Piątkowy poranek stał pod znakiem korekty niedawnego umocnienia złotego. Kurs euro dynamicznie odbił się z najniższych poziomów od czerwca 2022 roku. Wciąż blisko rocznego minimum pozostawały za to notowania dolara amerykańskiego.


Po Wielkanocy na polskim rynku walutowym obserwujemy powrót zmienności. Kurs euro po kilku tygodniach hibernacji w strefie 4,66-4,70 zł ostro ruszył w dół, by w czwartek znaleźć się nawet poniżej 4,63 zł. Były to najniższe notowania pary euro-złoty od czerwca ubiegłego roku.
Jednakże w piątek od samego rana mamy do czynienia z odreagowaniem spadków z poprzednich trzech dni. Do godziny 11:08 kurs euro zdołał się podnieść o ponad grosz, docierając do poziomu 4,6431 zł. W dalszym ciągu są to jednak poziomy najniższe od końcówki grudnia.
- Złotego fundamentalnie wsparł za to zaskakująco wysoki odczyt salda na rachunku obrotów bieżących Polski, które w lutym wyniosło ponad 2,5 mld EUR na plusie, podczas gdy ekonomiści prognozowali niecałe 0,5 mld EUR. Dzięki temu deficyt na rachunku w ujęciu zannualizowanym spadł według wstępnych wyliczeń ekonomistów PKO BP poniżej 2 proc. PKB - twierdzą ekonomiści PKO BP i dodają, że „tak znaczna poprawa salda C/A i jej kontynuacja w nadchodzących miesiącach, głównie dzięki istotnemu obniżeniu dynamiki importu, powinna wspierać w dłuższym terminie dalsze umocnienie złotego”.

Wsparciem dla złotego jest też zwyżkujący kurs EUR/USD, który w czwartek i piątek osiągnął najwyższe poziomy od roku. Globalnie osłabiający się dolar zwykle przekłada się na wyższe wyceny walut z rynków wschodzących, czyli m.in. polskiego złotego.
W rezultacie za dolara w piątek rano płaciliśmy 4,2015 zł. Wcześniej było to nawet 4,18 zł, a więc najmniej od marca ubiegłego roku.
Bez większych zmian pozostawała sytuacja na parze frank-złoty. Kurs franka szwajcarskiego kształtował się na poziomie 4,7286 zł. Na tym crossie od listopada obowiązuje trend boczny, w zakresie 4,65-4,85 zł.
KK




























































