Airbnb, czyli startup udostępniający platformę internetową umożliwiającą wynajem pokoi i mieszkań od osób prywatnych stał się żyłą złota. W 6 lat osiągnął wartość 30 mld dolarów i stał się jedną z najlepiej wycenianych firm prywatnych na świecie. Według wyceny CB Insights zaraz obok Airbnb plasuje się Uber, Xiaomi i Didi Chuxing.
Airbnb uzyskał kolejny finansowy zastrzyk od inwestorów. Dofinansowanie wyniosło 850 mln dolarów. Podwyższyło tym samym wartość firmy o 5 mln dolarów względem roku poprzedniego. Nie zapowiada się jednak, aby w najbliższym czasie firma miała być wprowadzona na giełdę. Od 2008 roku – czyli od założenia startupu - firma została dofinansowana kwotą 3,2 mld dolarów. Te pieniądze Airbnb przeznacza w dużej mierze na cały czas trwającą ekspansję oraz na poszerzenie swojej oferty usług.
Airbnb jest obecne w 191 krajach, a zasięg platformy i oferowanych usług obejmuje 34 tys miast. Jednak podobnie jak właściciel Ubera, również współzałożyciel Airbnb Brian Chesky ma sporo problemów na głowie, m.in. ze strony władz niektórych miast. Szczególnie nieprzyjazne jego firmie są miasta amerykańskie.
W San Francisco wprowadzono karę w wysokości 1000 dolarów na dzień za każdego niezarejestrowanego w mieście najemcę, który wystawia swoje oferty na platformie Airbnb. Kolejnym przykładem może być Chicago, gdzie również wymagana jest rejestracja osób wynajmujących lokale, a oprócz tego pobierana jest opłata, stanowiąca dodatkową prowizję za wynajem w wysokości 4%.
Co stoi za sukcesem Airbnb?
Konkurencyjność Airbnb opiera się na rozwiązaniu współdzielenia kosztów. Wpływa to znacznie na ceny noclegów we wszystkich miastach. Nie tylko Amerykanie postanowili walczyć z tego typu serwisami, według portalu Bloomberg nad rozwiązaniem problemu głowią się również w Berlinie, Paryżu czy Seulu.
Chesky określił zdolność firmy do zwalczania przeciwności jako swoje największe wyzwanie. Jednym ze sposobów Airbnb na zmierzenie się z miejską wrogością jest zatrudnianie byłych burmistrzów wielkich miast, którzy mieliby wspierać firmę w prawnych starciach z władzami metropolii nieprzychylnymi portalowi.
Airbnb utworzył radę, której członkowie mają za zadanie wydawanie opinii o produktach, analizę polityki firmy i konsulting w sprawach reprezentacji serwisu przed władzami miasta. W jej składzie znaleźli się między innymi byli burmistrzowie: Houston, Filadelfii, Rzymu i Adelaidy. Również były prokurator generalny Stanów Zjednoczonych zasilił szeregi doradców portalu. Jego zadanie skupia się głównie na walce z rasizmem i dyskryminacją obecną wśród użytkowników serwisu. Planem zarządzających Airbnb jest poszerzenie rady o sprawujących niegdyś władzę w miastach Ameryki Południowej czy Azji.
Budowa domów i nowe spojrzenie na Kraj Kwitnącej Wiśni
Airbnb ma w planach poszerzenie swojej działalności. Firma chce rozpocząć budowę domów, a także odkrywać mało znane miejscowości. Przykładowo wiele małych japońskich miejscowości wyludnia się przez masowe migracje mieszkańców do wielkich metropolii. Pierwsze takie miejsce – w którym pojawia się Airbnb - to Yoshino. Miejsce to boryka się z problemem wyludniania i zastoju gospodarczego.
Inicjatywa firmy ma skupiać się nie tylko na budowie ośrodków przeznaczonych dla turystów ale również takich z przeznaczeniem dla integracji z lokalną społecznością. Projekt jest realizowany w porozumieniu z lokalnymi władzami. Jak mówi współzałożyciel Airbnb - Joe Gebbia, serwis z jednej strony wychodzi na przeciw turystom chcąc ułatwić im podróżowanie, a z drugiej chce pozytywnie wpłynąć na zjawisko kurczących się społeczności.


































































