Zamiast nauczyciela - emeryt na pół etatu albo wakat. Polskie szkoły coraz częściej muszą łatać kadrowe dziury, by zapewnić uczniom podstawowe zajęcia. Sytuacja wkrótce może być jeszcze trudniejsza, ponieważ średnia wieku nauczycieli to około 48 lat. Oznacza to, że wkrótce wielu z nich odejdzie na emeryturę. W tym roku może być ich szczególnie dużo ze względu na wzrost odpraw emerytalnych dla osób wykonujących ten zawód.


Braki kadrowe nauczycieli są coraz bardziej odczuwalne. Na początku obecnego roku szkolnego było tu ponad 20 tys. wakatów. Jednak w tym roku sytuacja może się jeszcze bardziej skomplikować.
Emeryci ratują sytuację
Największe deficyty występują wśród nauczycieli matematyki, fizyki, języków obcych oraz przedmiotów zawodowych. Według danych ZNP obecnie dyrektorzy szkół poszukują kadry wielu specjalności.
– Najbardziej brakuje nauczycieli wspomagających, uczących przedmiotów ścisłych i języków obcych, a także pedagogów i psychologów – mówi Bankier.pl Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka prasowa Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Coraz częściej dyrektorzy szkół są zmuszeni zatrudniać osoby bez pełnych kwalifikacji lub zwiększać liczbę godzin dydaktycznych dla obecnych pracowników.

– Do naszej placówki należy liceum i technikum. Aktualnie w szkole mamy pełną kadrę nauczycielką, ale obciążoną dość dużą ilością godzin ze względu na brak młodych nauczycieli chętnych do pracy. Powodem tej sytuacji są przede wszystkim niskie wynagrodzenia. Dlatego specjaliści nie chcą przychodzić, aby uczyć młodzież – mówi Bankier.pl Barbara Groch, dyrektorka Zespołu Szkół im. Marii Curie-Skłodowskiej w Kętrzynie. – Problemem jest również pozyskanie nauczycieli do przedmiotów takich jak biologia i chemia na poziomie rozszerzonym. Nie ma chętnych, ponieważ konieczne jest tu większe zaangażowanie. Aby poradzić sobie z tą sytuacją, zatrudniam emerytów. Ci, którzy są związani ze szkołą, chętnie wracają do pracy, ale też na pewnych warunkach. Konieczne jest dostosowanie do nich grafiku pracy, nie można ich też za bardzo obciążać.
Trudna i niedoceniana praca
Według wyników ostatniego Międzynarodowego Badania Nauczania i Uczenia się Talis 2024 nauczyciele czują się zestresowani (38 proc.), są przytłoczeni nadmiarem prac administracyjnych (44 proc.), utrzymaniem dyscypliny w klasie (37 proc.) i odpowiedzialnością za wyniki i dobrostan uczniów (46 proc.), a praca negatywnie wpływa na ich zdrowie psychiczne (30 proc.). Co drugi nauczyciel (47 proc.) mówi o braku uznania ze strony rodziców uczniów w swojej szkole, co trzeci (34 proc.) ze strony samych uczniów Jedynie 10 proc. nauczycieli jest zdania, że społeczeństwo ceni ich zawód. W dodatku tylko 20 proc. nauczycieli deklaruje zadowolenie z wynagrodzenia, co stanowi jeden z niższych wyników w Europie, gdzie średnia wynosi 37 proc.
- Jestem nauczycielem wspomagającym, którego praca niestety nie należy do najłatwiejszych, zwłaszcza, że coraz więcej uczniów ma orzeczenia dotyczące różnych dysfunkcji. Zarabiam mniej niż nauczyciel przedmiotu, a za swoją empatię, elastyczność i serce dziękuję sobie sama – mówi Bankier.pl Dorota, nauczycielka z jednaj z podwarszawskich szkół podstawowych.
Młodzi nie są zainteresowani pracą w szkole
Jak twierdzi Magdalena Kaszulanis, kadra w polskich szkołach nie należy do najmłodszych, co widać w pokojach nauczycielskich.
– Średni wiek nauczycieli klas 5-8 w Polsce to 48 lat. W Unii Europejskiej 46 lat, a we wszystkich krajach 44. Jedynie 4 proc. nauczycieli ma mniej niż 30 lat – mówi rzeczniczka ZNP. – Mamy rekordową liczbę emerytowanych nauczycieli, którzy ratują sytuację i często właśnie dzięki nim mogą odbywać się lekcje. Co 14. nauczyciel jest emerytem. Młodzi nie są zainteresowani tą pracą ze względu na niskie zarobki i dużą odpowiedzialność. W dodatku wielu młodszych nauczycieli w Polsce deklaruje, że rozważa odejście z zawodu. Co trzecia osoba, która to zrobiła w ostatnich latach, miała mniej niż 5 lat stażu. To sygnał, że potrzebne są programy systematycznego wsparcia: mentoring w pierwszych latach pracy, zmniejszenie obciążeń biurokratycznych, ścieżki specjalizacji dopasowane do zainteresowań i kompetencji młodych nauczycieli. W krajach, które skutecznie ich przyciągają, łączy się wyższe płace początkowe z intensywnym wsparciem.
Wyższe odprawy emerytalne zachęcą do zakończenia pracy?
Okazuje się, że kolejnym roku szkolnym dyrektorzy szkół mogą mieć jeszcze większy problem ze skompletowaniem kadry pedagogicznej. Od 2026 r. wzrosły odprawy emerytalne dla nauczycieli, które teraz wynoszą:
- po 10 latach pracy – 2-krotność wynagrodzenia,
- po 15 latach – 3-krotność wynagrodzenia,
- po 20 latach pracy – aż 6-krotność wynagrodzenia.
W związku z tym rosną obawy, że braki kadrowe w szkołach będą jeszcze większe.
– Nauczyciele czekali na zmiany związane z wyższymi odprawami emerytalnymi, więc możemy się spodziewać, że w tym roku odejść na emeryturę będzie więcej – podsumowuje rzeczniczka ZNP.
Ile zarabiają nauczyciele w 2026 roku?
W tym roku średnie wynagrodzenie nauczycieli nieznacznie wzrosło o 3 proc. i obecnie wynosi:
- nauczyciel początkujący - 6 824,35 zł brutto (ok. 4 950-5 070 zł netto),
- nauczyciel mianowany - 8 060,93 zł brutto (ok. 5 900-6 050 zł netto),
- nauczyciel dyplomowany - 10 300,07 zł brutto (ok. 7 350-7 520 zł netto).
Wyższe pensje trafią na ich konta dopiero wiosną wraz z wyrównaniem. Do pensji zasadniczej nauczycieli doliczane są też różne dodatki, m.in.: stażowy, funkcyjny, motywacyjny, za warunki pracy, a także nagrody jubileuszowe, co znacząco podnosi wysokość płac.
Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiada automatyczne podwyżki od 2027 roku. Mają być one powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. Jednak na razie projekt tych zmian jest jeszcze w Sejmie i budzi wiele kontrowersji.




























































