Objęcie podatkiem CIT spółek komandytowych doprowadzi do istotnego wzrostu podatków dla blisko 73 tys. polskich przedsiębiorców - napisano w raporcie przygotowanym przez CRIDO, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz InfoCredit.
![CIT dla spółek komandytowych zwiększy obciążenie 70 tys. firm [Raport]](https://galeria.bankier.pl/p/a/2/367d4c7848aec9-948-568-0-56-4500-2699.jpg)
![CIT dla spółek komandytowych zwiększy obciążenie 70 tys. firm [Raport]](https://galeria.bankier.pl/p/a/2/367d4c7848aec9-948-568-0-56-4500-2699.jpg)
Według raportu planowane przez resort finansów objęcie spółek komandytowych CIT-em będzie miało dramatyczne konsekwencje dla biznesu.
"W związku z planowanymi zmianami podatkowymi (...) dojdzie do istotnego podniesienia stopy opodatkowania dla blisko 73 tys. polskich przedsiębiorców. Około 75 proc. spółek z mniejszymi obrotami będzie mogło skorzystać z 9-proc. stawki CIT zamiast 19 proc. Jednak aż 25 proc. spółek komandytowych odpowiadających za 90 proc. przychodów generowanych przez te biznesy (czyli blisko 300 mld zł rocznie) zapłaci 19 proc. CIT" - zauważono.
Jak dodano, efektywnie oprocentowanie wspólników tych spółek, czyli głównie polskich przedsiębiorców, wzrośnie do 34 proc. lub w przypadku osób płacących daninę solidarnościową - do 38 proc.
Autorzy raportu zwracają uwagę, że nowy benefit podatkowy w postaci estońskiego CIT-u nie obejmuje spółek komandytowych. Zakładając, że część przedsiębiorców funkcjonujących w ramach spółek komandytowych zdecyduje się na przekształcenie w spółkę kapitałową (sp. z o.o lub S.A.) prawdopodobnie również pozostanie poza tym preferencyjnym reżimem podatkowym - ta forma działalności popularna jest bowiem w szczególności wśród przedsiębiorców działających w branży handlowo-usługowej, co oznacza brak ponoszenia wydatków inwestycyjnych, będących warunkiem skorzystania z estońskiego CIT-u.

Jak czytamy, dane nie wskazują na to, by spółki komandytowe były wykorzystywane w międzynarodowych schematach optymalizacji podatkowej. Zauważono, że w Polsce aktywną działalność gospodarczą prowadzi ok. 43 tys. spółek komandytowych, a 92 proc. spółek komandytowych to biznesy osób fizycznych pochodzących z Polski. W tej formie swoje firmy prowadzi 72 tys. 705 tysięcy Polaków.
"Dla porównania, z zagranicy pochodzi zaledwie 0,4 proc. wspólników spółek komandytowych w Polsce. Na pierwszym miejscu są Niemcy (151 wspólników), dla których ta forma prowadzenia działalności gospodarczej jest dość powszechna i która jest wskazywana jako jedna z przyczyn gospodarczego sukcesu Niemiec. Na kolejnych miejscach są Luksemburg (113 wspólników), Cypr (41) i Wielka Brytania (39)" - napisano.
Zgodnie z raportem spółki komandytowe rozsiane są po całym kraju. Najwięcej jest ich w województwach: mazowieckim (11 290), wielkopolskim (5611), małopolskim (4744) i śląskim (3792). Działają w przeróżnych branżach, najwięcej z nich zajmuje się przetwórstwem przemysłowym, budownictwem i handlem. W ten sposób działa też wiele firm transportowych i logistycznych oraz z branży gastronomicznej.
"Ta forma pozwoliła rozwinąć się niejednemu polskiemu przedsiębiorcy, który mając +smykałkę+ do biznesu i prowadząc go mógł równocześnie ograniczyć ryzyko dla swojej rodziny" - napisano.
Według partnera w CRIDO Mateusza Stańczyka, cytowanego w raporcie, połączenie jednokrotnego opodatkowania w wysokości 19 proc. z ograniczaniem ryzyka prowadzenia rodzinnego biznesu stanowi pozytywny bodziec i motywator do rozwoju przedsiębiorczości.
Objęcie spółek komandytowych podatkiem CIT krytykuje dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji ZPP Jakub Bińkowski. W jego ocenie to kolejna propozycja zwiększenia obciążeń daninami, która pojawiła się w relatywnie krótkim czasie.
Natomiast dyrektor ds. rozwoju w InfoCredit Jerzy Wonka zwraca uwagę, że obecnie, jak nigdy dotąd, każda proponowana zmiana systemu podatkowego powinna być analizowana także w kontekście zatrudnienia. "Większe obciążenia dla dziesiątek tysięcy polskich przedsiębiorców mogą oznaczać mniejszą skłonność do tworzenia nowych miejsc pracy lub utrzymania dotychczasowych" - zauważył.
Jak poinformowano, analiza została przeprowadzona na podstawie informacji z baz danych InfoCredit. Opracowano i przeanalizowano dane ok. 43 tys. spółek komandytowych, które aktywnie prowadzą działalność gospodarczą, w tym 26 tys. 462, które opublikowały sprawozdanie finansowe za rok 2019 lub/i 2018 r. raportując przychody o łącznej wartości ok. 330 mld złotych rocznie. Dostępne dane pozwoliły na identyfikację wspólników ok. 41 500 spółek komandytowych.
MF: wzrośnie atrakcyjność spółek komandytowych
Resort finansów przygotował projekt ustawy obejmujący CIT-em spółki komandytowe.
"Atrakcyjność spółek komandytowych po zmianach dla przedsiębiorców i inwestorów wzrośnie. Łączne opodatkowanie będzie często niższe niż obecnie, w szczególności dla małych rodzinnych firm, które szukają środków na rozwój swojego biznesu" - powiedział PAP dyrektor Aleksander Łożykowski.
"W stosunku do małych podatników, wprowadzenie przepisów nadających status +podatnika podatku dochodowego+ spółkom komandytowym powiązane zostało ze zwolnieniami adresowanymi do osób fizycznych będących wspólnikami takich podmiotów" - wyjaśnił.
W jego ocenie spółki komandytowe nie będą dłużej służyć jako narzędzie do optymalizacji podatkowej, dzięki czemu więcej zysku zostanie opodatkowane w Polsce, a nie zostanie wyprowadzone do rajów podatkowych. Jego zdaniem na rynku krajowym wyrównane zostaną szanse firm działających w formule spółek jawnych i o ograniczonej odpowiedzialności.
"Polska traci ok. 2 mld zł rocznie na optymalizacjach podatkowych z wykorzystaniem spółek komandytowych. Wiele z nich służy do wyprowadzania nieopodatkowanego dochodu do rajów podatkowych. W sumie optymalizacje z ich udziałem mogą odpowiadać nawet za 10 proc. polskiej luki CIT" - ocenił.
Łożykowski dodał, że nadanie spółkom komandytowym podmiotowości na gruncie ustawy o CIT jest spójne z ogólnie przyjętą polityką podatkową na arenie wewnątrzwspólnotowej. Działalność w formie spółki komandytowej podejmują często +duże+ podmioty. Popularna jest również formuła hybrydowa, w której komplementariuszem spółki zostaje spółka z ograniczoną odpowiedzialnością a komandytariuszem jest jej właściciel. W konsekwencji, sytuacja takiego podatnika nie różni się w sposób znaczny od sytuacji spółki kapitałowej.
"Doświadczenia związane z nadaniem statusu podatnika spółce komandytowo-akcyjnej w 2014 r. nie wskazują, aby objęcie spółki komandytowej podatkiem CIT mogło być traktowane jako naruszające zasady przyjęte w UE" - uważa dyrektor Łożykowski.
Z danych MF wynika, że w 2010 r. spółek komandytowych było 6439, w 2013 r. 12 658, a w 2019 r. - 40 587. Według MF w ostatnich latach spółka komandytowa stała się drugim najpopularniejszym typem spółki prawa handlowego, po spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, których aktywnie działa w Polsce 212 tysięcy. Oznacza to, że jest tylko około sześć razy więcej spółek kapitałowych niż spółek komandytowych, co - podkreśla resort finansów - jest ewenementem w skali Europy.
Jak tłumaczy dyrektor, po zmianach podatkiem będzie objęty realnie i ekonomicznie tylko dochód osiągnięty przez pasywnego inwestora, czyli komandytariusza. Komplementariusz, czyli wspólnik odpowiadający majątkiem za efekt przedsięwzięcia odliczy od swojego PIT-u podatek dochodowy zapłacony przez spółkę. Podobne rozwiązania obowiązują w wielu krajach, zarówno w Europie Zachodniej, np. w Belgii i Hiszpanii, jak również w naszym regionie: w Estonii, Bułgarii, Rumunii, w Czechach i na Węgrzech.
"Nie należy spodziewać się wzrostu liczby podatników CIT. Spółki komandytowe, które wykorzystywane były wyłącznie w celach optymalizacji podatkowej, zostaną prawdopodobnie zlikwidowane, ponieważ ich utrzymanie stanowić będzie niepotrzebny koszt dla przedsiębiorców. Spółki z o.o. będące komplementariuszami w spółkach komandytowych zaczną prawdopodobnie prowadzić realną działalność gospodarczą, która dotychczas prowadzona była na poziomie spółki komandytowej" - przewiduje Łożykowski. Ministerstwo spodziewa się natomiast wzrostu zainteresowania estońskim CIT-em, który wprowadzany jest także od przyszłego roku.
"Oznacza to, że przedsiębiorcy działający w formie spółek komandytowych, które prowadzą realną działalność gospodarczą, nie tylko nie poniosą żadnych negatywnych konsekwencji w wyniku wprowadzanej regulacji, a wręcz zyskają na odroczeniu momentu opodatkowania, ze względu na likwidację zbędnej spółki komandytowej oraz korzystając z uproszczeń, które oferuje estoński CIT" - podsumował przedstawiciel MF.
Obecnie spółki komandytowe nie podlegają opodatkowaniu, są transparentne podatkowo. Podatek jest płacony przez wspólników. W spółce komandytowej są dwa rodzaje wspólników. Jeden - komplementariusz, odpowiada za zobowiązania spółki całym swoim majątkiem. Drugi - komandytariusz, nie ponosi pełnej odpowiedzialności. Jak twierdzi MF, w przypadku wielu spółek komandytowych, komplementariuszem odpowiadającym za zobowiązania spółki jest spółka z o.o., a komandytariuszem jej właściciel. W takiej spółce komandytowej prawie cały zysk jest wypłacany komandytariuszowi - osobie fizycznej, która rozlicza się zwykle 19 proc. podatkiem liniowym. Tymczasem w przypadku spółki z o.o. opodatkowany jest zarówno zysk tej spółki, jak i dochód wspólników.
Autor: Marcin Musiał






























































