Wznowienie działań zbrojnych na Bliskim Wschodzie nie spodobało się inwestorom. Złoty zaczął tracić, idąc w ślad za giełdowymi indeksami. Kurs euro zbliżył się do górnego ograniczenia wiosenno-letniego trendu bocznego, stanowiącego kluczowy średnioterminowy opór.


Siły USA przeprowadziły nocą z wtorku na środę nową rundę uderzeń na Iran, atakując ponad 80 celów – podało dowództwo wojsk USA. Miał to być odwet za irańskie ataki na statki handlowe przechodzące bez zgody Teheranu przez Cieśninę Ormuz. W odpowiedzi Iran zaatakował amerykańskie bazy wojskowe w Bahrajnie i Kuwejcie.
- Po kolejnych atakach Iranu na statki przepływające przez cieśninę Ormuz, USA cofnęły Iranowi zezwolenie na sprzedaż ropy na otwartym rynku i w późnych godzinach wieczornych czasu polskiego przeprowadziły duże naloty na cele w Iranie. Podniosło to obawy inwestorów o trwałość porozumienia z USA, a ceny ropy wyraźnie wzrosły, co szkodziło walutom krajów będących jej importerami netto – napisali w porannym komentarzu analitycy PKO BP.
Straty złotego były jednak dość umiarkowane. Do godziny 9:42 kurs euro pozostawał bez większych zmian, osiągając poziom 4,3014 zł. Większa część zwyżki eurozłotego rozegrała się jeszcze we wtorek wieczorem, gdy kurs euro urósł o ponad grosz.
W przypadku pary euro-złoty kluczowy jest poziom 4,3080 zł wyznaczający górne ograniczenie obowiązującego od początku wojny z Iranem trendu bocznego. Ewentualne przełamanie tego oporu na gruncie analizy technicznej pozwalałoby oczekiwań wzrostu kursu EUR/PLN w rejon 4,40 zł.

- W środę otoczenie dla złotego będzie co najwyżej neutralne, a ryzyko testu przez kursy EURPLN i USDPLN ważnych poziomów, odpowiednio 4,3050 oraz 3,79, jest w naszej opinii znaczące – uważają eksperci PKO BP.
Dziś wpływ na złotego może mieć też komunikat Rady Polityki Pieniężnej. Co prawda nikt nie spodziewa się zmiany poziomu stóp procentowych, ale istotny będzie wydźwięk komunikatu Rady oraz czwartkowa konferencja szefa NBP. Generalnie oczekiwane jest złagodzenie retoryki RPP i przygotowanie rynku do kontynuacji obniżek stóp procentowych w dłuższym terminie.
W kontekście bliskowschodniej eskalacji zastanawiający jest spokój na głównej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD pozostał prawie niewzruszony, na poziomie 1,1430. Na polskim rynku przekładało się to na dolara po 3,7634 zł. Kurs USD/PLN pozostaje w stosunkowo bezpiecznej odległości od czerwcowego maksimum (3,7890 zł), choć średnioterminowy trend na dolarze powoli zmienia się na wzrostowy.
Nowe roczne maksimum ustanowiły za to notowania funta brytyjskiego, o poranku wycenianego na ponad 5,03 zł. Tylko przez ostatnie trzy tygodnie szterling podrożał o 13 groszy. Bez większych zmian już od dłuższego czasu pozostaje sytuacja na parze frank-złoty. Szwajcarska waluta w środę rano kosztowała 4,6664 zł.
KK




























































