Koszty najmu nieruchomości w Europie stają się dla wielu mieszkańców barierą nie do pokonania. Z analizy portalu tradingpedia, opartej na majowych danych Numbeo z 2026 roku, wynika, że w skrajnych przypadkach opłacenie jednopokojowego mieszkania w centrum miasta pochłania niemal całe średnie wynagrodzenie netto - pisze "Business Insider".


Kryzys ten najwyraźniej widać w Lizbonie, gdzie na czynsz trzeba przeznaczyć aż 99,15 procent pensji, a w czołówce niechlubnego rankingu plasują się także Tirana oraz Kijów.
Raport obala stereotyp, jakoby to najdroższe metropolie Europy Zachodniej były najmniej przystępne dla lokatorów. Największe dysproporcje między zarobkami a kosztami życia występują obecnie na południu i wschodzie kontynentu – w miastach takich jak Porto, Mediolan czy Malaga najem pochłania od 75 do 85 procent dochodów.
Stabilizacją wyróżniają się natomiast Niemcy, gdzie w miastach takich jak Essen, Mannheim czy Norymberga wskaźnik ten oscyluje w granicach zaledwie 19-23 procent, a także Szwajcaria, gdzie rekordowo wysokie czynsze są równoważone przez adekwatnie wysokie zarobki.
Jak wygląda kwestia Polski?
Sytuację na rynku dodatkowo zaognia dynamiczny wzrost stawek rok do roku, widoczny szczególnie w Europie Środkowo-Wschodniej – liderem podwyżek okazała się Odessa, ale mocne wzrosty odnotowano też w Budapeszcie, Bratysławie oraz w Poznaniu, gdzie ceny skoczyły o blisko 14 procent.

Polska plasuje się w środku europejskiej stawki, wykazując jednak silną tendencję zbliżoną do modeli południowych.W głównych polskich aglomeracjach na opłaty mieszkaniowe trzeba przeznaczyć średnio 50-60 procent pensji netto, co dla wielu najemców oznacza bardzo mocne obciążenie domowego budżetu.
oprac. WM


























































