Wstępne porozumienie USA z Iranem przewiduje utworzenie wartego 300 mld dolarów funduszu na jego odbudowę. Brytyjski deputowany Tom Tugendhat, były sekretarz stanu ds. bezpieczeństwa, ostrzega na łamach „Washington Post”, że taka suma dla irańskiego reżimu uczyni go bardziej niebezpiecznym.


Podczas gdy w Waszyngtonie zwolennicy zawartego niedawno wstępnego porozumienia pokojowego z Iranem uznają je za triumf amerykańskiej dyplomacji, w Iranie jest on postrzegany jako „zwycięstwo ideologiczne i deal akceptujący roszczenia Teheranu dotyczące kontroli nad cieśniną Ormuz i emanacji irańskiej potęgi na cały Bliski Wschód” - ocenia konserwatywny deputowany w opublikowanym w czwartek artykule.
Jeśli założenia tego porozumienie wejdą w życie, to Iran otrzyma poprzez fundusz odbudowy, a także dzięki odmrożeniu jego aktywów i złagodzeniu sankcji ponad 300 mld USD, na które złożą się między innymi państwa Zatoki Perskiej.
To znaczy, że Teheran zyska ponad trzy razy więcej niż dzięki podpisaniu w 2015 roku międzynarodowego porozumienia nuklearnego. Sceptycznie usposobieni obserwatorzy zadają sobie pytanie, ile będą kosztować Zachód dodatkowe nakłady na bezpieczeństwo, jeśli środki te wzmocnią znacznie irański reżim - konstatuje Tugendhat.
Autor ocenia bowiem, że za sprawą takiego rozwiązania „największy zastrzyk finansowy w tym pokoleniu” otrzymają zarówno irańscy Strażnicy Rewolucji, którzy po wybuchu wojny z Izraelem i USA w dużej mierze przejęli kontrolę nad państwem, jak i zależne od Teheranu organizacje terrorystyczne w regionie.

Można uznawać Iran za „problem regionalny, ale geografia kurczy się. W październiku 2025 roku dyrektor generalny MI5, brytyjskiej agencji kontrwywiadowczej, poinformował, że tylko w poprzednim roku wykryto ponad 20 potencjalnie śmiercionośnych spisków inspirowanych przez Iran”. Brytyjska komisja parlamentarna ocenia, że irańskie służby dowiodły, iż „chcą i potrafią”, również poprzez pośredników, przeprowadzać zamachy, porwania, czy zabójstwa politycznych oponentów - pisze Tugendhat.
Wiceprezydent USA J.D. Vance, który stoi na czele amerykańskiego zespołu negocjacyjnego, przekonuje, że irański system polityczny „przechodzi transformację”, a porozumienie z Teheranem tworzy „strukturę, dzięki której jeśli Iran będzie się zachowywał jak kraj normalny, to my będziemy go traktować jak kraj normalny i włączymy go do światowej gospodarki” - relacjonuje brytyjski parlamentarzysta.
Ocenia jednak, że gdy Teheran otrzyma obiecane pieniądze, to niezależnie od zapisów umowy z USA środki te w dużej mierze zostaną wykorzystane przeciw Zachodowi. Irański reżim - podkreśla autor - nie jest zainteresowany służeniem swym obywatelom. „Bogatszy irański reżim, to reżim bardziej agresywny” - dodaje.
Waszyngton może być przekonany, że korzyści z zawarcia porozumienia z Teheranem, w jego obecnym kształcie, przeważają na związanym z tym ryzykiem. Dla innych stolic nie jest to oczywiste - konkluduje brytyjski polityk.
Wstępne porozumienie zostało podpisane w nocy z 17 na 18 czerwca przez prezydentów USA i Iranu, Donalda Trumpa i Masuda Pezeszkiana. Przewiduje ono m.in. rozpoczęcie negocjacji na temat irańskiego programu atomowego, zniesienie wszelkich sankcji i odblokowanie irańskich aktywów oraz wdrożenie oszacowanego na 300 mld dolarów programu odbudowy Iranu. (PAP)
fit/ ap/































































