Przed II turą wyborów prezydenckich w Rumunii wyścig zaczyna się od zera, a obaj kandydaci mają szanse – uważa analityk polityczny Cristian Andrei. Lider radykalnie prawicowej partii AUR George Simion wygrał I turę z ogromną przewagą, a na drugim miejscu znalazł się burmistrz Bukaresztu Nicusor Dan.


„To będzie reset, przegrupowanie wyborców, dlatego uważam, że obaj kandydaci mają szanse. Specyfiką głosowania w II turze wyborów w Rumunii jest to, że może dojść do mobilizacji dużej liczby wyborców, którzy nie zagłosowali w pierwszej” – powiedział PAP Cristian Andrei.
„Mowa może być nawet o 2-3 mln osób; jest to cicha i spokojna część wyborców. Dan, jeśli chce wygrać, musi aktywnie zaapelować właśnie do tych wyborców” – ocenił rozmówca PAP, którego zdaniem Simion, zdobywając 3,8 mln głosów osiągnął w I turze „swoją naturalną granicę”. „Wciąż musi wykonać wielką pracę, by osiągnąć wynik 50 proc. lub więcej i to przy wyższej frekwencji” – dodał.
„Dla obu kandydatów będzie to więc rywalizacja w demonizowaniu oponenta, mobilizowaniu ludzi i budowaniu narracji o zmianie. Dan musi utrzymać swój profil kandydata antysystemowego i nie pozwolić, by Simion go zawłaszczył” – sprecyzował Andrei.
Oczekiwanie zmiany, spowodowane rozczarowaniem dotychczasowymi rządami, to najsilniejsza emocja, która zaważyła zarówno w pierwszych wyborach w listopadzie ubiegłego roku, a następnie – po ich odwołaniu – w powtórzonych wyborach 4 maja. W listopadzie pierwsze miejsce zajął skrajnie prawicowy Calin Georgescu, a po wykluczeniu go z wyborów, pozycję tę przejął George Simion, opierając się o narrację antysystemową oraz zapowiedź „przywrócenia porządku konstytucyjnego” i obronę +skrzywdzonego przez system+ Georgescu”.

W obu elekcjach kandydaci reprezentujący tradycyjne siły polityczne w Rumunii nie zdołali przejść do II tury.
„Dan musi również intensywniej kierować się do ludzi spoza dużych miast, gdzie wygrał. Niezadowolenie społeczne ma wiele odcieni, a powody do niezadowolenia z klasy politycznej są bardzo różne” – zaznaczył ekspert.
Simion zdecydowanie wygrał I turę z wynikiem 40,96 proc, a Dan, niezależny kandydat, burmistrz Bukaresztu, ma 20,99 proc. Na trzecim miejscu znalazł się kandydat popierany prze koalicję rządzącą Crin Antonescu – 20,07 proc.
Simion zdobył więcej głosów (3,8 mln) niż zwycięzca I tury z listopada (następnie unieważnionej) – skrajnie prawicowy Calin Georgescu (ponad 2,1 mln głosów). Na Dana 4 maja głosy oddało blisko 2 mln wyborców – wynika z danych urzędu wyborczego.
Ciekawie rozłożyły się głosy oddane przez diasporę. Simion wygrał z wynikiem ponad 60 proc., a na drugim miejscu był Dan z poparciem 25 proc. Za granicą zagłosowało ok. 1 mln wyborców.
Niedzielne wybory były powtórnym głosowaniem. Odbyły się po tym, gdy w grudniu ubiegłego roku Sąd Konstytucyjny unieważnił I turę wyborów prezydenckich z 24 listopada 2024 r. Przyczyną tej decyzji były zarzuty wobec jednego z kandydatów – Calina Georgescu, który zdobył wówczas pierwsze miejsce – o nadużycia w kampanii i złamanie zasad uczciwej konkurencji wyborczej, a także wsparcie ze strony „aktora zewnętrznego” (Rosji).
II tura wyborów odbędzie się 18 maja.
Z Bukaresztu Justyna Prus (PAP)
just/ mal/ js/




























































