Związkowa Alternatywa przeprowadzi demonstrację przeciwko polityce zarządu PLL LOT. Związkowcy zarzucają spółce, że wykorzystuje kryzys do łamania praw pracowniczych i pozbawienia stabilności zatrudnienia.
Przypomnijmy, że na koniec maja PLL LOT poinformował związki zawodowe o wypowiedzeniach zmieniających umowy przez obniżenie wymiaru etatu pracowników o 50 proc.
"Większość stewardess i pilotów w Grupie LOT porozumiała się w zakresie nowych warunków płacowych. Związki zawodowe reprezentujące pozostałych członków personelu latającego odrzuciły dziś propozycję LOT pozwalającą domknąć proces regulacji wynagrodzeń w tej grupie zawodowej. W związku z powyższym związki zawodowe poinformowane zostały o uruchomieniu procesu konsultacji wypowiedzeń zmieniających, obniżających wymiar etatu dla pracowników personelu latającego i pokładowego o 50 proc." - poinformował LOT w komunikacie. Wówczas nie podano, od kiedy obowiązywałby obniżony wymiar oraz na jaki okres miałby obowiązywać. Pod koniec kwietnia przekazano informację, że piloci i ekipa pokładowa skorzystali z dwuletniego postojowego w wysokości 3-9 tys. zł brutto miesięcznie.
Obecnie związki zawodowe zaplanowały demonstrację przeciwko polityce zarządu firmy, która odbędzie się w środę 10 czerwca o godzinie 11:00 przed siedzibą PLL LOT.
"Wydaje się, jakby prezes chciał wykorzystać epidemię do całkowitej likwidacji etatów. Promowanie umów niestandardowych w branży lotniczej to fatalny przykład dla całego rynku pracy, a zarazem bulwersujące omijanie artykułu 22 Kodeksu pracy zgodnie z którym, gdy jest określone miejsce pracy, czas pracy i podległość służbowa, to bezwzględnie powinien być etat! Władze PLL LOT nie chcą korzystać z tarczy antykryzysowych, nie chcą iść na kompromisy, nie oglądają się na Kodeks pracy, nie dbają o godne warunki pracy i poczucie bezpieczeństwa wysoko wykwalifikowanych załóg", czytamy w komunikacie Związkowej Alternatywy.

"Musimy zracjonalizować koszty"
Jak mówi w rozmowie z Bankier.pl biuro prasowe PLL LOT, ok. 2 tysięcy stewardess i pilotów zawarło z firmą porozumienie, które gwarantuje im wynagrodzenie nawet podczas przestoju. Na porozumienie nie zgodziła się pozostała, mniejsza grupa pracowników. W ich sprawie prowadzone są rozmowy ze związkami zawodowymi.
"LOT nie może sobie bowiem pozwolić na spełnienie oczekiwań płacowych zgodnie, z którymi wynagrodzenie będące de facto postojowym wynosiłoby od 6 do nawet 30 tys. złotych.Musimy zracjonalizować koszty, by móc odpowiedzialnie ubiegać się o pomoc publiczną. W przeciwnym razie kilkudziesięciotysięczne wynagrodzenia stewardess czy pilotów opłacane byłyby z pieniędzy podatników", czytamy w stanowisku wysłanym Redakcji.
Biuro prasowe wyjaśnia, że LOT zrównał warunki płac dla wszystkich i równolegle prowadzi rozmowy z leasingodawcami, ogranicza inne koszty stałe i przygotowuje strukturę operacyjną po to, aby pozwoliła na skorzystanie z pomocy rządowej.
"Co do szczegółów płacowych i porozumienia: stewardessy i piloci współpracujący ze spółkami z grupy LOT na podstawie umów cywilnoprawnych otrzymają od 2500 do 7200 zł miesięcznie swoistego „postojowego”, bo wynagrodzenie będzie wypłacane nawet jeśli nie przepracują w miesiącu ani jednej godziny. Porozumienie zawarło ok. 2000 osób. Należy zaznaczyć, że zawiera ono mechanizm gwarantujący, że gdy tylko sytuacja wróci do normy i zwiększy się ilość lotów, to wzrosną także zarobki personelu. Porozumienie odrzuciła mniej liczna grupa personelu lotniczego w PLL LOT (ok. 500 stewardess i ok. 300 pilotów) reprezentowana przez niektóre związki zawodowe. Oczekują oni „postojowego” w wysokości poborów sprzed pandemii. W praktyce oznacza to od 6 000 zł do nawet 30 000 zł miesięcznie" tłumaczy PLL LOT.
Zdaniem spółki droga koncyliacyjna się wyczerpała i skierowano zawiadomienie do tej wąskiej grupy pracowników o zmianie warunków pracy. "Z braku innej możliwości prawnej musi się to odbyć poprzez redukcję wymiaru etatu. Alternatywą jest blokowane przez Związki Zawodowe porozumienie, które umożliwiłoby pracownikom wyższe pobory, zachowanie etatów w dotychczasowym wymiarze oraz skorzystanie z tzw. tarczy antykryzysowej", podaje PLL LOT.
Weronika Szkwarek































































