Kolejnemu amerykańskiemu gigantowi branży finansowej udało się pobić oczekiwania rynku. Po JP Morgan i Wells Fargo, swoje kwartalne wyniki zaprezentowała Citigroup.
W drugim kwartale tego roku trzeci największy bank w Stanach Zjednoczonych odnotował przychody na poziomie 20,5 mld i zarobił 4,2 mld dolarów (1,34 na akcję). Oczekiwania rynku oscylowały w okolicach 20 mld przychodów i zysku rzędu 3,55 mld dolarów (1,19 na akcję).
W porównaniu z drugim kwartałem 2012 r., przychody Citigroup wzrosły o 10%, natomiast zyski netto zwiększyły się aż o 42%.

źródło: Citigroup
Komentatorzy zza oceanu podkreślają, że dobra kondycja nowojorskiego giganta jest w dużej mierze zasługą prezesa Michaela Corbata. 53-letni Corbat w październiku 2012 r. dostał zadanie uprzątnięcia „stajni Augiasza”, jaką stał się jeden z najbardziej dotkniętych kryzysem – a potem najmocniej dotowanych przez podatnika - bank. Jednym z najważniejszych elementów nowej polityki była restrukturyzacja zatrudnienia – tylko pod koniec ubiegłego roku Citigroup zwolniła ponad 11 tys. osób (4% personelu).
Zmiana stylu zarządzania, a także hossa na amerykańskich parkietach sprawiły, że od października 2012 r. kurs akcji Citigroup wzrósł o 55 proc., a tylko w tym roku o 28 proc.

Banki trzymają się mocno
Citigroup jest trzecim amerykańskim bankiem, który w trwającym sezonie publikacji wyników podzielił się z rynkiem raportem kwartalnym. Wcześniej zrobiły to JP Morgan Chase (6,5 mld dolarów zysku) i Wells Fargo (5,52 mld). Wszystkie trzy instytucje przebiły rynkowe prognozy, choć należy nadmienić, że w ostatnim czasie poprzeczka stawiana przez analityków została solidnie obniżona.
Bieżący tydzień przyniesie kolejne raporty kwartalne amerykańskich gigantów sektora finansowego. Jutro wyniki przedstawi Goldman Sachs, a w środę zrobią to Bank of America, BNY Mellon i U.S. Bancorp.
/mz
































































