Nie jest żadną tajemnicą, że od ćwierć wieku wschodnia część Europy rozwija się szybciej niż część zachodnia. „Nadganiające” gospodarki naszego regionu rosną w tempie 4-5%, podczas gdy strefa euro w porywach potrafi wykrzesać z siebie 2,5%.


W ekonomii warto porównywać jabłka z jabłkami, a nie z gruszkami. Zatem zestawianie statystyk wzrostu gospodarczego Polski z wynikami Niemiec czy Francji jest pozbawione celu – znajdujemy się bowiem na zupełnie innym etapie rozwoju. Dlatego porównałem dynamikę PKB Polski z osiągnięciami krajów naszego regionu, znajdujących się na podobnym poziomie osiąganego dochodu.
Przez pierwsze trzy kwartały 2008 roku Polska była liderem regionu pod względem rocznej dynamiki produktu krajowego brutto. Parametr ten kwartał w kwartał przekraczał 5% po uwzględnieniu czynników sezonowych.
Ale w minionym kwartale Polska z wynikiem 4,6% utraciła status lidera środkowoeuropejskiego ekspresu. Szybsze tempo wzrostu PKB odnotowały bowiem Węgry (4,9%) oraz Łotwa (5,6%) – wynika z najnowszych danych Eurostatu.
Jednakże analizując dane o dynamice PKB w dłuższym okresie widać, że gospodarki naszego regionu generalnie rosły w zbliżonym tempie. Są jednak pewne wyjątki. Gospodarki Estonii, Bułgarii i Węgier znacznie mocniej odczuły skutki recesji w strefie euro z lat 2012-13. Z kolei Polska jako jedyny kraj Europy Środkowej przeszła „suchą stopą” przez załamanie gospodarcze z 2009 roku, przez cały ten okres notując dodatnie tempo wzrostu PKB w ujęciu rok do roku.

Krzysztof Kolany




























































