REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Zatrudnieni na czarno wypadną ze statystyk bezrobocia?

Łukasz Piechowiak2012-08-08 13:01główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2012-08-08 13:01
Dodaj Bankier.pl w Google

Praca musi się opłacać – nie można jej dotować, bo wtedy traci na tym społeczeństwo. Okazuje się, że aktywne formy walki z bezrobociem nie przekładają się na efekty. To rozwiązanie tymczasowe, krótkowzroczne. Produkcja miejsc pracy jest bardzo kosztowna i nieskuteczna.

Banknot 10 zł

Przez 7 lat na aktywne formy walki z bezrobociem wydaliśmy ponad 25 mld zł. Łatwo to sprawdzić w budżecie Funduszu Pracy za poprzednie lata, który dostępny jest tutaj. Tylko w tym roku na różne programy przeciwdziałania bezrobociu wydamy ponad 3 mld zł. Z szacunków resortu pracy wynika, że 0,5 mld zł przekłada się na obniżenie bezrobocia o ok. 0,3 pp, czyli ok. 60 -70 tys. etatów. Problem w tym, że największą barierę w zatrudnianiu nowych pracowników są zbyt wysokie koszty pracy. Składka na Fundusz Pracy (2,45%) tylko je podnosi.

 

Kolejny absurd resortu pracy
puste kieszenie Rząd zamroził pieniądze wpłacane przez pracodawców do Funduszu Pracy. Od dawna wiadomo, że nie wykorzystuje w pełni zgromadzonych w nim środków. Rządzący zamiast zrezygnować z pobierania składek na fundusz, z którego nie korzystają, na siłę wymyślają sposoby, jak je zagospodarować.
więcej…
Łatwo to przedstawić na przykładzie. Jeżeli w firmie pracuje 30 pracowników, których średnie wynagrodzenie wynosi 2,5 tys. zł brutto, to łączny koszt pracodawcy wynosi ponad 90 tys. zł, z tego aż 1800 zł zasila budżet Funduszu Pracy. Z tej kwoty 45% idzie na zasiłki i inne świadczenia, czyli 810 zł. Następne 31%, czyli 558 zł przeznaczane jest na aktywne formy walki z bezrobociem, czyli wynagrodzenie stażysty lub szkolenie bezrobotnego. Ok. 2%, czyli 36 zł to kwota przeznaczona na refundację wynagrodzeń młodocianych pracowników. Pozostałe 396 zł zostaje w kasie Funduszu Pracy i prawdopodobnie służy do maskowania deficytu. Ile takich średniej wielkości firm musi składać się na etat jednego bezrobotnego? Dziesiątki tysięcy.

Zbita szyba wciąż aktualna


Gdyby właściciel firmy, nie musiał opłacać składki na Fundusz Pracy od każdego wynagrodzenia swojego pracownika, to miałby w swoim budżecie 1800 zł miesięcznie więcej. To wystarczająco dużo, aby zatrudnić potrzebnego, ale jeszcze niedoświadczonego pracownika, któremu można zapłacić wynagrodzenie minimalne bez potrzeby angażowania do jego poszukiwania kilku urzędników. Być może pracodawca nie zdecyduje się na zatrudnienie kolejnego pracownika. Pieniądze odłoży na koncie lub zainwestuje. Niezależnie od tego, którą opcję wybierze, skuteczniej przyczyni się ona do stworzenia nowych miejsc pracy, niż dotowanie pensji bezrobotnych na sztucznych etatach.

 »Gdzie się podziało 5 mld zł na walkę z bezrobociem? 

Nie da się ukryć, że w tym wypadku mamy błędne koło. Składki, które mają tworzyć miejsca pracy zwiększają koszty, które są bezpośrednią przyczyną niechęci pracodawców do zatrudniania. Co więcej, mają oni świadomość, że muszą te pieniądze odzyskać. Stąd duże zainteresowanie przyjmowaniem w charakterze stażystów lub tymczasowych pracowników osób, których część lub całe wynagrodzenie finansowane jest przez urzędy pracy. Przedsiębiorcy po prostu chcą odzyskać swoje pieniądze. Traci na tym sam zainteresowany, który nie ma szans na normalne zatrudnienie – wegetuje na sztucznym stanowisku ze świadomością, że potrzebny jest tylko w rządowej statystyce.

Wątpliwa skuteczność rozdawnictwa


O skuteczności aktywnych form przeciwdziałania bezrobociu napisano już wiele. Najpierw stawiano na szkolenia, które miały umożliwić bezrobotnym znalezienie pracy w sektorach, które zgłaszają zapotrzebowanie na nowych pracowników. Kursy na operatorów wózków widłowych, koparek, spawaczy mają swoje uzasadnienie. Gorzej, gdy wykształci się tysiąc sekretarek w dużej wsi, gdzie jedyne biuro znajduje się w urzędzie gminy. W efekcie na szkoleniach korzystały głównie firmy, które je oferowały.

Kolejnym nieskutecznym i niestety bardzo tragicznym w skutkach sposobem na walkę z bezrobociem były płatne staże dla studentów. Ustawodawca wyszedł z słusznego założenia, że człowiek, który ma doświadczenie zawodowe w dziedzinie, którą studiuje szybciej znajduje zatrudnienie. Żeby odciągnąć studentów od pracy w pizzerniach zafundowano im płatne staże. Niestety, doprowadziło to do sytuacji, że pracodawcy woleli brać dwóch sfinansowanych z publicznych środków stażystów niż zatrudniać jednego absolwenta.

Efektywność tych działań jest trudna do zmierzenia. Nikt nie podaje ewidencji osób, które po odbyciu praktyki lub stażu otrzymały propozycję pracy. Nie ma też możliwości sprawdzenia, czy dofinansowanie z urzędu miało wpływ na znalezienie zatrudnienia. Często jest to wynika szczęścia, przypadku i własnej pracy bezrobotnego niż rzeczywiste efekty rządowych programów. Prawda jest taka, że tak długo jak finansowane są tego typu działania, stopa bezrobocia jest odpowiednio niższa. Niestety, nikt nie sprawdził co by się stało, gdyby zlikwidowano składkę na Fundusz Pracy i jednocześnie stopniowo rezygnowano z urzędowego wsparcia.

Co z pracującymi na czarno


Wszystko wskazuje na to, że stopa bezrobocia na koniec 2012 roku wyniesie 14%. Pierwotnie mówiono o ok. 12%, ale już wtedy było wiadomo, że rządowa prognoza przyjęta jest tylko na użytek budżetu i dla medialnej propagandy sukcesu. Teraz rząd pracuje nad tym, jak statystycznie zmniejszyć bezrobocie.

Plany zakładają, by państwo automatycznie nie opłacało ubezpieczenia zdrowotnego za każdego bezrobotnego. W dużym skrócie, chodzi o wyłączenie pracujących na czarno ze statystyki bezrobotnych. Nie rozwiąże to problemu bezrobocia, ale na pewno przyniesie oszczędności do budżetu. Jako rozwiązanie prospołeczne jest to najgorsze z możliwych przedsięwzięć – maskuje się skutek, a zapomina o przyczynie.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Firma BPO wygrała ze skarbówką 227 spraw. Ale jej dwie spółki upadły, a ponad tysiąc osób straciło pracę
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~no cóż
Najsłabsze ogniwo polskiego społeczeństwa Panie Łukaszu to politycy, którzy mają pojęcie tylko "jak mówić" a żadnego co zrobić !
~azaz
Niestety ale autor ma w 100% rację pisząc,że wszystko co robi ta ekipa rządząca to maskowanie problemów ( często nieudolne ) i uprawianie propagandy sukcesu ( np.słynna "zielona wyspa" )
~Papi
Krótko zwięźle i na temat, samo sedno panie Łukaszu. Moim zdaniem dopóki rządzący, nie zmienią podejścia z walki z bezrobociem, na aktywne zwiększanie zatrudnienia to ciągle będą powstawały takie potworki.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki