„Zamknięcie kopalń do 2035 r.” to jedno z wyborczych haseł Roberta Biedronia. Co dalej z górnikami? Większość będzie szczęśliwa, jeśli uda im się dotrwać pod ziemią do emerytury.
– Pierwszy raz usłyszałem od ciebie o pomyśle zamykania kopalń. W ciągu tych ośmiu lat mojej pracy moja kopalnia miała być już cztery razy zamykana. Nikt nie będzie zaskoczony, jeśli w pewnym momencie nie będzie innego wyjścia – mówi w rozmowie z Bankier.pl górnik z górnośląskiej kopalni węgla kamiennego.
Zapowiedzi lidera partii Wiosna mogą się jednak okazać naturalną koleją rzeczy. Jak wynika ze statystyk Instytutu Badań Strukturalnych, kopalń jest coraz mniej, podobnie jak pracowników. Jedynie płace w tym sektorze, według GUS-u, idą w górę.
Coraz mniej kopalń i górników
Od 1990 roku systematycznie spada liczba kopalń w Polsce przy jednoczesnym spadku zatrudnienia. Spada również wydobycie węgla ogółem – przy czym wydobycie węgla brunatnego utrzymuje się na stałym poziomie (z wyraźnym spadkiem w 2016 r. w stosunku do 2015), natomiast znaczące różnice między latami widać w przypadku wydobycia węgla kamiennego. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego jeszcze w 2000 roku wydobycie wyniosło około 103 mln ton, a w 2016 roku - nie więcej niż 71 mln ton.
|
Wydobycie węgla kamiennego i brunatnego w Polsce (w tys. ton) |
|||||||||
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
|
Rok |
1995 |
2000 |
2010 |
2011 |
2012 |
2013 |
2014 |
2015 |
2016 |
|
Wydobycie węgla brunatnego |
63 547 |
59 484 |
56 510 |
62 841 |
64 280 |
65 849 |
63 877 |
63 128 |
60 246 |
|
Wydobycie węgla kamiennego |
137 166 |
103 331 |
76 728 |
76 448 |
79 813 |
77 056 |
73 271 |
72 686 |
70 784 |
|
Źródło: opracowanie własne Bankier.pl na podstawie danych GUS |
|||||||||
Sukcesywnie od 2011 roku zmniejsza liczba osób pracujących w sekcji górnictwo i wydobywanie. Według stanu na 31 marca 2018 roku spadek zatrudnienia w tym sektorze wyniósł w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku 0,8 proc. W 2017 roku koszt pracy na 1 zatrudnionego w górnictwie i wydobywaniu wyniósł 8 967 zł (spadek o 1,6 proc. r/r)

Płace w górnictwie również nie rosną tak, jak kiedyś. W stosunku do 2017 roku odnotowano wyraźny spadek przeciętnego wynagrodzenia brutto.
|
Pracujący i wynagrodzenie w górnictwie i wydobyciu |
|||||||
|---|---|---|---|---|---|---|---|
|
Pracujący w tys. |
Przeciętne zatrudnienie w tys. |
Przeciętne wynagrodzenie brutto w zł |
|||||
|
I kw. 2018 r. |
2017 (stan na 31.12.2018) |
I kw. 2018 |
2017 |
I kw. 2018 |
2017 |
||
|
Górnictwo i wydobywanie |
134,2 |
138,2 |
130,0 |
133,1 |
6442,24 |
7022,39 |
|
|
Źródło: opracowanie własne Bankier.pl na podstawie danych GUS. |
|||||||
O tym, że zarobki nie są takie wysokie, jak można by przypuszczać, mówił również nasz rozmówca. – Te informacje o wysokich zarobkach górników ze średnią wynoszącą 8 tys. zł są śmiechu warte. Może wliczając pensje dyrektorów, ale dla zwykłego zjadacza chleba, który zjeżdża pod ziemię pracować, takie pieniądze to kosmos – mówi w rozmowie z Bankier.pl. Ile zarabia górnik z 8-letnim stażem pracy? – Około 3 tys. na rękę, ale żeby zarobić te śmieszne pieniądze i tak trzeba pracować ponad etat. Płace zdecydowanie poszły w dół. Ostatnio znalazłem stare paski z wypłat, okazało się, że 5 lat temu moje wynagrodzenie było o wiele wyższe – odpowiada.
Kto pracuje w górnictwie?
Według danych BAEL, na które powołuje się Instytut Badań Strukturalnych, przeciętny wiek pracujących górników wynosi obecnie około 41 lat.
Spada również liczba młodych osób w górnictwie, pomimo odbicia w 2007 roku, od 2013 ich liczba maleje. – W pewnym momencie u mnie w kopalni był zastój związany z zatrudnieniem i dopiero jak się zbliżał wiek emerytalny górnika, rozpoczynano rekrutację. Przeważnie górnicy mają do 50 lat. Nie ma tu rotacji – nadal pracuję z osobami, z którymi przyjąłem się do pracy osiem lat temu – wyjaśnia w rozmowie z redakcją górnik z kopalni węgla kamiennego.
Według obliczeń IBS osoby napływające do górnictwa są lepiej wykształcone niż odpływające, ale górnictwo ma słabszą strukturę wykształcenia niż reszta gospodarki. Na podstawie danych BAEL, uwzględniając lata 2002-2015, Piotr Lewandowski wysnuł następujące wnioski: 47 proc. napływających pracowników posiadało wykształcenie zawodowe i niższe, 31 proc. średnie bez zasadniczego zawodowego, a 22 proc. – wyższe. Wśród osób „odpływających” najwyższy poziom wykształcenia posiadało 8 proc. górników, 39 proc. ukończyło szkołę średnią, a 53 proc. zasadniczą zawodową.
Porozumienie paryskie i plan Biedronia
W ubiegłym roku Instytut Badań Strukturalnych przedstawił skutki dla rynku pracy w kontekście spełnienia założeń porozumienia paryskiego. Aby główny cel porozumienia został zrealizowany, konieczne jest osiągnięcie poziomu 2,80 mt emisji CO2 w przeliczeniu na mieszkańca Polski, co oznacza spadek o 67 proc. w stosunku do poziomu z 2010 roku. Możliwe jest to pod warunkiem zmniejszenia zużycia węgla kamiennego o 20 proc. w latach 2015-2030 oraz o 55 proc. do 2050 roku, co z kolei będzie wynikiem zastąpienia węgla alternatywnymi źródłami energii. W związku ze zmniejszeniem produkcji będzie konieczna redukcja miejsc pracy zwłaszcza w wydobyciu węgla kamiennego. ISB oszacował, że do 2030 roku zatrudnienie w tym sektorze obniżyłoby się do 63 tys. i do 27 tys. w 2050 roku.
Jednym z postulatów, jakie zostały wystosowane przez partię Wiosna, była obietnica zamknięcia wszystkich kopalń do 2035 roku oraz stworzenie sektora odnawialnych źródeł energii na 200 tys. miejsc pracy dla górników oraz pracowników elektrowni. Dopytaliśmy partię o szczegóły zapowiedzi.
– Nasza strategia jest obliczona na 15 lat. Przypomnijmy, że dzisiaj w sektorze pracuje ok. 80 tys. osób, z czego 63 tys. przy wydobyciu. Średnia wieku to ponad 41 lat, więc większość z tych osób do tego czasu po prostu przejdzie na zasłużoną emeryturę. W perspektywie 2035 roku mówimy zatem o ok. 25 tys. osób, czyli niewielkiej części z 200 tys. miejsc pracy w nowym sektorze. Jesteśmy przygotowani na program przejściowy. Z każdym rokiem liczba pracujących w sektorze będzie zmniejszać się tylko o tych, którzy przejdą na emeryturę, aż do momentu, gdy liczba miejsc pracy w nowym sektorze zacznie przewyższać podaż. Każdy górnik znajdzie bezpieczną i dobrze płatną pracę – wyjaśnia w rozmowie z Bankier.pl Dariusz Standerski, dyrektor programowy Instytutu Myśli Demokratycznej.
Przeczytaj także
Co po górnictwie?
Biorąc pod uwagę trend polegający na powolnym i stopniowym wygaszaniu kopalń, należałoby zastanowić się jakie perspektywy pracy czekają na górników. – Co z górnikami, którzy odchodzą? Jeśli pracowali uczciwie, to nigdy nie wrócą do kopalni. Potem idą za stróża lub dorabiają sobie przy budowlance – mówi pracownik śląskiej kopalni.
W przypadku wdrażania założeń porozumienia paryskiego lub też np. planu dekarbonizacji Polski do 2035 roku najbardziej narażeni na utratę miejsc pracy będą pracownicy województwa śląskiego. Według „Barometru zawodów 2019” dla tego regionu i zawodu: górnicy i operatorzy maszyn i urządzeń wydobywczych, nadwyżkę poszukujących pracy w tej profesji można zaobserwować w powiatach: zawierciańskim, Dąbrowej Górniczej i w Sosnowcu. Deficyt natomiast nadal obserwuje się w powiatach: tarnogórskim, gliwickim i w Gliwicach, Rudzie Śląskiej, Mysłowicach, Jaworznie i Jastrzębie Zdroju. W większości powiatów jednak występuje równowaga popytu i podaży. Dodatkowo dla powiatów Dąbrowa Górnicza, bielskiego i Bielska-Białej następuje spadek zapotrzebowania dla pracowników w tym zawodzie, a jedynie w Mysłowicach i Jaworznie – wzrost.
Gdzie mogliby znaleźć pracę górnicy? Według barometru zawodów na 2019 roku w województwie śląskim nie brakuje profesji deficytowych. Jednak perspektywą może stać się budowlanka. „Na poziomie województwa, podobnie jak w latach ubiegłych, w grupie zawodów deficytowych znaleźli się fachowcy z sektora budowlanego. Najbardziej poszukiwani będą cieśle i stolarze budowlani, murarze i tynkarze, robotnicy budowlani oraz pracownicy robót wykończeniowych w budownictwie” – czytamy w opracowaniu Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach.
Do zawodów, które najczęściej są uznawane za dowody deficytowe w powiatach województwa śląskiego, zalicza się: kierowców samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych (dla 36 powiatów zawód jest uznany za deficytowy), piekarzy, kucharzy, pracowników robót wykończeniowych w budownictwie, spawaczy, mechaników pojazdów samochodowych, elektryków, elektromechaników i elektromonterów (dla 35 powiatów).
Jednak wielu górników będzie oczekiwało, że uda im się dotrwać w zawodzie do wieku emerytalnego, który dla nich przysługuje po 25 latach pracy. Jest to również główne kryterium dla wielu, którzy wybrali tę profesję. Po latach pracy liczą, że zostaną do tego czasu, mimo że „drugi raz by tej pracy nie wybrali” – jak powiedział górnik w rozmowie z redakcją.



























































