40 proc. bankowców zapytanych przez TNS Kantar twierdzi, że kredyty hipoteczne o stałej stopie procentowej nie powinny znaleźć się w ofercie kredytodawców. Ponad połowa nie widzi szansy, żeby takie produkty wygrały z hipotekami opartymi na zmiennym wskaźniku. Rynek zdaje się nie wierzyć w wizję nadzoru finansowego.
W sierpniu 2018 r. Komisja Nadzoru Finansowego przedstawiła propozycję nowelizacji Rekomendacji S, dokumentu dotyczącego kredytów hipotecznych. Rekomendacja zakłada, że każdy bank będzie musiał posiadać w ofercie kredyty hipoteczne z okresowo stałym oprocentowaniem (na co najmniej 5 lat) lub ze stałą stawką przez cały okres spłaty.
Jeśli projekt wejdzie w życie w proponowanym kształcie, kredytodawcy będą musieli określić docelowe udziały tego typu zobowiązań w swoim portfelu i ustalić termin, w którym osiągną założone wskaźniki. Dodatkowo KNF zakłada, że banki powinny umożliwić wszystkim spłacającym kredyty hipoteczne (również zaciągnięte w przeszłości) przejście na kredyt ze stałą lub okresowo stałą stawką.
Propozycja nadzoru to najwyraźniej jak dotąd sformułowany wyraz poparcia dla rozwoju kredytów mieszkaniowych ze stałym oprocentowaniem. Wcześniej KNF wielokrotnie wskazywała, że oczekuje od banków wprowadzenia takich produktów, a podobne zdanie wyrażał również NBP i UOKiK.
W najnowszym wydaniu „Monitora Bankowego” ZBP, prezentującym wrześniowy odczyt indeksu koniunktury Pengab, znalazło się omówienie dodatkowych pytań zadanych w sondażu. Dwa z nich poświęcono właśnie kredytom hipotecznym o stałym oprocentowaniu.
Bankowcy są wyraźnie podzieleni w opiniach dotyczących tego produktu. 40 proc. twierdzi, że kredyty mieszkaniowe o stałej stopie nie powinny znaleźć się w ofertach banków w Polsce (32 proc. wskazań „raczej nie” i 8 proc. „zdecydowanie nie”). Zwolenników tego produktu jest nieco więcej – 57 proc. (18 proc. wskazujących „zdecydowanie tak”).
Badanie przeprowadzone w 122 placówkach bankowych pokazuje również, że bankowcy mają poważne wątpliwości, co do przyszłego zainteresowania kredytami ze stałą stopą. Na pytanie o to, czy takie zobowiązania cieszyłyby się większym popytem wśród klientów niż kredyty ze stopą zmienną, ponad połowa odpowiedziała „zdecydowanie nie” lub „raczej nie”. Odmienne zdanie ma 43 proc. badanych.
Przypomnijmy, że jednym z argumentów za wprowadzeniem na szerszą skalę kredytów hipotecznych ze stałą stopą procentową jest troska o finansową kondycję kredytobiorców. Osoby zaciągające dziś zobowiązania ze zmienną stopą w perspektywie kolejnych kilkunastu lat muszą liczyć się z możliwością znacznego wzrostu rat. Na szczególne ryzyko narażeni są kredytobiorcy wykorzystujący „pod korek” swoją zdolność kredytową – w przyszłości obciążenia mogą znacznie przekroczyć ich możliwości finansowe.
Najwięksi pesymiści mówią o tym, że dzisiejsza popularność kredytów ze zmienną stopą tworzy fundamenty przyszłego kryzysu – powtórki, tylko na większą skalę, sytuacji frankowców. Tymczasem produkty ze stałym oprocentowaniem, obowiązującym tylko w krótkim 5-letnim okresie, dostępne są w zaledwie kilku instytucjach. Zainteresowanie kredytami tego typu jest znikome – ING Bank Śląski w ciągu dwóch miesięcy od wprowadzenia ich na rynek podpisał zaledwie 16 umów.

























































