Niemiecki Bundestag przyjął w piątek obniżkę podatków od benzyny i oleju napędowego. Od początku października do końca grudnia ceny paliw mają dzięki temu spaść o około 17 centów za litr. Koszt tego rozwiązania dla budżetu federalnego i landów ma wynieść ok. 2,5 mld euro.


Obniżka ma być odpowiedzią na wzrost cen paliw wywołany wojną na Bliskim Wschodzie. Z 17 centów ulgi na litr 14 centów ma wynikać z czasowego obniżenia podatku energetycznego, a pozostałe trzy centy z niższego podatku VAT naliczanego od niższej ceny paliwa.
Koszt rozwiązania mają po połowie ponieść rząd federalny i kraje związkowe.
To już druga w tym roku czasowa obniżka podatków od paliw w Niemczech. Podobne rozwiązanie obowiązywało w maju i czerwcu.
Oprócz czasowej obniżki podatków ministerstwo gospodarki ma przygotować projekt mechanizmu ograniczającego ceny paliw, wzorowanego na rozwiązaniach stosowanych w Luksemburgu i Belgii. Miałby on zacząć obowiązywać najpóźniej na początku 2027 r. W przyszłym roku możliwe mają być również formy wsparcia w postaci bezpośrednich przelewów pieniężnych.

Ceny paliw w Niemczech pozostają na poziomach zbliżonych do rekordowych. W ostatnim tygodniu litr benzyny Super E10 kosztował średnio 2,27 euro, a oleju napędowego 2,43 euro.
A co w Polsce? Ustawa czeka u prezydenta. Motyka: Bez podpisuj ciężko będzie znaleźć środki
Minister energii Miłosz Motyka powiedział w piątek, że jeśli prezydent Karol Nawrocki nie podpisze ustawy o nadzwyczajnych zyskach firm paliwowych, trudno będzie znaleźć środki na program osłon na rynku paliw.
Według Motyki również w innych państwach europejskich pojawiają się propozycje wprowadzenia podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. - Właśnie z tych nadzwyczajnych zysków my chcieliśmy sfinansować pakiet CPN na kolejne tygodnie, na kolejne miesiące, i mamy nadzieję, że tak się stanie - wskazał Motyka w rozmowie z dziennikarzami.
Odniósł się w ten sposób to przyjętej w czwartek przez Senat ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca 2026 r. do marca 2027 r. ze zbycia paliw ciekłych. To druga próba wprowadzenia tego podatku ze strony koalicji rządzącej. Poprzednią ustawę w tej sprawie prezydent Karol Nawrocki skierował w sierpniu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej.
Zapytany o możliwy brak podpisu prezydenta również do nowej ustawy, minister energii odpowiedział: "wtedy będzie trudno znaleźć środki na finansowanie pakietu CPN".
W zeszłym tygodniu prezydent wysłał do Sejmu własny projekt ustawy dotyczący możliwości tymczasowego ograniczenia marż firm paliwowych i tymczasowego zwolnienia sprzedaży paliw od podatku od sprzedaży detalicznej.
Według ministra Motyki jednym z problemów prezydenckiej propozycji jest niewskazanie źródła pokrycia obniżki podatków w budżecie państwa. - Po drugie, jeżeli chodzi o import paliw do Polski. Tutaj importerzy wskazują, że machinacje w tym zakresie mogą skutkować tym, że nie będzie się opłacało do Polski paliwa importować. I trzecia rzecz - to jest eksport spekulacyjny. Wówczas, gdyby doszło do tego, że będziemy mieli taką różnicę w cenach hurtowych, to paliwo po prostu po wyższych cenach z Polski będzie wykupywane - wyjaśnił negatywne stanowisko rządu Motyka.
Szef ME odniósł się również do planowanego od 1 października obniżenia podatków nakładanych na paliwa w Niemczech. - Niemcy nie wydali na obniżkę i pakiet osłonowy tyle, ile wydała Polska. Bo Polska przyjęła najbardziej masywny, największy program osłonowy w całej Unii Europejskiej i nikt tyle jak Polska nie wydał, jednocześnie stosując cenę maksymalną - powiedział Motyka.
Minister energii przyznał, że nie widzi potrzeby interwencji na rynku pelletu drzewnego używanego do ogrzewania, mimo rosnących w ostatnich miesiącach cen. - Od tego są spotkania w naszym resorcie, w resorcie rozwoju i technologii, żeby tę sprawę związaną z importem do Polski pelletu udrożnić, szczególnie jeżeli nie możemy mówić o zwiększonej podaży surowca do produkcji pelletu na rynku - wskazał.
Motyka zapewnił, że zarówno ciepłownictwo, jak i elektroenergetyka mają wystarczające zapasy węgla na najbliższy sezon grzewczy. - Jeżeli (ryzyko braku węgla - PAP) miałoby się pojawić, to będziemy je mitygować. Natomiast dzisiaj takich zagrożeń nie widzimy - powiedział szef resortu energii.
Motyka wziął w piątek udział w otwarciu biometanowni rolniczej w Komorowie w gminie Ostrów Mazowiecka. Przypomniał, że Ministerstwo Energii szacuje potencjał rynku biogazu i biometanu w Polsce na 8 mld m sześc.
- Biogaz i biometan mogą zastąpić nawet 20-25 proc. całego zużycia gazu w Polsce, więc to pokazuje, jak bylibyśmy dzięki temu bardziej jeszcze niezależni, jak zmniejszylibyśmy też potrzeby importowe - dodał Motyka. (PAP)
kawa/ pad/






























































