Zamieszanie wokół rynków wschodzących i spadki na giełdach najwyraźniej służą złotu. W piątek notowania żółtego metalu osiągnęły najwyższy poziom od 20 listopada. Na razie jednak trudno mówić o czymś więcej niż tylko o odreagowaniu jesiennych spadków.
O 14:30 kontrakty terminowe na złoto w Nowym Jorku były notowane po 1.261,10 USD za uncję. Godzinę wcześniej ceny sięgały nawet 1.273 USD/oz i był to najwyższy poziom od dwóch miesięcy. Od początku roku notowania kruszcu wzrosły o 4,9%.
Styczniową zwyżkę cen złota analitycy tłumaczą nerwową sytuacją na rynkach wschodzących, gdzie trwa wyprzedaż walut Argentyny, Turcji, Ukrainy i RPA. W ślad za emerging markets podążyły też główne giełdowe indeksy. Nieobecny od wielu miesięcy strach powoli wraca do świata finansów, co premiuje bezpieczne aktywa.
Paradoksalnie sojusznikiem złota okazała się redukcja programu skupu obligacji (QE) w USA. Ucieczka kapitału z rynków wschodzących wywołana przykręceniem kurka z gotówką zwiększyła zainteresowanie bezpiecznymi lokatami kapitału. Reakcja ta jest o tyle zastanawiająca, że wcześniejsze nadzieje na wzrost cen złota na skutek rozpoczęcia QE3 okazały się płonne.

| Bankier.pl poleca: | |
|
Naucz się analizy technicznej od ekspertów z najwyższej półki - Grzegorz Zalewski, Paweł Śliwa. Zagadnienia: Wybór skutecznych formacji i plan działania, stosowanie układów na GPW Zobacz program [PDF] Szczegóły |
Jak na razie wzrosty notowań złota trudno uznać za coś więcej niż tylko odreagowanie po najsilniejszej przecenie od 32 lat. W 2013 roku żółty metal potaniał o 27% i na ostatniej sesji roku niemal wyrównał czerwcowe dno (1.180 USD), będące 3-letnim minimum.
K.K.






























































