Kolejny solidny wzrost zatrudnienia, praktycznie nieistniejące bezrobocie oraz utrzymująca się presja płacowa – to wszystko powinno skłonić Rezerwę Federalną do kolejnej 50-punktowej podwyżki stóp procentowych.


Liczba etatów w sektorach pozarolniczych (ang. non-farm payrolls) w kwietniu była o 428 tys. wyższa niż w marcu – poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS). Rynkowy konsensus zakładał wzrost o zatrudnienia 385 tysięcy. Był to zatem rezultat lepszy od oczekiwań.
W marcu dane BLS pokazały przyrost zatrudnienia o 431 tysięcy etatów (i 428 tys. po rewizji) co było wtedy rezultatem nieco słabszym od rynkowego konsensusu. Miesiąc wcześniej raport BLS pokazał, że w lutym w sektorach pozarolniczych przybyło 714 tys. (po rewizji z 750 tys.) nowych miejsc pracy. Był to wtedy wynik znacznie wyższy od oczekiwań większości ekonomistów. Natomiast w styczniu odnotowano wzrost zatrudnienia o 481 tys. etatów (po rewizji : 504 tys.).
Stopa bezrobocia pozostała bez zmian na poziomie 3,6% wobec oczekiwań rzędu 3,5%. To już odczyt zbliżony do tego z lutego ’20 (3,5%), czyli ostatniego miesiąca przed covidowym lockdownem. Po wiosennym zamknięciu gospodarki w 2020 roku Stany Zjednoczone w dwa miesiące utraciły 22,16 mln etatów. Do końca kwietnia 2022 „odzyskano” 21,31 mln miejsc pracy.
Pewnym rozczarowaniem mogły być jednak dane o aktywności zawodowej. Wynika z nich, że w kwietniu liczba pracujących (to nie to samo co liczba zatrudnionych w przeliczeniu na pełne etaty) byłą o 353 tys. mniejsza niż w marcu. Ubyło za to 11 tysięcy bezrobotnych i przybyło 478 tys. osób biernych zawodowo. W rezultacie wskaźnik aktywności zawodowej obniżył się z 62,4% do 62,2%.
Przeciętna stawka godzinowa w kwietniu wyniosła 31,85 USD i była o 0,3% wyższa niż w marcu. Ekonomiści spodziewali się jej wzrostu o 0,4% mdm. Średnia płaca godzinowa w Ameryce była o 5,5% wyższa niż przed rokiem. Co prawda oznacza to realny spadek wynagrodzeń w USA (przy oficjalnej inflacji CPI przekraczającej 8%), ale jest to też wzrost na tyle silny, aby podtrzymać wysoką dynamikę cen w kolejnych kwartałach.
Takie dane potwierdzają opinie, że amerykański rynek pracy jest już „przegrzany”, co może przesądzić o kolejnych 50-punktowych podwyżkach stóp procentowych w Rezerwie Federalnych. Liczba ofert pracy w USA jest o przeszło 5 mln wyższa od liczby bezrobotnych, a stopa bezrobocia zbliża się do multidekadowego minimum.
Fed jest przy tym mocno spóźniony z normalizacją polityki pieniężnej. Przy inflacji CPI oficjalnie na poziomie ok. 8% Powell i spółka dopiero w marcu zdecydowali się zerwać z polityką zerowych stóp procentowych i zakończyć program skupu obligacji, zwany potocznie „drukowaniem pieniędzy”. W maju stopa funduszy federalnych poszła w górę o 50 pb., a od czerwca Fed zacznie „zwijanie” swojego rozdętego bilansu. Rynek terminowy wycenia także 50-puntkowe podwyżki w czerwcu, lipcu i daje prawie 50% na taki ruch także we wrześniu.
KK




























































