Notowania aluminium na londyńskiej giełdzie osiągnęły we wtorek najwyższy poziom od września 2011 roku. Gwałtowna zwyżka cen tego lekkiego metalu to skutek sankcji nałożonych przez Stany Zjednoczone na rosyjskich oligarchów.


Rano za tonę aluminium na Londyńskiej Giełdzie Metali (LME) płacono nawet 2 432,50 USD – czyli najwięcej od ponad sześciu lat. Później jednak kurs białego metalu zaczął spadać i o 14:23 osiągnął poziom 2 362,75 USD, a więc 0,8% poniżej poniedziałkowego zamknięcia. W rezultacie na wykresie dziennym zarysowała się świeczka sugerująca odwrócenie trendu.
Niemniej jednak od 4 kwietnia notowania aluminium zaliczyły zwyżkę o blisko 19%, kontynuując hossę rozpoczętą pod koniec 2015 roku. Wszystko zaczęło się, gdy Departament Stanu USA ogłosił nowe sankcje przeciw Rosji. Jednak tym razem restrykcje nie były wymierzone w rosyjskie państwo, tylko w oligarchów wspierających politykę Kremla.
Amerykańskie sankcje uderzyły między innymi w kontrolowany przez Olega Deripaskę koncern Rusal, posyłając notowania jego akcji na giełdzie w Hongkongu w dół o 67%. Rusal ogłosił bowiem, że z powodu sankcji może nie wywiązać się ze swoich zobowiązań. „Firma przypuszcza, że wpisanie jej na listę podmiotów objętych sankcjami (wskutek czego wszyscy amerykańscy kontrahenci nie mogą prowadzić z firmą żadnych interesów) może doprowadzić do niewypłacalności, jeśli chodzi o niektóre kredyty i obligacje” – napisał Rusal.
Firma Deripaski jest drugim największym producentem aluminium na świecie i odpowiada za prawie 9% globalnego zapotrzebowania na biały metal. Co więcej, Rusal jest ważnym elementem światowego łańcucha dostaw w branży. Jedna z największych firm górniczych – Rio Tinto – ogłosiła, że będzie zmuszona zastosować klauzulę siły wyższej na niektórych kontraktach z Rusalem.

KK






























































