Sprawa jest prestiżowa, stąd zainteresowanie ze strony najbardziej renomowanych kancelarii. – Otrzymujemy mnóstwo telefonów – wyjaśnia Tomasz Czuczos, prokurent MCI. – Szukamy takich adwokatów, którzy nie tylko zaoferują atrakcyjne warunki finansowe, ale przede wszystkim będą mieć dobry pomysł na strategię procesową. Do końca grudnia będzie wiadomo, kto weźmie tę sprawę. Na początku przyszłego roku ma trafić do sądu.
Fundusz przez kilka miesięcy na przełomie 1999 i 2000 roku kupował akcje JTT. Wydał na nie 10,2 miliona złotych i stał się właścicielem 40,38 proc. udziałów firmy. Krótko po tym Izba Skarbowa w czasie jednej z kontroli uznała, że producent komputerów bezpodstawnie nalicza sobie zerowy VAT. W konsekwencji pozbawiła spółkę połowy kapitału. Potem wypadki potoczyły się błyskawicznie i zakończyły ogłoszeniem upadłości likwidacyjnej. Rok temu MCI sprzedała wszystkie udziały JTT zaledwie za 45 tys. zł. – Zależy nam nie tylko na odzyskaniu pieniędzy wydanych na zakup akcji, ale także zysków wynikających z ich posiadania – twierdzi Tomasz Czuczos.
Ale domyślać się można, że nie tylko o pieniądze tu chodzi. Prezes MCI i założyciel JTT to jedna i ta sama osoba. Tomasz Czechowicz najpierw bezradnie przyglądał się, jak urzędnicy niszczą firmę, którą stworzył. Teraz znalazł sposób, by się odegrać.
Ale na tym nie koniec procesów. Do takiego postępowania szykują się nie tylko inni udziałowcy, ale także syndyk zarządzający upadła spółką. – Możliwe, że w przyszłości połączymy siły – mówi Tomasz Czuczos. Skarb Państwa już raz zapłacił za postępowanie urzędników skarbowych. Oddał zabraną sumę wraz z odsetkami. Łącznie to 20 mln zł. Wszystko po tym, gdy Naczelny Sąd Administracyjny uznał w czerwcu 2003, że wcześniejsze decyzje skarbówki były bezprawne. •
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Agata Ałykow






























































