WAKACJE NA GIEŁDZIE

FELIETONZłoty z deszczu pod rynnę, a dolar chwilowo wraca do łask

2024-06-11 06:00
publikacja
2024-06-11 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Majowa słabość dolara odchodzi w niepamięć. Rynki wschodzące toną, a wśród najmocniej przecenionych walut znajdują się dotychczasowi ulubieńcy inwestorów, jak meksykańskie peso, ale także złoty.

Złoty z deszczu pod rynnę, a dolar chwilowo wraca do łask
Złoty z deszczu pod rynnę, a dolar chwilowo wraca do łask
fot. Cheer-J-ane / / Shutterstock

Polska waluta zostaje zepchnięta na wielotygodniowe minima. EUR/PLN rośnie do 4,32, a USD/PLN nad 4,0, jako efekt splotu szeregu wydarzeń politycznych i gospodarczych, które drastycznie zmroziły apetyt na ryzyko, lecz nie powinny trwale zachwiać PLN.

Bagatelizowane ostatnio ryzyko polityczne w gospodarkach wschodzących boleśnie o sobie przypomniało. Paradoksalnie inwestorzy przestraszyli się zarówno konsekwencji miażdżącego tryumfu obozu władzy w Meksyku, jak również niestabilności idącej za słabymi wynikami preferowanych ugrupowań w Indiach i RPA. W przypadku złotego negatywny wpływ konfliktu z UE ws. praworządności został w minionych miesiącach wygaszony, ale PLN oberwał rykoszetem przy ograniczaniu przez inwestorów ekspozycji na waluty i aktywa z katalogu emerging markets. 

W pierwszym rzędzie brutalnie przeceniono peso. Fakt, że MXN był preferowaną walutą koszyka jako beneficjent silnych związków z koniunkturą w USA, postpandemicznego przenoszenia produkcji bliżej centrów gospodarczych i jastrzębiego usposobienia banku centralnego dodatkowo spotęgował powyborczy szok. USD/MXN był blisko najniższych od 2015 roku poziomów. Waluta po uwzględnieniu różnic w dynamice inflacji stała się w tym roku najbardziej przewartościowana od Globalnego Kryzysu Finansowego. W relacji do głównego regionalnego konkurenta, brazylijskiego reala, peso było najmocniejsze od przeszło dwóch dekad. 

Pełne odrobienie czerwcowej 8 proc. przeceny może okazać się trudne. Zanim rozstrzygną się obawy, czy pozytywnie dotychczas postrzegany Ruch Odrodzenia Narodowego po zgarnięciu niemal pełni władzy wejdzie na ścieżkę nierynkowych reform, na bliskim planie pojawi się kolejne zagrożenie, czyli wybory prezydenckie w USA. Kampania w dużej mierze kręcić się będzie wokół kwestii imigracji i relacji handlowych, co nie pozwoli inwestorom zapomnieć o zerojedynkowych konsekwencjach potencjalnej wygranej Donalda Trumpa.

Gdy rynkowy kurz zacznie przygasać może zatem okazać się, że złotemu dysponującemu zbliżonymi atutami (szansa PLN leży w przyspieszeniu wzrostu gospodarczego w strefie euro) ubywa poważny rywal do miana prymusa inwestorów. Kurs euro z czasem powinien ponownie osunąć się w kierunku 4,25 zł. Na razie jednak presja się utrzymuje. Ba, oliwy do ognie dolały dane z USA oraz – jakżeby inaczej – czynniki polityczne. Potwierdziła się ocena, że wycenienie przez rynki wrześniowej obniżki stóp z przeszło 60 proc. prawdopodobieństwem było przedwczesne. Droga do powakacyjnego luzowania przypomina spacer po polu minowym. Ładunkiem, który sprawił, że kurs dolara eksplodował, był raport z rynku pracy za maj. Wprawdzie stopa bezrobocia odbiła do najwyższego od stycznia 2022 r. poziomu 4,0 proc., ale mocny 0,4 proc. skok zaliczyły wynagrodzenia. Gwóźdź programu, czyli zmiana zatrudnienia poza rolnictwem, przybrała wartość powyżej 270 tys., o około 100 tys. etatów przekraczając konsensus prognoz i poprzedni, rozczarowujący odczyt.

Rynkowa reakcja i skok USD zostały wzmocnione przez nisko zawieszoną po serii słabych danych z minionych tygodni poprzeczkę. Prognozy fintechu Cinkciarz.pl nie zakładają znaczącej przestrzeni do umocnienia dolara w najbliższych tygodniach. Po pierwsze, część spadku EUR/USD z minionych godzin przypisać można wynikom eurowyborów. We Francji, której agencja ratingowa S&P obcięła ostatnio ocenę wiarygodności kredytowej, zdecydowane zwycięstwo odniosło skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen. Doprowadziło to do rozwiązania parlamentu i ogłoszenia przedterminowych wyborów. W Niemczech SPD zanotowało najgorszy wynik w historii, uzyskując poparcie niższe niż Chadecy, ale także populistyczna AfD. Historycznie nie obserwowano trwałej reakcji na wynik tego głosowania, ale tym razem inwestorzy otrzymali na tacy atrakcyjny pretekst do bezpośredniego pogłębienia piątkowego ostrego cofnięcia się EUR/USD z okolic szczytów.

Lada moment rynki mogą popaść w tradycyjny wakacyjny marazm. W końcu to kondycja gospodarki USA rozstrzygnie, kiedy Fed będzie mógł luzować, więc może dominować niesprzyjająca trwałym trendom atmosfera wyczekiwania na rozwój sytuacji. Testem ważniejszym od posiedzenia FOMC może okazać się (również zaplanowany na środę) odczyt inflacji. Spełnienie się prognoz zakładających skok wskaźnika bazowego o 0,3 m/m utrzymałoby status quo, ponieważ oznaczałoby, że presja cenowa jest słabsza niż w pierwszym kwartale, ale wciąż zbyt rozpędzona, aby można było bezpiecznie obniżać koszt pieniądza.

Bartosz Sawicki

Źródło:
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
ambulans21
Wszyscy chcą mieć dużo złota, którego niestety nie można drukować.
Można jednak drukować PLN i kupować waluty, umacniając je.
zoomek
Byłoby złoto to nie byłoby ryzyka walutowego.
Tymczasem ktoś zablokował możliwość komentowania pod artem o kryptowalutach. a tam taka sentencja:
"Kryptowaluty to nie spekulacja"
Tylko kuźwa co???
Jajca sobie robicie?

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki