REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

KOMENTARZ GŁÓWNEGO ANALITYKACPN – czy zabraknie paliw? Niebezpieczny element rządowej interwencji

Krzysztof Kolany2026-03-27 09:50, akt.2026-03-27 12:58główny analityk Bankier.pl
publikacja
2026-03-27 09:50
aktualizacja
2026-03-27 12:58
Dodaj Bankier.pl w Google

Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę pisał o CPN-ach. Dla tych, którzy je pamiętają, były one synonimem braków paliwa i racjonowania benzyny po odstaniu w długiej kolejce. Nie mieściło się w głowie, że ktoś nam znów może zafundować taki scenariusz. A jednak.

CPN – czy zabraknie paliw? Niebezpieczny element rządowej interwencji
CPN – czy zabraknie paliw? Niebezpieczny element rządowej interwencji
fot. Włodzimierz Wasyluk / / FORUM

Nie wiem, który to doradca premiera wymyślił idiotyczny akronim CPN (Ceny Paliwa Niżej), ale zasługuje na natychmiastową i dyscyplinarną dymisję. Wszystkim, którzy pamiętają państwową Centralę Produktów Naftowych, skrót CPN kojarzy się z drogim i trudno dostępnym paliwem, do którego nabycia oprócz biletów Narodowego Banku Polskiego potrzebna była jeszcze kartka na paliwo. A dziś mówi się na nam o powrocie do tego systemu. No po prostu super!

- Zdecydowaliśmy się na radykalną obniżkę, zarówno jeśli chodzi o VAT na paliwa, akcyzę, a także na wprowadzenie ceny maksymalnej, czyli ceny regulowanej na stacjach benzynowych, aby wszystkie nasze decyzje były pozytywnie odczuwalne przez końcowego odbiorcę na stacji paliw – powiedział w czwartek 26 marca premier Donald Tusk.

Transfer pieniędzy od akcjonariuszy Orlenu do konsumentów paliw

Przejdźmy do rzeczy. Rządowa propozycja, która w piątek ma być głosowana w parlamencie, zakłada trzy zasadnicze zmiany:

1)      Obniżkę stawki VAT na paliwo z 23% do 8% połączoną z redukcją stawki akcyzy

Wakacje na giełdzie

2)      Wprowadzenie podatku od „nadmiarowych zysków” (ang. windfall tax) od producentów paliw (w praktyce: od kontrolowanego przez polityków Orlenu)

3)      Wprowadzenie maksymalnych cen detalicznych paliw, ustalanych codziennie przez Ministra Energii.

Wszystkie te działania mają być tymczasowe, ale rząd nie zakreślił horyzontu ich obowiązywania. Równie dobrze mogą to być dwa tygodnie (tak, sarkazm zamierzony) jak i dwa lata. Przypomnijmy tylko, że „tymczasowo” podwyższone przez ekipę premiera Tuska stawki podatku VAT są z nami już od 14 lat.

W sensie ekonomicznym jest to też pewien sposób dotowania zakupów dobra deficytowego. Przecież tak wysokie ceny paliw nie wzięły się znikąd. Były odpowiedzią rynku na niedobory wynikające z ograniczenia dostaw z Zatoki Perskiej. Wyższe ceny mają za zadanie ograniczyć popyt. Tak aby znalazł on nowy punkt równowagi z krzywą podaży. Rząd obniżając podatki zaburza działanie mechanizmu rynkowego, co w przyszłości może doprowadzić do konieczności reglamentowania paliw. Czyli czegoś, co mógł zrobić rynek, a zrobi aparat państwa.

Według deklaracji rządu z tego tytułu ceny benzyn i oleju napędowego mają spaść o ok. 1,20 zł/l. Pamiętajmy, że w cenie paliwa niemal połowę stanowią podatki: VAT, akcyza, opłata paliwowa, opłata emisyjna i minister jeden wie co jeszcze. W czwartym tygodniu marca litr benzyny Pb95 w Polsce kosztował średnio 7,16 zł – wynika z danych BM Reflex. Z tego sam VAT kosztował nas 1,34 zł/l. Obniżenie stawki tego podatku z 23% do 8% powinno zaoszczędzić nam ok. 87 gr/l. Ale do tego dochodzi jeszcze 29-groszowa redukcja akcyzy na benzynę, od której zresztą… też płacimy podatek VAT. Zatem łącznie faktycznie wychodzi ok. -1,20 zł/l.

Podobnie rzecz ma się w przypadku oleju napędowego. To paliwo obecnie kosztuje średnio 8,75 zł/l – podaje BM Reflex. W tej cenie zawiera się 1,16 zł/l akcyzy oraz 1,64 zł/l VAT-u. Zatem w tym przypadku ulga na vacie wyniosłaby ok. 1,07 zł/l, zaś na akcyzie 28 gr/l. Razem to ok. 1,40 zl/l.

Kto za to wszystko zapłaci?

- Są to z punktu widzenia budżetu poważne wydatki. Dlatego podejmujemy prace na rzecz wprowadzenia specjalnego podatku od nadmiarowych zysków, zwanego popularnie windfall [tax], tak aby te podmioty, które mają ponadwymiarowe zyski zapłaciły wyższy podatek – zapowiedział Minister Finansów i Gospodarki Andrzej Domański.

Obniżka podatków oznacza ubytek dochodów w budżecie państwa. Analitycy ING Banku Śląskiego oszacowali go na ok. 1,6 mld zł miesięcznie, czyli potencjalnie 14,4 mld zł w skali reszty 2026 roku. To niemało. Dobrze, że rząd wskazuje, kto za to zapłaci (choć wolałbym, aby w zamian obniżył swoje wydatki). Tym „kimś” będzie Orlen, co zresztą akcjonariusze płockiego koncernu zrozumieli w lot, w czwartek przeceniając akcje energetycznego koncernu o 2,2%. A to zapewne nie koniec. Dalsza przecena walorów Orlenu może się pojawić, gdy światło dzienne ujrzą szczegóły nowego podatku od „kułaczych” (tj. „nadmiarowych”) zysków (widział ktoś kiedyś, aby zysk był „nadmierny”?).

Zatem ekonomiczny koszt rządowej inicjatywy poniosą wszyscy akcjonariusze Orlenu, co objawi się niższą rynkową wyceną płockiego koncernu. Dotyczy to nie tylko Skarb Państwa, ale też akcjonariuszy mniejszościowych, posiadających łącznie 50,1% udziałów w Orlenie.  W tym gronie znajdują się nie tylko inwestorzy indywidualnie, ale także uczestnicy TFI, OFE i PPK.

Do tego dochodzi koszt utraty reputacji. To kolejne polityczne uderzenie w dużą giełdową spółkę z udziałem Skarbu Państwa. Jak po czymś takim minister Domański et consortes mają namawiać Polaków do inwestowania na GPW i korzystania z OKI de facto pozbawionych możliwości lokowania pieniędzy poza polskim rynkiem? Nie kwestionując samej decyzji ekipy rządzącej, to ktoś w rządzie takie właśnie pytanie powinien zadać.

Wrócą kartki i niedobory?

Transfer części ekonomicznych konsekwencji wojny w Zatoce Perskiej na koszt akcjonariuszy Orlenu jest decyzją czysto polityczną i w obliczu wydarzeń sprzed 4 lat chyba nie za bardzo zaskakującą. Wtedy rząd Mateusza Morawieckiego też przejściowo obniżył VAT na paliwa i dowalił nadzwyczajny podatek kontrolowanym przez polityków spółkom naftowym, węglowym i energetycznym. Ok., taki już mamy w Polsce polityczny klimat i najwyraźniej tego domaga się miażdżąca większość wyborców.

Ale tym razem rządzący posunęli się o jeden most za daleko. Chodzi o potencjalnie bardzo szkodliwy postulat wprowadzenie cen maksymalnych na paliwa, ustalanych arbitralną decyzją ministra. - Dodatkowo rząd, w drodze obwieszczenia Ministra Energii, wprowadza mechanizm ceny maksymalnej, wyznaczanej na podstawie średnich cen hurtowych największych sprzedawców, powiększonych o koszty operacyjne – napisano w rządowym komunikacie. Za sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej ma grozić kara w wysokości do miliona złotych, a kontrole prowadzić będzie Krajowa Administracja Skarbowa.

W praktyce jest to wprowadzenie ustawowej marży w wysokości 30 gr/l paliwa. Ale ponieważ detaliczna cena maksymalna ma bazować na stawkach hurtowych Orlenu (pozostałe jej składowe maja być sztywne), to płocki koncern w praktyce uzyska przywilej ustalania cena na wszystkich stacjach w Polsce. A ponieważ władze tego przedsiębiorstwa pochodzą z politycznego nadania, to w praktyce premier Donald Tusk (lub jakikolwiek jego następca) zyska prawo do ustalania cen paliw w Polsce.

My to w kraju nad Odrą i Wisłą już przerabialiśmy. Skończyło się to wprowadzeniem systemu reglamentacji (kartek paliwowych) w latach 80. XX wieku. Urzędowe ceny skutkowały wtedy permanentnymi niedoborami benzyny, długimi kolejkami do dystrybutorów i powszechnym „kombinowaniem” paliwa. Aż strach pomyśleć, ze te czasy mogą wrócić, gdyby np. urzędujący premier przed jakimiś wyborami postanowił dać wyborcom „prezent” w postaci niższych od rynkowych cen benzyny czy ON. Zresztą podobny eksperyment w 2021 roku na Węgrzech wprowadził rząd Victora Orbana. Skończyło się to po roku, gdy rząd zniósł ceny urzędowe, aby uniknąć niedoborów paliw na stacjach. Aby ekipa premiera Tuska nie powtórzyła błędów premiera Orbana.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (81)

dodaj komentarz
pit55
Wiedziałem, że ten nie rząd złodziejowo będzie tragiczny, ale teraz to przeszli sami siebie w okradaniu Polaków. Gdzie jest dzisiaj Gajewska z krzesłami na alei milionerów, krzeseł jej zabrakło, po 6-ciu wice ministrów. Budżet jest w czarnej D*****, dlatego nie będzie paliw w normalnej cenie opartej o cenę baryłki i wartości USD,Wiedziałem, że ten nie rząd złodziejowo będzie tragiczny, ale teraz to przeszli sami siebie w okradaniu Polaków. Gdzie jest dzisiaj Gajewska z krzesłami na alei milionerów, krzeseł jej zabrakło, po 6-ciu wice ministrów. Budżet jest w czarnej D*****, dlatego nie będzie paliw w normalnej cenie opartej o cenę baryłki i wartości USD, ktoś musi się złożyć by w platformie żyło się lepiej.
yaro800
To wygląda na bubel prawny. Dlaczego nie pokażą tych projektów rozporządzeń jak mają je gotowe? Jakie to 5 firm będzie brane pod uwagę?
itso_general
el presidente podpisuje to z uśmiechem na twarzy
1as
A jak ma wyglądać, jeśli jest tylko zasłoną dymną dla afery kłodzkiej?
toporski
Indie po raz pierwszy od czterech lat negocjują wznowienie importu rosyjskiego LNG i planują również znacząco zwiększyć zakupy ropy. Podkreśla to analityczny kanał Telegram „Whisper of Oil”. Jak zauważają autorzy artykułu, Moskwa i New Delhi dążą do zacieśnienia więzi energetycznych, aby uniknąć sankcji.
Zmiana ta jest podyktowana
Indie po raz pierwszy od czterech lat negocjują wznowienie importu rosyjskiego LNG i planują również znacząco zwiększyć zakupy ropy. Podkreśla to analityczny kanał Telegram „Whisper of Oil”. Jak zauważają autorzy artykułu, Moskwa i New Delhi dążą do zacieśnienia więzi energetycznych, aby uniknąć sankcji.
Zmiana ta jest podyktowana surowym pragmatyzmem: eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie zagroziła tradycyjnym dostawom energii morskiej z krajów Zatoki Perskiej. Indie wyraźnie pokazują, że bezpieczeństwo energetyczne kraju zawsze będzie priorytetem, zwłaszcza gdy alternatywą będzie realny niedobór surowców i zamknięcie przedsiębiorstw. – podsumowuje kanał Telegram.
pit55
Fachowcy od okradania Polaków. W mojej miejscowości na południu Polski olej napędowy kosztował przez konfliktem Iranem od 5,99 do 6.20 i to na Orlenie który dyktuje ceny. Na dzisiaj na wszystkich stacja jak pod kreskę 8,79 zł za zwykły ON. Teraz mi Tusk zrobi dobrze bo obniż mi cenę o koło 1,2 złotego. Czyli będzie po 7,60 zł. Fachowcy od okradania Polaków. W mojej miejscowości na południu Polski olej napędowy kosztował przez konfliktem Iranem od 5,99 do 6.20 i to na Orlenie który dyktuje ceny. Na dzisiaj na wszystkich stacja jak pod kreskę 8,79 zł za zwykły ON. Teraz mi Tusk zrobi dobrze bo obniż mi cenę o koło 1,2 złotego. Czyli będzie po 7,60 zł. - okradamy dalej ale sprzedajemy bajka ja dbamy o obywatela.
tomitomi
... coraz więcej trzeba oddawać , bo długów do spłaty coraz więcej , a system finansowy rozjechany , będą restrykcje coraz większe , p-o ...
itso_general odpowiada tomitomi
"będą restrykcje coraz większe" - dla najbiedniejszych
1as
Celnicy będą teraz przyglądać się pylonom na stacjach :)
Ciekawe, jak z tej maksymalnej ceny wybrną stacje autostradowe, na których zawsze jest ok. 1 zł drożej, niż "na mieście"...

Powiązane: Paliwa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki