REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    Życie na „kocią łapę” nie popłaca

    2008-07-24 09:39
    publikacja
    2008-07-24 09:39
    Wolisz "sprawdzić" siebie i partnera przed ślubem? Jesteś za wolnym związkiem bez niepotrzebnych formalnych obwarowań? Uważaj, bo jak dowodzą najnowsze wyniki badań, małżeństwa, które mieszkały ze sobą przed ślubem, rozwodzą się częściej niż te, które wcześniej się nie "wypróbowały".

    Dlaczego ludzie decydują się na "kocią łapę"? Czy "sprawdzenie" się i "wspólne mieszkanie" gwarantują trwałość później zawartego małżeństwa? Socjolodzy mówią, że zjawisko kohabitacji (wspólnego życia bez ślubu) ma związek z liberalizacją postaw, wyznawaną ideologią, dostępnością środków antykoncepcyjnych, akceptacją społeczną dzieci pozamałżeńskich, spadkiem autorytetu Kościoła, kryzysem rodziny. Kolejnym czynnikiem, dla którego wiele osób decyduje się na konkubinaty, jest brak stabilizacji finansowej, a także panująca moda. Nie bez znaczenia dla wyborów dorosłego życia są też przykre doświadczenia z dzieciństwa, dzieci z rozbitych małżeństw częściej bowiem decydują się na mieszkanie z partnerem bez ślubu.

    Z brytyjskich badań wynika, że prawdopodobieństwo rozpadu konkubinatu jest czterokrotnie wyższe niż rozpadu małżeństwa. Krytyczne dla związków konkubenckich są pierwsze dwa lata. A większość konkubinatów – według różnych badań – nie trwa dłużej niż 5 do 8 lat. W Polsce jednak (w przeciwieństwie do Zachodu) wspólne zamieszkiwanie jest najczęściej wyprzedzaniem małżeństwa, a nie jego całkowitym odrzuceniem.

    Od 2002 roku TNS OBOP prowadzi badania o wspólnym tytule "Dokąd zmierza świat". Pokazują one stosunek Polaków do nowych, kontrowersyjnych sposobów życia. Z badań wynika, że o ile ocena homoseksualizmu i przerywania ciąży radykalizuje się, ocena konkubinatów powoli się liberalizuje.

    Zaskakuje fakt, że osoby w wieku 15–19 lat do wolnych związków nie podchodzą zbyt entuzjastycznie: jako "zasadniczo złe" określa je 44 proc. respondentów. Konkubinaty dość chętnie popierają osoby wierzące. Aż 28 proc. "wierzących i praktykujących" określa wolne związki jako "zasadniczo dobre". Wśród "wierzących niepraktykujących" to poparcie wzrasta do 64 proc.

    Małżeństwa, które mieszkały ze sobą przed ślubem, rozwodzą się częściej niż małżeństwa, które wcześniej nie kohabitowały. Amerykanie Mike i Harriet McManus w książce "Życie razem: mity, zagrożenia i odpowiedzi" przytaczają następujące dane: w 1970 r. 6,8 proc. rozwodzących się małżeństw żyło razem przed ślubem. W 2005 roku liczba ta wzrosła do ponad 20 proc.

    Inny amerykański badacz, M. Castells (The Power of Identity, 1997) dowodzi, że prawie połowa związków konkubenckich trwa do roku. Jedynie 40 proc. przekształca się w formalne małżeństwa. 50 proc. takich małżeństw rozpada się, a dwie trzecie z nich wchodzi w powtórne małżeństwa, by najczęściej znów się rozwieść.

    Sytuacja ekonomiczna wielu młodych ludzi, pragnienie dopasowania się, przeżycia swego rodzaju symulacji małżeństwa, skłania często do decyzji, by zamieszkać razem. Gorące uczucie, plany dalszego życia we dwoje sprawiają, że młodzi decydują się na wspólne zamieszkanie. Jest to bardzo dobra okazja, by się lepiej poznać, dopasować się, zobaczyć swoje zalety i wady.

    Ale konkubinat, wbrew pozorom, wcale nie jest wygodniejszy. Ma wiele, często na pierwszy rzut oka niewidocznych, wad.

    Konkubinat nie rodzi takich skutków prawnych jak małżeństwo, chociaż zwykle różni się wyłącznie tym, że osoby pozostające w nim nie zawarły formalnego związku. Przepisy dotyczące wspólności majątkowej, alimentów i inne dotyczące małżeństwa nie mają zastosowania do sytuacji powstałej między konkubentami. Nie ma więc wspólnego majątku. Każdy z konkubentów wzbogaca się na własny rachunek. Jeżeli w związku konkubenckim narodzi się dziecko, to wcale nie znaczy, że jest ono konkubenta. Między konkubentami nie istnieje także obowiązek alimentacyjny.

    Bardzo często wieloletni konkubinat kończy się nagłym rozstaniem, bo on poznał młodszą. Porzucona kobieta, mająca już „swoje lata”, często zostaje samotna, lub decyduje się na kolejne przypadkowe i niszczące ją związki.

    W związkach tzw. partnerskich na prawdziwe partnerstwo często nie ma miejsca. Często równouprawnienie jest czysto teoretyczne. O ile żona ma prawo oczekiwać od męża zaangażowania w życie rodzinne, o tyle od konkubenta niekoniecznie. Z amerykańskich badań Michaela i Harriet McManus wynika, że kobieta w związku konkubenckim przejmuje 70 proc. wszystkich domowych zadań i obowiązków zarezerwowanych w małżeństwie dla mężczyzny.

    Mężczyzna, bardziej niż kobieta, potrzebuje ceremonii, deklaracji, słowem jakiegoś konkretu. Gdy tego konkretu zabraknie, mężczyzna czuje się "wolny", ma większe tendencje do zdrad niż kobieta żyjąca w wolnym związku. Kobieta jest bardziej lojalna nawet wtedy, gdy jej partner na to nie zasługuje.

    Dzieci urodzonych poza związkami małżeńskimi przybywa. Według psychologów, to właśnie dzieci najbardziej cierpią z powodu konkubinatu rodziców. I nie chodzi tu o drastyczne przykłady molestowania seksualnego. Dużo szerszym problemem jest brak poczucia bezpieczeństwa. Świadomość, że rodzice w każdej chwili mogą się rozstać, brak stabilizacji, działa na psychikę dziecięcą destruktywnie.

    Jako źródło posłużył mi artykuł Agaty Puścikowskiej „Kocie łapy z pazurami” .

    Ala Turek
    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (2)

    dodaj komentarz
    ~ala
    głupszego artykułu jak żyję nie czytałam - znam małżeństwa, gdzie facet chodzi na boki od lat wielu i to na wiele boków i konkubinaty, które są sobie wierne też od lat - wszystko od człowieka zależy - a swoją drogą, to mężowie żon nie porzucają dla młodszych?
    ~xxl
    jakoś nie brzmi ten artykuł wiarygodnie, może poza fragmentem dotyczącym prawnych skutków małżeństwa. Badania to chyba jakieś katolickie i to spod znaku Torunia, a już niewiarygodnie brzmi informacja o "niszczących związkach" kobiet po kohabitacji.
    Stracony czas.

    Powiązane: Dzieci

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki