To był ważny dzień na rynku złota. I nie chodzi nawet o to, że dolarowe notowania kruszcu "dokręciły się" do kluczowego w średnim terminie oporu. Oprócz eskalacji napięcia geopolitycznego pojawiły się dane o inflacji CPI w Ameryce oraz "minutki" z Fedu.


Na rynku złota było w środę trochę szaleństwa. Królewski metal delikatnie drożał od rana, podążając w ślad za rosnącym kursem EUR/USD (czyli słabnącym dolarem). Ale gdy wczesnym popołudniem Donald Trump pogroził Rosji atakiem rakietowym na Syrię, inwestorzy rzucili się wpław do bezpiecznych przystani.
W rezultacie notowania złota dotarły nawet do 1 368,90 USD/oz., naruszając lokalne maksima ze stycznia i lutego oraz z września 2017. W tym momencie sesji kurs królewskiego metalu osiągnął najwyższą wartość od sierpnia 2016.
Wsparciem dla złota był też najnowszy odczyt inflacji konsumenckiej w USA. Koszty życia w marcu wzrosły o 2,4% w skali roku, co było wynikiem zgodnym z oczekiwaniami i najwyższym od roku. Także inflacja bazowa - czyli wskaźnik po wyłączeniu żywności i energii - przekroczył 2% i znalazł się najwyżej od lutego 2017.
W sytuacji przyspieszającej inflacji cenowej realne stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych wciąż utrzymują się w pobliżu zera, co raczej nie powinno szkodzić wycenie złota.
Jednakże po zakończeniu handlu w Europie żółty metal zaczął oddawać sięgające w porywach blisko 2% zyski. Po części był to efekt kontrofensywy dolara, który odrabiał straty względem euro. Spadki na parze euro-dolar oraz na złocie przyspieszyły po 20:00, gdy na rynek trafiły zapiski z marcowego posiedzenia FOMC.
Było to posiedzenie, na którym zapadła jednogłośna decyzja o podniesieniu stopy funduszy federalnych o 25 pb. Fedowskie "minutki" nie wniosły wiele nowego. Członkowie FOMC uznali, że perspektywy dla amerykańskiej gospodarki są dobre i że inflacja będzie rosła. W takim układzie kolejne podwyżki ceny pieniądza w USA wydają się bardzo prawdopodobne. I właśnie taki scenariusz - jeszcze jednej bądź dwóch podwyżek do końca roku - jest obecnie postrzegany za najbardziej prawdopodobny.
Niemniej jednak dolarowe notowania złota zakończyły środowy handel wyraźnie poniżej śródsesyjnego maksimum i poniżej strefy oporu. O 23:00 uncja królewskiego metalu dostarczana w ramach nowojorskich kontraktów terminowych kosztowała 1 356,80 USD, a więc o 1% więcej niż dzień wcześniej.
Krzysztof Kolany





























































