REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Branża deweloperska twierdzi, że dzięki "Mieszkaniu na start" nieruchomości będą drożeć wolniej

2024-01-20 06:00
publikacja
2024-01-20 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Branża deweloperska ocenia, że program wspierający nabycie pierwszego mieszkania jest potrzebny, ale wraz z nim wprowadzone powinny być mechanizmy zwiększające podaż. Program "Mieszkanie na start" może wpłynąć na stabilizację cen nieruchomości i zniwelować ich skokowe wzrosty - ocenił PZFD w komunikacie.

Branża deweloperska twierdzi, że dzięki "Mieszkaniu na start" nieruchomości będą drożeć wolniej
Branża deweloperska twierdzi, że dzięki "Mieszkaniu na start" nieruchomości będą drożeć wolniej
fot. Krzysztof Zuczkowski / / FORUM

"Uważamy, że racjonalny program wspierający nabycie pierwszego mieszkania jest potrzebny. Równolegle z nim wprowadzone powinny być jednak mechanizmy zwiększające podaż, by poprawiać strukturę mieszkaniową i łagodzić wzrosty cen mieszkań" - napisano w komunikacie Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

PZFD poinformował, że jego przedstawiciele uczestniczyli w konsultacjach resortu rozwoju dotyczących programu "Mieszkanie na start".

"Dzięki temu programowi w dłuższej perspektywie paradoksalnie mieszkania będą drożeć wolniej, niż gdyby tego rozwiązania nie było" – uważa Konrad Płochocki, wiceprezes PZFD.

Zgodnie z rządowymi planami od połowy 2024 roku ruszyć ma nowy program mieszkaniowy "Mieszkanie na start". Projekt resortu rozwoju zakłada, że oprocentowanie preferencyjnego kredytu na pierwsze mieszkanie będzie uzależnione od wielkości gospodarstwa domowego.

Wakacje na giełdzie

Branża ocenia, że brak rozwiązań dla nabywców nieruchomości w popularnym standardzie, do których rządowe programy są dedykowane, spowodowałoby, że rynek deweloperski decydowałby się na uruchamianie mniejszej liczby projektów i tylko takich, które gwarantowałyby możliwie sprawną sprzedaż.

"Mowa o inwestycjach zlokalizowanych w centralnych częściach miast, na bardzo drogich działkach, w których lokale z racji kosztów wytworzenie są dużo droższe od mieszkań z segmentu popularnego. Taka sytuacja z pewnością doprowadziłaby do wysokich wzrostów cen nieruchomości w kraju" - napisano w komunikacie PZFD.

Zdaniem deweloperów istotne jest również myślenie o programie wsparcia nabycia pierwszego mieszkania jako rozwiązaniu na co najmniej cztery lata.

"Taka perspektywa zadziała stabilizująco: nie tylko uspokoi potencjalnych beneficjentów, ale pozwoli również rynkowi zaplanować długoterminowo inwestycje. Więcej inwestycji w toku to również większa konkurencja o klienta i mniejsza presja na podwyższanie cen" - dodano.

Zgodnie z zapowiedziami nowy program zakładać ma pomoc przy zakupie pierwszego mieszkania, za wyjątkiem 5-osobowego gospodarstwa domowego, które ma już mieszkanie, ale chciałoby nabyć większe. MRiT chciałoby, żeby w programie obowiązywały limity dochodowe, a oprocentowanie kredytu w ramach programu będzie zależało od wielkości gospodarstwa domowego. Kwoty kredytu, do którego będzie przysługiwała dopłata, byłyby uzależnione od wielkości gospodarstwa domowego.

Resort szacuje, że w 2024 r. uda się udzielić 50 tys. preferencyjnych kredytów w ramach programu, który jest przewidziany na lata 2024-2025.

Wśród rozwiązań, które mogłyby poprawić podaż przedstawiciele PZFD wymienili: konieczność nowelizacji specustawy mieszkaniowej i ponowne oddanie w ręce gmin decyzji na temat minimalnych współczynników parkingowych, walkę z nieuzasadnionymi odwołaniami od decyzji związanymi z procesem inwestycyjnym oraz wprowadzenie instytucji milczącej zgody wobec organów opiniujących wydawanie decyzji dotyczących budowy budynków.

PZFD zrzesza 300 firm: deweloperów budujących mieszkania, biura, hotele, powierzchnie usługowo-handlowe, magazyny czy PRS-y a także parkingi kubaturowe. (PAP Biznes)

doa/ gor/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (41)

dodaj komentarz
jpelerj
No to skasować program, bo bez programu nie będą drożeć w ogóle a nawet będą tanieć.
zwyciestwo-doskonale
Niech mądrzy zastanowią się nad losem wszystkich nas i następnych pokoleń.
Analiza sytuacji po chłopsku, czyli zdroworozsądkowo.
Niestety nasza sytuacja nie wygląda dobrze.
Przed nami jest nieskończoność, ale za nami też jest nieskończoność.
Już dawno wszystko powinno zostać rozstrzygnięte.
Już dawno wszyscy powinniśmy
Niech mądrzy zastanowią się nad losem wszystkich nas i następnych pokoleń.
Analiza sytuacji po chłopsku, czyli zdroworozsądkowo.
Niestety nasza sytuacja nie wygląda dobrze.
Przed nami jest nieskończoność, ale za nami też jest nieskończoność.
Już dawno wszystko powinno zostać rozstrzygnięte.
Już dawno wszyscy powinniśmy być w raju albo już dawno wszyscy powinniśmy osiągnąć oświecenie.
Jest zupełnie inaczej. Jesteśmy w jakiejś genialnej, ale bardzo dziwnej rzeczywistości, w której wszyscy ze wszystkimi rywalizują o spokój i szczęście.
Rywalizacja odbywa się na wszystkich poziomach, na poziomie jednostek, grup interesów, całych narodów i grup narodów.
Dochodzi do konfliktów, a nawet brutalnych wojen o ziemię, surowce, rynki zbytu, o to kto kogo wykorzysta, a kto będzie wykorzystany.
Dzięki tej nieustannej rywalizacji nastąpił rozwój naszych mózgów i inteligencji.
Chyba osiągnęliśmy punkt, w którym jesteśmy w stanie zrozumieć naszą sytuację i sytuację całego życia na ziemii.
Tu dosłownie nikt nie wie na 100% o co w tym wszystkim chodzi.
Większość z nas skupia się na uzyskaniu dla siebie korzyści, aby być szczęśliwym i nie cierpieć, i tak toczy się życie.
Jednak każdy z nas zdaje sobie sprawę, że w końcu po prostu umrzemy.
W tym momencie włącza się niesamowity mechanizm obronny naszego organizmu, nad którym nie mamy żadnej kontroli, bardziej on przejmuje kontrolę nad nami, blokuje nas i nie potrafimy rozsądnie pomyśleć.
Odczuwamy strach, odczuwamy jakiś żal i smutek, i to one nad nami panują.
Weźmy na to poprawkę, miejmy tego świadomość i jednak spróbujmy rozsądnie pomyśleć.
Jeśli świadomość jest wieczna to co wtedy mysleć o naszych cielesnych powłokach?
Czyż nie jest to wtedy jakiś kosmiczny pasożyt, obcy, który wykorzystuje naszą świadomość do swojego przetrwania i reprodukcji? Może nawet to jest jakieś narzędzie Szatana, a może ostatecznie sam legendarny Szatan we własnej osobie, który odbiera nam wolność, spokój i szczęście, który odbiera nam legendarny raj.
Przykładowo, jak bykowi może podobać się krowa i odwrotnie? Nawet wzajemnie się ostro podniecają.
Czy to wyrafinowany żart Boga, czy wyrafinowane szyderstwo Szatana?
Nikt tego nie wie i nikt tutaj tego nie rozumie.
Każdy z nas rywalizuje z innymi o szczęście, a nie zauważamy, że naszym prawdziwym wrogiem i przeciwnikiem może być nasz własny cielesny organizm.
Możesz tutaj zdobyć władzę, złoto i pieniądze, ale to tylko będzie oznaczać, że zdobyłeś pewien stopień szczęścia i wolności kosztem pozostałych ludzi, ale pomimo tego i tak jesteś narażony na niebezpieczeństwa, nieszczęście, choroby i starzenie się.
Co możemy zrobić?
Możemy zrobić tylko to na co mamy wpływ.
Nie mamy wpływu na to co nas czeka po drugiej stronie, ale wiemy, że i tak musimy tam przejść.
Za to mamy wpływ na rzeczywistość na ziemii dzięki rozwojowi cywilizacji i nauki.
Tu pojawia się propozycja.
Kiedy rozwiniemy odpowiednią technologię moglibyśmy wszyscy solidarnie opuścić ziemię nie pozostawiając tutaj żadnego życia w postaci materialnej.
Po co ktokolwiek ma się tutaj zmagać z materią i doświadczać złych rzeczy?
Po co ktokolwiek ma się tutaj martwić o swój los albo smucić stratą najbliższych?
Po co ktokolwiek ma tutaj doświadczać bolesnej albo trudnej sytuacji? itd.
Będą wtedy dwie możliwości.
Albo przestaniemy istnieć, albo okaże się, że wyzwoliliśmy się z cielesnej pułapki.
To wszystko jest rozsądne, ale wiemy, że co innego rozsądne rozważania, a co innego rzeczywistość.
Następne pokolenia nie urodzą się na ziemi.
W efekcie już nikt nigdy nie doświadczy na ziemi nic złego.
Ziemska rzeczywistość jest genialna, ale jednocześnie niezwykle brutalna i bezlitosna.
Nie ma czego żałować.
Moglibyśmy chociaż spróbować wyzwolić się z cielesnej pułapki bo przecież nic nie mamy do stracenia.
Nie ma żadnej gwarancji sukcesu, ale też niczym byśmy nie ryzykowali bo i tak musimy wszyscy umrzeć.
W najgorszym razie przestaniemy istnieć nieco wcześniej niż naturalnie albo czeka nas reinkarnacja.
Jednak kiedy już nieistniejesz to wtedy nie ma znaczenia jak długo żyłeś.
Wtedy już nie masz żadnych problemów, nie boisz się śmierci ani umierania, ani nieistnienia, nie masz żalu, że już nieistniejesz, nie odczuwasz żadnych nieprzyjemności, nigdy nie doświadczysz żadnego bólu ani najmniejszego dyskomfortu. Nieistnieniem nigdy się nie znudzisz itd.
I nie mamy na to żadnego wpływu.
I tak jesteśmy na ziemi tylko chwilowo, a ziemia w przyszłości wpierw zostanie spalona przez słońce, a potem pogrąży się w mroku i zimnie kiedy słońce się wypali.
Wiemy, że umrzemy, ale możemy to zrobić na naszych warunkach.
Bez długiego umierania w bólu, np. na raka czy inne choroby.
Możemy zaufać naszym naukowcom, że wymyśliliby coś najbardziej idealnego.
To byłaby najlepsza śmierć z możliwych, a przecież wszyscy musimy umrzeć.
Nikt z nikim się nie rozstaje bo wszyscy odchodzimy razem i już o nikogo nie musimy się martwić bo nikogo tutaj nie zostawiamy.
Starym ludziom zostają przerwane dolegliwości starości, młodzi nie muszą doświadczać starości i chorób, a dzieci nie muszą przechodzić całej ziemskiej drogi i już nie muszą iść do szkoły.
Wygląda to brutalnie, ale tak właśnie działa nasz organizm, broni się i chce przetrwać za wszelką cenę.
Nie jesteśmy bez szans.
Świadomość to coś niepojętego.
Przykładowo tkz. oświeceni osiągają stan ponadczasowej doskonałości już tutaj na ziemi.
Nie jest ważne, że ten stan może być osiągnięty dzięki najsilniejszemu psychodelikowi DMT, który prawdopodobnie produkuje szyszynka, ważne, że nasza świadomość jest w stanie wytworzyć stan idealny i jednocześnie go doświadczać.
Z tego wynika, że w każdej świadomości istnieje potencjał idealnego stanu.
To nie wymysły i wyobrażenia tylko realny fakt, coś takego jest możliwe.
Nasza świadomość posiada potencjał legendarnego raju.
A nie wiemy jaki jest jej ostateczny potencjał tak jak nasi przodkowie nie znali smaku czekolady czy coca coli, a przecież potencjał tych doznań cały czas istniał w ich świadomości.
Nic nie mamy do stracenia, niczym nie ryzykujemy, możemy, a nawet powinniśmy zrobić to na co mamy wpływ i skorzystać z szansy na wyzwolenie z cielesnej pułapki.
Stracone lata na ziemi mogą okazać się zyskanymi w raju.
Potencjalnie wszyscy osiągamy prawdziwą wolność, bezpieczeństwo i szczęście, o które tutaj tak wszyscy walczymy i rywalizujemy.
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.
Wszyscy wygrywamy. Zwycięstwo Doskonałe.
bartoszw1973
W Warszawie jest 200 000 pustostanów. Taki podatek zmobilizowałby z pewnością właścicieli żeby mieszkanie sprzedać lub wynająć czyli wzrosłaby podaż.
hfjdj
A jakby ciebie zmobilizować żebyś zarobił na mieszkanie to wtedy też będzie większa podaż :) Hihihihi
greatmongo
Jak trzeba byc glupim, zeby uwierzyc ze jak cos bedzie z darmowym kredytem to bedzie wolniej drozec niz bez niego.

Deweloperzy to juz granice glupoty przekraczaja
hfjdj
No przecież coś co kosztuje darmowy kredyt jest tańsze niż coś co kosztuje gotówkę. Jak nie wierzysz to spróbuj kupić za darmowy kredyt i za gotówkę.... a następnie zobacz ile jedno i drugie cie kosztowało.
vacarius
Czemu państwo ma cały czas wchodzić w ... deweloperom? A może czas zrobić coś co obniży ceny nieruchów w Polsce?
hfjdj
Po to żeby budowali jak najwięcej mieszkań.
vacarius odpowiada hfjdj
A dla kogo te mieszkania budują już chyba dla ukrainców? U mnie w bloku za 15 mieszkan w połowie mieszka tylko jedna osoba. A po 50-70 metrów są. Kiedyś tab byly rodziny 5 osobowe. My w Polsce mamy dość mieszkan tylko są za drogie. Jak by były tansze choćby nawet 50% to Polacy nawet bez 500 czy 800 plusów znów mieli po 4 dzieci jak za komuny.
vacarius odpowiada vacarius
Zaor sam mieszkał na 500 metrach 2-3 lata to postanowił tam domeldować 20 tyś osób. Ale bez jaj. To jest dziś problem ze jakaś stara baba albo dziad zajmuje mieszkanie 2-3 pokojowe. Ledwo co ma na opłaty z emerytury ale go nie sprzeda bo nieruchy ciągle drożeją. Gdyby był jakiś ruch w dół to by zaraz to oddał i kupił se mniejsze.Zaor sam mieszkał na 500 metrach 2-3 lata to postanowił tam domeldować 20 tyś osób. Ale bez jaj. To jest dziś problem ze jakaś stara baba albo dziad zajmuje mieszkanie 2-3 pokojowe. Ledwo co ma na opłaty z emerytury ale go nie sprzeda bo nieruchy ciągle drożeją. Gdyby był jakiś ruch w dół to by zaraz to oddał i kupił se mniejsze. Ale nie ma to dziad liczy na daljsze wzrosty za metr opłaca wielki czynsz do spółdzielni i ledwo pokonuje drogę 20 metrów sprzed telewizora do kibla. A mógłby mieć kibel 10 metrów od salonu.

Powiązane: Mieszkanie na start

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki