Banki i pijalnia piwa w jednym? Ten pomysł nie był zbyt szalony dla jednego z waszyngtońskich banków. Idąc za trendami z sąsiednich ulic, przerobił swoją placówkę na miejsce, w którym procenty nie dotyczą jedynie produktów bankowych – pisze The Financial Brand.
O Bee Credit Union wraca tym samym do swoich korzeni z 1955 roku. Kasa spółdzielcza powstała pierwotnie w celu obsługi pracowników lokalnego zakładu Olympia Brewing Company (nazwę zmieniono na fonetycznie podobne O Bee, żeby rozszerzyć działalność także na klientów spoza przedsiębiorstwa). W budynku będącym pracownią piwowarską w czasach świetności uruchomił stylizowaną placówkę bankową w Point Ruston w Tacoma, stanie Waszyngton.
Teraz poza rozmową z doradcą bankowym i nabyciem kredytów na niewielki procent, przy bankowym stanowisku klienci mogą kupić piwo kraftowe prosto z nalewaka. Nie jest ono co prawda dostępne dla nich za darmo, ale firma zapewnia, że z jednego z kranów można nalać sobie darmowej wody. Cały projekt kosztował 293 mln dol. amerykańskich.
- Jeśli się nad tym zastanowić, to bankowość stała się bardzo bezosobowa. Chcieliśmy stworzyć coś unikalnego na bazie naszego dziedzictwa i tego, czym jesteśmy. Celebrowanie naszej przeszłości, wszystkie piwa z małych browarów, to tylko podkręca naszą ideę uczynienia tego miejsca bardziej przyjaznym dla klientów – tłumaczył Lee Wojnar, wicedyrektor ds. marketingu w O Bee portalowi CreditUnion Times.
W przeszłości pisaliśmy już o nietypowych pomysłach na stylizację placówek bankowych. Cztery lata temu wspominaliśmy między innymi o „hipsterskim” oddziale stworzonym przez australijski Bank of Queensland czy placówkach bankowych otwieranych na statkach.

Mateusz Gawin
































































