Departament Stanu USA objął sankcjami 24 rosyjskich biznesmenów i urzędników oraz 14 rosyjskich firm - poinformował w piątek resort na swojej stronie internetowej. Decyzję uzasadnił szkodliwymi działaniami rosyjskiego rządu na świecie.
Sankcje obejmują siedmiu rosyjskich oligarchów i 12 firm, które do nich należą lub są przez nich kontrolowane, oraz 17 urzędników.
Na listę wpisano m.in. prezesa koncernu gazowego Gazprom Aleksieja Millera, prezesa banku WTB (VTB) Andrieja Kostina, a także biznesmenów Olega Deripaskę, Kiriła Szamałowa (który według mediów jest byłym zięciem Władimira Putina), Wiktora Wekselberga, Sulejmana Kerimowa. Na liście znalazł się też Igor Rotenberg, syn Arkadija Rotengerga, wieloletniego przyjaciela Putina. Sankcje nałożono tez m.in. na dowódcę Gwardii Narodowej (Rosgwardii) Wiktora Zołotowa.
"Rosyjski rząd angażuje się w różnorodne szkodliwe działania na świecie, w tym kontynuuje okupację Krymu, inicjuje przemoc na wschodniej Ukrainie, materialnie i zbrojnie wspiera reżim prezydenta Syrii Baszara el-Asada, który bombarduje własnych obywateli, próbuje podkopać zachodnie demokracje i prowadzi szkodliwe działania w cyberprzestrzeni" - oświadczył w piątek minister finansów USA Steve Mnuchin po ogłoszeniu nowych sankcji.
Rosyjskie MSZ: stanowczo odpowiemy na sankcje
Resort dyplomacji, zwracając się do administracji prezydenta Donalda Trumpa, napisał w komunikacie: "Nie możecie mówić do nas językiem sankcji".
Oświadczenie ministerstwa ostrzega, że tysiące miejsc pracy w USA zależą od losu rosyjskich firm, które zostaną dotknięte sankcjami, a Waszyngton szkodzi amerykańskim wyborcom i własnym interesom ekonomicznym, decydując się na retorsje.
"USA usiłują osiągnąć globalną hegemonię", a amerykańska demokracja "ulega erozji" - głosi komunikat rosyjskiego ministerstwa.
Również rosyjska ambasada w Waszyngtonie oświadczyła, że rozszerzenie sankcji to błąd i krok w stronę ograniczenia wolności przedsiębiorczości, konkurencji oraz światowej integracji gospodarczej.
Rosyjscy parlamentarzyści: To zwiastun "lodowatej wojny"
Jako wiatry zwiastujące "lodowatą wojnę" określił nowe sankcje USA wobec przedstawicieli Rosji członek Rady Federacji, wyższej izby parlamentu Rosji Aleksiej Puszkow. Inny parlamentarzysta Franc Klincewicz ocenił sankcje jako "krok ku zimnej wojnie".
"Tego nie było nawet w kulminacyjnym momencie zimnej wojny. To są już wiatry lodowatej wojny" - napisał Puszkow w nocy z piątku na sobotę na swoim Twitterze. Wskazał, że sankcje nastąpiły zaraz po wydaleniu 60 dyplomatów Rosji i zamknięciu jednego z jej konsulatów.
Podkreślił, że sankcje są realizacją ogłoszonej przez USA wcześniej, w styczniu br. tzw. "listy kremlowskiej" (nazywanej przez media zachodnie "listą Putina - PAP). Ów wykaz obejmuje 114 rosyjskich polityków i 96 oligarchów, którzy, zdaniem Waszyngtonu, skorzystali na powiązaniach z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Publikację listy oceniano jako pierwszy krok do nałożenia w przyszłości sankcji na figurujące na niej osoby. Puszkow ocenił w swoim komentarzu o sankcjach, że "w USA prawdopodobnie na tym nie poprzestaną".
Jak zauważa Associated Press, wiele podmiotów i osób objętych nowym pakietem sankcji jest związanych z sektorem energetycznym, m.in. koncernem Gazprom.
Osoby objęte sankcjami nie będą mogły prowadzić interesów z obywatelami USA, a ich aktywa w Stanach Zjednoczonych zostaną zamrożone.
Konstantin Kosaczow, szef komisji spraw zagranicznych wyższej izby parlamentu, Rady Federacji, ocenił, że nowe sankcje są bezpodstawne i nieprzyjacielskie.
Minister przemysłu Rosji Denis Manturow oświadczył, że firmy objęte sankcjami otrzymają dodatkowe wsparcie ze strony rządu. Dodał, że rosyjskie firmy, które odmówią współpracy z firmami objętymi sankcjami, będą karane.
Rosyjska państwowa agencja ds. eksportu i importu broni (Rosoboroneksport) stwierdziła, że celem nałożenia nowych sankcji jest wyeliminowanie Rosji ze światowego rynku zbrojeniowego. "Jest to przykład niesprawiedliwa konkurencja w najczystszej formie" - powiedziała rzeczniczka agencji.
Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Nikołaj Patruszew powiedział, że osoby objęte sankcjami znajdą sposób, by zrekompensować restrykcje. Dodał, że nowe sankcje nie oznaczają, że Moskwa zawiesi kontakty z Waszyngtonem. (PAP)
ndz/ kar/
































































