

Jeszcze miesiąc temu wydawało się, że globalne organizacje płatnicze będą musiały rozważyć wycofanie się z rosyjskiego rynku. Chociaż kontrolują one aż 90 proc. transakcji kartowych w Rosji, to taki scenariusz był całkiem prawdopodobny w obliczu zmian w prawie obciążających zagranicznych gigantów „depozytem zabezpieczającym”.
Visa i MasterCard naraziły się na konflikt z Rosjanami w momencie, gdy odcięły od swoich systemów kilka banków. Był to element sankcji ekonomicznych związanych z rozwijającymi się niepokojami na Ukrainie. Krótki epizod nielojalności kartowych potentatów skłonił rosyjskie władze do przyspieszenia prac nad lokalnym systemem płatności. Wkrótce potem pojawiła się idea rozwiązania, które miałoby chronić sektor bankowy przed powtórzeniem się majowych kłopotów.
Visa i MasterCard miałyby obowiązek zgromadzenia środków na specjalnym rachunku. Depozyt zabezpieczający byłby naliczany od obrotów sieci i sięgać sumy 4 mld dolarów. W razie przerwania świadczenia usług, za każdy dzień przerwy z rachunku pobrane zostałoby 10 proc. odłożonej tam sumy.
Organizacje kartowe udobruchane?
W zeszłym tygodniu Duma rozpoczęła prace nad poprawkami do ustawy o usługach płatniczych. Zmiany mają dotyczyć m.in. obniżenia kwoty obowiązkowego depozytu i przesunięcia startu terminu obowiązywania nowych regulacji do końca października tego roku. To może zmienić nastawienie kartowych gigantów, chociaż Visa już wyraziła zdanie, że proponowane warunki „nie zapewniają odpowiedniego otoczenia, by świadczyć usługi w dłuższym okresie”.
Visa i MasterCard mogą uniknąć konieczności wpłacania depozytu, jeśli zdecydują się na przetwarzanie transakcji na terenie Rosji. Z punktu widzenia globalnych potentatów budowa nowych lokalnych centrów przetwarzania jest albo nieopłacalna, albo niedopuszczalna w świetle wewnętrznych regulacji. Jedynym wyjściem pozostaje nawiązanie współpracy z rosyjskimi graczami i niewykluczone, że zagraniczne firmy usuną się w cień, stając się tylko usługodawcami współpracującymi z rosyjskimi systemami.
Jednocześnie trwają prace nad fundamentami nowego krajowego systemu płatności. Jak donosi „Kommiersant”, wszystkie komponenty kart płatniczych, zgodnie z przygotowywanymi przez bank centralny regulacjami, mają być produkowane w Rosji. To kolejny sygnał, że kwestię bezpieczeństwa i autonomii systemu finansowego w tym kraju zaczyna się traktować priorytetowo.
Michał Kisiel




























































