W połowie marca za paliwa płaciliśmy mniej więcej tyle samo co tydzień czy dwa tygodnie temu. Przeciętne stawki detaliczne ponownie drgnęły w dół, ale na istotne obniżki w najbliższym czasie nie powinniśmy liczyć.


W połowie marca benzyna Pb95 kosztowała średnio 6,44 zł/l i była o grosz na litrze tańsza niż tydzień temu – wynika z danych BM Reflex. Przeciętna cena detaliczna oleju napędowego zmalała o 2 gr/l na litrze i wyniosła 6,67 zł/l. Autogaz tankowano średnio po 2,87 zł/l, czyli także i 2 gr/l mniej niż przed tygodniem. Mówimy tu o cenach średnich dla całego kraju. Wiadomo przecież, że między poszczególnymi stacjami mogą się one różnić nawet o 10-20 groszy na litrze.
Był to już czwarty z rzędu tydzień kosmetycznych obniżek przeciętnych cen detalicznych. Nastąpił on po mocnych zwyżkach, jakie na stacjach paliw obserwowaliśmy od końcówki stycznia. Na fali zimowych podwyżek litr benzyny Pb95 podrożał o 26 groszy, a oleju napędowego o 35 groszy. W efekcie wciąż nie wróciliśmy do cen z początku 2024 roku.
Mimo to paliwa w Polsce są tańsze niż były przed rokiem. Benzyna Pb95 przeciętnie kosztuje o 27 gr/l mniej niż w połowie marca 2023 roku (-4,0% rdr), zaś olej napędowy o 34 gr/l mniej, czyli o 4,9% rdr. Autogaz jest o 29 gr/l (czyli o 9,2%) tańszy niż rok temu.
Rosja zakazuje eksportu paliw
Jednakże w dalszym ciągu nominalne ceny paliw są obecnie bardzo wysokie jak na historyczne standardy. Choć w przypadku Pb95 i ON już od dawna nie widzimy siódemki z przodu, to ceny obu paliw w dalszym ciągu nie spadły poniżej 6 zł/l. Przypomnijmy, że poziom 6 zł/l po raz pierwszy w historii zobaczyliśmy dopiero w listopadzie 2021 roku, a więc przeszło dwa lata temu.

I nic nie zapowiada, aby ten stan miał się w najbliższym czasie zmienić, ponieważ notowania gotowych paliw na rynkach światowych cały czas utrzymują się na stosunkowo wysokich poziomach. Niepokoi zwłaszcza obserwowany od kilku dni wzrost notowań benzyny, która na nowojorskiej giełdzie wyceniana jest na blisko 2,70 USD za galon. To już o 37% wyżej niż w grudniu.
Zatrzymana została za to zwyżka notowań oleju napędowego. Tona tego paliwa na giełdzie w Londynie w piątek wyceniana była na prawie 830 USD, a więc na podobnych poziomach co w listopadzie i o kilkanaście procent wyższych niż w grudniu. Ryzykiem dla wzrostu cen benzyny i ON jest zakaz eksportu paliw, jaki od 1 marca obowiązuje w Rosji. To konsekwencje ukraińskich ataków na rosyjskie instalacje, co istotnie zredukowało globalny potencjał rafineryjny.
Ceny na światowych giełdach mają bezpośrednie przełożenie na cenniki w polskich rafineriach. 15 marca Orlen oferował benzynę Eurosuper 95 po 5 093 zł/m3, czyli po prawie 6,26 zł/l brutto. To o 4 gr/l drożej niż tydzień temu. W takim układzie nie za bardzo możemy liczyć na kontynuację obniżek przy dystrybutorach.
Szanse na taki ruch nadal istnieją w przypadku oleju napędowego, który w piątek w płockiej rafinerii kosztował 5 191 zł/m3. Daje to 6,38 zł/l po doliczeniu 23% VAT. To o 5 gr/l taniej niż tydzień temu i jest to zatem cena o 29 gr/l niższa od przeciętnej ceny detalicznej. Daje to pewne podstawy, by oczekiwać co najwyżej kilkugroszowej korekty w dół na stacjach paliw.
Na koniec zwyczajowo dodajmy, że ceny paliw mogłyby być znacznie niższe, gdyby nie podatki. Zarówno w przypadku benzyny, jak i oleju napędowego, aparat państwa zabiera ponad 40% z każdej złotówki naliczonej przez dystrybutor. Gdyby na przykład stawka VAT nadal wynosiła 8%, to litr benzyny Pb95 mógłby kosztować ok. 5,75 zł, a oleju napędowego ok. 5,80 zł.



























































