Banki ostrzegają – będzie trudno o kredyty

Michał Kisiel2020-09-10 10:24analityk Bankier.pl
publikacja
2020-09-10 10:24
fot. Virrage Images / Shutterstock

Przed nami turbulencje, ostrzega Związek Banków Polskich w raporcie „Polska i Europa. Nowe rozdanie gospodarcze”. Sektor bankowy jest coraz mniej rentowny, a lada moment poważny problem stanowić będą niespłacane zobowiązania klientów. To może skończyć się zakręceniem kurka z kredytami.

Związek Banków Polskich co roku publikuje raport przedstawiający syntetycznie najważniejsze wyzwania stające przed sektorem i gospodarką. Ostatnia edycja, zaprezentowana przed kilkoma dniami, zawiera znacznie większą niż w poprzednich latach dawkę pesymizmu. Autorzy podkreślają, że gospodarcze skutki epidemii uderzą w banki ze sporym opóźnieniem i będą odczuwalne przez dłuższy czas. Część zagrożeń to jednak wynik nie tylko ostatnich zmian w otoczeniu, ale długoterminowych trendów.

Sektor bankowy w Polsce jest stosunkowo niewielki, zwłaszcza jeśli porównać jego pozycję mierzoną wartością aktywów do PKB ze wskaźnikami w innych krajach europejskich. W takim zestawieniu znajduje się na czwartym miejscu od końca. Relacja aktywów do PKB jest wyższa m.in. w Czechach (137 proc.) i na Węgrzech (93 proc.).

/ ZBP

Autorzy raportu szczególnie mocno podkreślają niepokojący trend spadku rentowności sektora bankowego. Prognozują, że w perspektywie 2022 roku wskaźnik ROE (rentowności kapitału własnego, istotnego z punktu widzenia m.in. inwestorów) spadnie do 3,3 proc. i będzie znacznie niższy niż w większości krajów europejskich. Dla porównania, jeszcze w 2007 r. wskaźnik ten wynosił 22,5 proc. i przez kolejną dekadę systematycznie obniżał się, by osiągnąć 6,9 proc. w 2019 r. (unijna średnia to 7,8 proc.).

/ ZBP

Oznacza to, upraszczając, że bankom będzie trudno pozyskiwać kapitał. Stają się one nieatrakcyjne na tle innych branż. Sytuację komplikuje dodatkowo fakt „rozwarstwienia” rentowności – obok względnie rentownych instytucji na rynku funkcjonują podmioty, które już dziś nazwać można nieefektywnymi.

Coraz więcej niespłacanych kredytów

Jednocześnie narastać będzie problem tzw. kredytów nieregularnych, czyli spłacanych z opóźnieniem lub w ogóle niespłacanych. Wskaźnik NPL (ang. non-performing loans) pokazuje, jaka jest skala tego zjawiska w odniesieniu do całości portfela kredytowego banków. „Na uwagę zasługuje jednak fakt, iż o ile w wielu krajach europejskich w ostatnich kilku latach udało się wskaźnik NPL wyraźnie zmniejszyć (dla przykładu w 2019 roku: Niemcy 1,3 proc., Francja 2,5 proc., Węgry 1,5 proc.), o tyle w Polsce pozostawał on na wciąż nieco wyższym poziomie” – wskazują autorzy analizy, podając aktualny odczyt – 6,1 proc. Uwzględniając wpływ kryzysu gospodarczego wywołanego pandemią, odsetek kredytów nieregularnych może urosnąć nawet do 8,3 proc.

To tylko jeden z czynników, który sprawi, że rentowność znajdzie się pod presją. Drugim są, według autorów analizy, obciążenia finansowe wynikające nie tylko z opodatkowania, ale także składek na BFG i inne fundusze. „Efektywna stawka podatkowa dla sektora bankowego w Polsce wyniosła w 2019 roku 40 proc. Dla porównania jeżeli chodzi o czołowego gracza polskiej branży paliwowej – stawka ta wynosiła 20 proc., branży spożywczej – 18 proc., a dla firmy sektora IT – 7 proc.” – podkreślono w raporcie.

Powtórzy się scenariusz z 2008 roku?

Związek Banków Polskich mówi o niebezpieczeństwie powtórzenia się wkrótce zjawiska obserwowanego na przełomie 2008 i 2009 r. – tzw. credit crunch. Polega ono na nadmiernym ograniczeniu dostępności kredytu, zarówno od strony podaży, jak i popytu. Banki spodziewając się kłopotów ze spłatą już udzielonych kredytów, będą powstrzymywać się przed rozwijaniem akcji kredytowej. Widać to było już w pierwszym kwartale roku, gdy mocno zaostrzono kryteria akceptowania wniosków dla większości typów produktów.

Autorzy raportu wskazują, że sytuację mogłoby poprawić kilka zmian regulacyjnych. W tym kontekście wymieniają postulaty m.in. obniżenia wag ryzyka dla kredytów mieszkaniowych i uznania niektórych kosztów za koszty uzyskania przychodu. Miałoby to zwiększyć możliwości finansowania gospodarki przez banki i zapobiec „kredytowemu załamaniu”.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Tanie konto osobiste z kontem oszczędnościowym.

Tanie konto osobiste z kontem oszczędnościowym.

Advertisement

Komentarze (26)

dodaj komentarz
karl_l
A czy to nie jest tak, że oczywiści się teraz rynek ze wszystkich rolujących długi? Bo ograniczenie kredytowe spowoduje, że już dłużej nie będą mogli zaciągać kolejnych kredytów na spłatę poprzednich?
marianpazdzioch
Nie. Państwo przejęło kredytowanie przedsiębiorstw i parę innych istotnych procesów. Mamy dokładnie ten sam system gospodarczy co za komuny, który skończył się kartkami. Państwo wyznacza kierune i przydziela środki. To jest centralne planowanie.
karl_l odpowiada marianpazdzioch
A co do liczby kredytów udzielanych przez banki ma rząd i państwo? To bank centralny wyznacza stopy i uwalnia pieniądz na rynek, a bank centralny to rząd może najwyżej poprosić o łaskę... Chwilowo poszli sobie na rękę i ominęli konstytucje przez PFR, ale spodziewam się, że taka współpraca długo nie potrwa.

Either
A co do liczby kredytów udzielanych przez banki ma rząd i państwo? To bank centralny wyznacza stopy i uwalnia pieniądz na rynek, a bank centralny to rząd może najwyżej poprosić o łaskę... Chwilowo poszli sobie na rękę i ominęli konstytucje przez PFR, ale spodziewam się, że taka współpraca długo nie potrwa.

Either way. Co to ma do rzeczy w rolowaniu długów przez Karyny i Januszy co zakredytowali się pod korek i myśleli, że jak wrzucą czynsz z kolejnej zakupionej kawalerki w księgi to wezmą kolejny kredyt na kolejną nieruchomość - z tego co węszyłem po rynku takich geniuszy biznesu u nas nie brakuje.

demeryt_69
Dokładnie - bez udzielania kredytów banki mogą zgasić światło w tych swoich marmurowych pałacach :)

Dziś trwa ostra walka o pożyczkobiorcę przy jednoczesnym wietrzeniu oddziałów. Wczoraj składałem dyspozycję zamknięcia konta w oddziale Alior - sporo pustych stanowisk, a sezon urlopowy już raczej za nami :)

Media
Dokładnie - bez udzielania kredytów banki mogą zgasić światło w tych swoich marmurowych pałacach :)

Dziś trwa ostra walka o pożyczkobiorcę przy jednoczesnym wietrzeniu oddziałów. Wczoraj składałem dyspozycję zamknięcia konta w oddziale Alior - sporo pustych stanowisk, a sezon urlopowy już raczej za nami :)

Media od lat usiłują narzucić ludziom pewien schemat zachowań, który jest oparty na posiadaniu najprzeróżniejszych dupereli, a do tego rzekomo potrzebne są kredyty. Wystarczy spojrzeć na Stany, gdzie kredyt był już od lat przyjętym sposobem na życie.

RRSO w bankach w Polsce wynosi obecnie circa 10% przy oprocentowaniu lokat czy kont oszczędnościowych szorujących po dnie - to ewidentnie nie wróży wielkich sukcesów bankom!
karbinadel
Jak na razie, to próbują mi wciskać nowe kredyty z aktywnością wcześniej nie spotykaną
onlyv8engine
wcale mi ich nie szkoda , a nawet dobrze im tak.
onkolog_leczacy_maklera73
To bardzo dobra wiadomość dla Polaków !!! Skoro banki "mniej zarobią" to znaczy, że więcej pieniędzy zostanie w kieszeniach Polaków... ! Przy okazji: pamiętam - jak mój "doradca bankowy" rechotał rok temu, jak nie dałem się namówić na "inwestycje w produkty bankowe" tylko kupiłem 3 To bardzo dobra wiadomość dla Polaków !!! Skoro banki "mniej zarobią" to znaczy, że więcej pieniędzy zostanie w kieszeniach Polaków... ! Przy okazji: pamiętam - jak mój "doradca bankowy" rechotał rok temu, jak nie dałem się namówić na "inwestycje w produkty bankowe" tylko kupiłem 3 działeczki pracownicze, każdą po ok. 30 000 zł (Warszawa). Właśnie sprzedałem (dokładnie: sprzedałem prawa do używania tej działeczki) ostatnią za 70 000 zł. Koronawirus napędził olbrzymi popyt na działeczki w Ogrodach Działkowych....:)))
krol_julian
Ale macie super w tej Warszawie. U nas to działeczki (ROD) są prawie darmowe.
onkolog_leczacy_maklera73 odpowiada krol_julian
to zależy od miejscowości i domku/altanki. W Warszawie, trudno dziś kupić działeczkę w ROD, jakoś sensownie położoną za mniej niż 40 000 zł. Ja miałem przyzwoite domki / altanki, w nich prąd, woda itp. Ale wiem, że w małych miejscowościach chodzą pon. 10 000 zł

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki