mBank i Millennium to banki z największym wolumenem kredytów indeksowanych kursem waluty obcej, z kolei w PKO BP stanowią one jedynie ok. 10 proc. portfela kredytów walutowych - wynika z odpowiedzi banków na pytania PAP Biznes. Danych o udziale kredytów indeksowanych nie podają Santander Bank Polska oraz Getin Noble Bank. Zdaniem analityków również w tych bankach w portfelu kredytów walutowych przeważają kredyty indeksowane.
Na pytanie PAP Biznes o udział kredytów indeksowanych w portfelu FX, mBank odpowiedział, że "zdecydowana większość kredytów walutowych banku to kredyty indeksowane". Wszystkie hipoteczne kredyty walutowe udzielone przez bank miały na koniec marca wartość 17 mld zł, co stanowiło 16,9 proc. całego portfela.
Również Bank Millennium podał, że "zdecydowana większość kredytów walutowych w portfelu to kredyty indeksowane" - na koniec marca walutowe kredyty hipoteczne banku miały wartość 14,2 mld zł (26,2 proc. łącznego portfela).
Kredyty indeksowane mogą okazać się dla banków wyjątkowo kłopotliwe z uwagi na zbliżające się orzeczeniem TSUE, związane z pytania prejudycjalnymi. Pytania zadał warszawski sąd okręgowy, rozpatrujący sprawę małżeństwa zadłużone we frankach szwajcarskich. Zdaniem kredytobiorców, postanowienia umowy kredytowej - kredytu indeksowanego kursem waluty obcej - w zakresie indeksowania były nieuczciwe. W ich ocenie, zapisy umożliwiały bankowi "jednostronne i dowolne określanie kursu walut".
W tej sprawie w połowie maja wypowiedział się już rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Giovanni Pitruzelli. W wydanej opinii stwierdził, że prawo unijne stoi na przeszkodzie temu, aby sąd krajowy uzupełnił luki w umowie – w zakresie nieuczciwych warunków – w drodze odwołania się do przepisów prawa krajowego o charakterze ogólnym. Pytania skierował do TSUE warszawski sąd okręgowy, zajmujący się sprawą małżeństwa posiadającego kredyt indeksowany kursem franka szwajcarskiego.

Zdaniem ekspertów, gdyby orzecznictwo TSUE było zgodne z opinią rzecznika, może to oznaczać, że tzw. klauzule indeksacyjne, na podstawie którym bank przeliczał w ramach umów kredytowych PLN na waluty obce, mogą zostać uznane za nieważne, a jednocześnie umowa - po wykreśleniu klauzul indeksacyjnych - mogłaby pozostawać w mocy. Kredyt taki mógłby w efekcie stać się kredytem w PLN, pozostając jednocześnie - zgodnie z zapisami umowy - oprocentowany w oparciu o stawkę LIBOR.
Przeczytaj także
ING Bank Śląski odpowiedział, że prawie cały portfel kredytów walutowych bank to produkty indeksowane kursem walut. Hipoteczne kredyty walutowe banku na koniec marca miały wartość 995 mln zł, czyli ok. 0,9 proc. łącznego portfela kredytowego banku.
Dział relacji inwestorskich PKO BP poinformował, że udział kredytów indeksowanych kursem waluty obcej w całym portfelu kredytów walutowych banku to ok. 10 proc., czyli 2,6 mld zł. Odpowiadają one tym samym za ok. 1 proc. całego portfela kredytowego PKO BP.
Santander Bank Polska w odpowiedzi na pytanie PAP Biznes o udział kredytów indeksowanych w portfelu kredytów walutowych podał, że nie publikuje tej informacji, a ponadto znajduje się w okresie zamkniętym przed publikacją raportu półrocznego.
Na koniec marca bank posiadał w portfelu 10,1 mld zł walutowych kredytów hipotecznych - co odpowiada 7 proc. całego portfela kredytowego. Zdaniem analityków domów maklerskich, z którymi rozmawiał PAP Biznes, bank może posiadać "znaczący" wolumen kredytów indeksowanych pochodzących z portfela przejętego w 2012 roku Kredyt Banku.
Również Getin Noble Bank odpowiedział PAP Biznes, że nie publikuje tego typu informacji.
W raporcie za pierwszy kwartał bank podał, że łączna wartość hipotecznych kredytów we frankach szwajcarskich wyniosła (netto) 9,28 mld zł, co stanowiło ok. 23 proc. całego portfela kredytowego banku. W ocenie analityków, większość kredytów walutowych GNB mogą stanowić kredyty indeksowane.
Dyrektor biura relacje inwestorskich BNP Paribas Bank Polska, Katarzyna Tatara, poinformowała, że bank nie ma w portfelu kredytów indeksowanych kursem walut lub stanowią one znikomą część. BNP Paribas Bank Polska na koniec pierwszego kwartału posiadał w portfelu walutowe kredyty mieszkaniowe o wartości 5,2 mld zł (ok. 6,6 proc. całego portfela kredytowego) - Tatara podała, że około połowa z nich to kredyty denominowane w walucie obcej, a reszta kredyty walutowe (wypłacone w walucie obcej).
W czerwcu Związek Banków Polskich (ZBP) wysłał do premiera Mateusza Morawieckiego i Komitetu Stabilności Finansowej pismo z prośbą o przedstawienie w możliwie pilnym trybie uzupełniających uwag Polski do sprawy prowadzonej przed TSUE. ZBP wstępnie wycenia koszty uznania klauzul indeksacyjnych jako niebyłych na 60 mld zł dla całego sektora bankowego.
Według danych Biura Informacji Kredytowej, na koniec 2018 roku łączna wartość walutowych kredytów mieszkaniowych wynosiła 131,2 mld zł, z czego 107,1 mld zł to wartość kredytów we frankach szwajcarskich. W 2016 roku KNF szacowała, że udział kredytów indeksowanych kursem walut w łącznym portfelu kredytów walutowych wynosi ok. 55 proc.
Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE może mieć znaczenie nie tylko dla posiadaczy kredytów indeksowanych kursem walut obcych, ale również kredytów denominowanych - uważa Jacek Czabański z Kancelarii Adwokackiej Jacek Czabański. Prawnik ocenia, że majowa opinia rzecznika TSUE jest zbieżna z dotychczasowym podejściem Trybunału do kwestii nieuczciwych postanowieniach umownych.
"TSUE od wielu lat wydaje wyroki, w których interpretuje dyrektywę 93/13 o nieuczciwych postanowieniach umownych - Trybunał stoi nieprzerwanie na stanowisku, że jeżeli jakieś postanowienie jest nieuczciwe, to po prostu nie obowiązuje, a umowa ma być wykonywana dalej, o ile jest to możliwe w świetle prawa krajowego. Jeżeli jest to niemożliwe, umowa upada" - powiedział PAP Biznes Czabański.
"TSUE konsekwentnie wyklucza natomiast możliwość zastępowania tych nieuczciwych postanowień umownych innymi postanowieniami, ponieważ uważa, że byłoby to w interesie nieuczciwego przedsiębiorcy - umieszczając w swoich wzorcach umownych jakieś postanowienie wiedziałby, że nawet jeżeli on zostanie uznane za nieuczciwe, to w jego miejsce wejdzie inne. W ten sposób przedsiębiorca nie miałby żadnego powodu by nie stosować tych nieuczciwych postanowień" - dodał.
W ocenie prawnika, z punktu widzenia kredytobiorców oznacza to, że wszystkie przeliczenia dokonywane przez bank na walutę obcą i z powrotem mogą być bezskuteczne, a przez to kredyt przestaje być powiązany z walutą obcą i staje się kredytem w złotych, pozostając jednocześnie - zgodnie z zapisami umowy - oprocentowany w oparciu o stawkę LIBOR.
"Jak stwierdził w kilku ostatnich wyrokach Sąd Najwyższy, nie ma żadnego powodu by uważać, że takie rozwiązanie nie może istnieć. Przecież gdyby strony się tak umawiały od początku byłby to ważny zapis" - powiedział Czabański.
W ocenie Czabańskiego, wyrok TSUE będzie miał również znaczenie dla posiadaczy kredytów denominowanych w walutach obcych, które - zdaniem prawnika - w niewielkim stopniu różnią się od kredytu indeksowanego. "Przy kredycie denominowanym kredytobiorca również wnioskował o kwotę w walucie polskiej i otrzymał kwotę w PLN, a przeliczenie na walutę obcą pojawiało się tylko na etapie sporządzenia przez bank umowy kredytowej, gdzie wnioskowana przez kredytobiorcę kwota była przeliczana na walutę obcą" - wyjaśnił.
"Jeżeli klauzule przeliczeniowe będą uznane za nieuczciwe, to nie wiadomo jaką kwotę w złotych bank miał faktycznie wypłacić - taką umowę należałoby uznać w całości za nieważną. Ewentualnie taka umowa mogłaby funkcjonować, o ile zostałoby przyjęte, że kwota kredytu to kwota faktycznie wypłacona w PLN z oprocentowaniem przyjętym w umowie, czyli mamy tu taki sam skutek jak przy kredytach indeksowanych" - ocenił.
Dodał, że trzecią możliwością, jest uznanie, że bez klauzuli przeliczeniowej kredyt był faktycznie kredytem walutowym, czyli wypłaconym w walucie obcej. "Wówczas okazałoby się, że bank nie wypłacił żadnej kwoty w walucie - również tu skutkiem byłaby nieważność takiej umowy" - ocenił prawnik.
Czabański zwrócił uwagę, że roszczenia majątkowe przedawniają się po dziesięciu latach, w związku z czym kredytobiorcy mogą mieć problem z odzyskaniem kwot zapłaconych bankowi ponad 10 lat temu - każdy kolejny miesiąc to dalsze przedawnienie roszczeń. "Oznacza to, że roszczenia kredytobiorców o zwrot kwot zapłaconych nienależnie ponad 10 lat temu mogą zostać uznane przez sąd za przedawnione. Oczywiście taki zarzut przedawnienia zgłoszony przez bank podlegać będzie ocenie sądu" - powiedział.
Dodał, że kredyty walutowe były w największym stopniu udzielane w latach 2006-2008, dużo mniej w roku 2009 i niemal w ogóle później.
Czabański przypomniał, że każdy sąd państwa członkowskiego jest zobowiązany do stosowania wykładni przepisów zgodnej z orzecznictwem dokonywanym przez Trybunał Sprawiedliwości. "Gdyby sąd nie wziął tej wykładni pod uwagę będzie to złamaniem prawa i powinno być naprawione w toku postępowania apelacyjnego" - dodał. (PAP Biznes)
kuc/ tj/
(PAP Biznes)
kuc/ tj/






























































