

Jastrzębska Spółka Węglowa przez strajk poniosła duże straty produkcyjne i sprzedażowe, a także bardzo duże straty prestiżowe; wstrzymanie wydobycia na czas strajku spowodowało zawieszenie sprzedaży ok. 445 tys. ton węgla - ocenił szef JSW Jarosław Zagórowski.

To jest duży problem dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej - powiedział Zagórowski podczas konferencji prasowej w poniedziałek. Strajk górników trwa trzynastą dobę.

Prezes przedstawił dotychczasowy bilans protestu. Wyliczał, że spółka zatrudnia 26 tys. 296 osób, w proteście wzięło udział 9 tys. 420. Wskazał też, że absencja związana z chorobami, urlopami wynosi około 38 proc., podczas gdy zazwyczaj sięga około 20 proc. "Duża część załogi, nie chcąc brać udziału w strajku, znalazła rozwiązanie w postaci różnego rodzaju zwolnień lekarskich, czy wzięcia urlopu" - tłumaczył prezes JSW.
Bezterminowy strajk w kopalniach JSW trwa od środy 28 stycznia. Część spośród setek uczestników manifestacji przed Jastrzębską Spółką Węglową starła się w poniedziałek po południu z policją. Wcześniej zarząd tej spółki ogłosił plan oszczędnościowy przekonując, że jest on konieczny, aby trwale poprawić kondycję firmy.
Koszty strajku równe oszczędnościom
Utracone na skutek strajku (w stosunku do planu) przychody JSW, od początku roku do końca marca, wynoszą 130 mln zł - poinformował Robert Kozłowski, wiceprezes spółki.
- W stosunku do planu techniczno-ekonomicznego w okresie od początku roku do końca marca skutek strajku mierzony planowanymi utraconymi przychodami w stosunku do planu to kwota 130 mln zł - powiedział.
- Ta kwota mniej więcej odpowiada wycenie uzgodnień dokonanych w piątek ze stroną społeczną w obszarze ograniczeń związanych z kosztami pracy. To kwota ok. 140 mln zł - dodał wiceprezes.
Odbiorcy znajdują nowe źródła węgla
Przedstawiciele władz spółki zwrócili również uwagę, że strajk związkowców z JSW to nie tylko problem spółki, ale także jej kontrahentów.
- Odbiorcy są zaniepokojeni, mamy telefony, pisma. Wiele koksowni, które się u nas zaopatrują podjęło działania i rozpoczęło zakupy z innych źródeł - powiedział Grzegorz Czornik, wiceprezes JSW.
Poinformował też, że koksownie grupy JSW ograniczyły produkcję o 40-50 proc. i nie realizują dostaw koksu do swoich odbiorców.
Warto tutaj przypomnieć przypadek ArcelorMittal Poland, największego klienta JSW, który był niedawno zmuszony do zamówienia węgla z nowego źródła. Czornik zapytany o ten przypadek stwierdził, że ArcelorMittal raczej nie zrezygnuje z JSW, jednak na pewno dokona przeglądu polityki zakupów i dywersyfikacji dostaw.
Górnicy, niszczycie własne miejsca pracy
Wcześniej światło dzienne ujrzał list otwarty zarządu do pracowników spółki, w którym przedstawiciele władz JSW apelowali do strajkujących o wstrzymanie akcji. - Nie było i nie ma żadnych przeszkód, aby te rozmowy toczyły się nadal bez wstrzymywania ruchu naszych zakładów. Strajk mógł być przecież zawieszony od dnia podjęcia rozmów - czytamy w liście.
Zarząd zaznaczył także, że w kopalniach JSW konsekwencje strajku mogą być widoczne jeszcze przez długi czas po jego zakończeniu.
- Postój ścian i przodków prowadzi do wzrostu zagrożenia pożarowego. W kilku ścianach problem jest tak duży, że może doprowadzić w najbliższym czasie do konieczności otamowania i wyłączenia ich z ruchu na kilka miesięcy. W niemal wszystkich ścianach znacznie wzrósł także poziom ryzyka zawałowego. Nawet po zakończeniu strajku upłynie wiele dni zanim ściany osiągną swoje wcześniejsze zdolności wydobywcze - zaznaczył zarząd.
- Niezależnie od tego, jaki będzie skład zarządu JSW, sytuacja spółki się nie polepszy, a każdy kolejny dzień strajku tylko pogarsza i tak już trudną sytuację. Apelujemy o rozwagę i szacunek dla firmy, którą przecież sami tworzycie - apelowali przedstawiciele władz spółki.
JSW upadnie?
Prezes Zagórowski powtórzył, że istnieje ryzyko upadłości spółki.
- Jeśli firma nie ma produkcji, ma zmniejszoną sprzedaż, to groźba upadku istnieje. To nie jest straszenie. Dziś sobie radzimy, mamy płynność, utrzymujemy ją, ale nie da rady tak robić w nieskończoność - powiedział prezes.
JSW wypłaci czternastki w ratach?
Jednym z warunków zbilansowania w JSW w tym roku kosztów i przychodów jest porozumienie w kwestii harmonogramu wypłaty czternastki w ratach - poinformował dziennikarzy Robert Kozłowski, wiceprezes JSW. Dopiero gdy spółka zrównoważy tegoroczny budżet, będzie miała szansę na pozyskanie finansowania zewnętrznego.
W piątek związkowcy i zarząd JSW parafowali protokół uzgodnień i rozbieżności. Strony porozumiały się m.in. w sprawie zamrożenia pensji w 2015 r., wynagrodzenia za absencję chorobową naliczanego według ogólnych, a nie bardziej korzystnych zasad, zawieszenia dopłat do przewozów pracowniczych.
"Z protokołu rozbieżności widać, że różnimy się niestety w systemowych sprawach, które decydują o długoterminowych szansach na funkcjonowanie górnictwa w Polsce" - powiedział Kozłowski.
Chodzi o kwestię wprowadzenia szóstego dnia roboczego w kopalniach i kwestię powiązania 14. pensji z wynikami spółki. Zarząd JSW zaproponował stronie społecznej, że 20 proc. zysku netto trafiałoby do pracowników, 30 proc. do akcjonariuszy, a pozostałe 50 proc. zostawałoby w spółce na finansowanie potrzeb rozwojowych.
Nie uzgodniono też sposobu wypłaty czternastki za 2014 rok. Spółka musi wydać na ten cel ok. 230 mln zł i termin wypłaty przypada na 13 lutego. Zarząd spółki proponuje jej wypłatę w ratach.
Kozłowski powtórzył, że oszczędności w kwestiach płacowych to tylko jeden z elementów programu oszczędnościowego JSW.
Wiceprezes poinformował, że zrównoważenie budżetu jest warunkiem pozyskania finansowania zewnętrznego. "Pierwszym warunkiem zapewnienia szans na finansowanie zewnętrzne jest zrównoważenie budżetu tego roku. (...) Pierwszym krokiem będą działania w celu pozyskania finansowania na ochronę płynności, czyli raczej finansowanie krótkoterminowe, a dopiero w następnym kroku kwestie ewentualnego pozyskania finansowania długoterminowego. O takiej kolejności działań rozmawiamy z obligatariuszami, w tym o opcji put zapadającej w sierpniu tego roku. Przedstawiliśmy obligatariuszom pakiet propozycji, teraz trudno prowadzić rozmowy, gdy jest strajk" - powiedział Kozłowski.
"Aby rozmowy w sprawie finansowania były wznowione, strajk musi się zakończyć, musimy oszacować skutki i wycenić uzgodnienia (ze stroną społeczną - przyp. PAP), by zaktualizować projekcje finansowe" - powiedział wiceprezes.
Nie chciał powiedzieć, kiedy spółka stanie przed groźbą utraty płynności.
"Spółka posiada środki własne pozwalające na zapewnienie płynności na kolejne kilka tygodni. (...) Im dłużej spółka będzie tracić przychody, tym sytuacja płynnościowa będzie trudniejsza" - powiedział.
PAP/zab/ mtb/ son/ woj/BPL/at
























































