Po ok. trzech godzinach zakończyła się manifestacja Porozumienia Zawodów Medycznych, która w sobotę przeszła ulicami Warszawy. Lekarze, ratownicy, fizjoterapeuci, farmaceuci, psycholodzy, diagności, dietetycy i elektroradiolodzy podkreślali, że czas na "Zdrowie Plus".


Jak powiedział PAP rzecznik komendanta stołecznego policji Mariusz Mrozek, manifestacja przebiegła bardzo spokojnie, bez incydentów.
"Ponad ćwierć wieku mamy nadzieję na zmianę na lepsze w służbie zdrowia. W obietnicach przedwyborczych obecnie rządzących usłyszeliśmy zapowiedź lepszego jutra dla nas, nie możemy się jednak tego doczekać. Dlatego tu przyszliśmy, by pokazać, że czas na +Zdrowie Plus+" - powiedział Roman Badach-Rogowski z Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.
Wskazał, że obecnie w Polsce brakuje połowy pielęgniarek i jednej czwartej lekarzy. "Gdyby ratownicy medyczni pracowali w wymiarze jednego etatu, w ambulansach brakowałoby połowy ratowników do obsadzenia" - powiedział.
Ocenił, że należy zwiększyć finansowanie służby zdrowia do co najmniej 6,8 proc. PKB. Powiedział, że Państwowe Ratownictwo Medyczne musi stać się w pełni państwową służbą na wzór Państwowej Straży Pożarnej.

Mówił też, że ratownicy powinni być zatrudniani na umowę o pracę, a podstawowe zespoły ratownictwa medycznego powinny być co najmniej trzyosobowe. Badach-Rogowski ocenił też, że należy utworzyć samorząd zawodowy ratowników medycznych.
PZM do premier: potrzebny szybki wzrost nakładów na zdrowie
Konieczny jest natychmiastowy istotny wzrost nakładów na publiczną ochronę zdrowia i wzrost pracowniczych wynagrodzeń uważa Porozumienie Zawodów Medycznych, które w liście do premier Beaty Szydło zwraca się o możliwość spotkania i apeluje do rządu o dialog.
Uczestnicy sobotniej manifestacji PZM w Warszawie zachęcają do podpisywania się pod listem; wcześniej można to było zrobić m.in. w internecie. Organizatorzy zapowiadają, że list z podpisami jeszcze w sobotę zostanie karetką zawieziony do kancelarii premiera wraz z wieńcem pogrzebowym "Ochrona zdrowia umiera".
Porozumienie wskazuje na wstępie listu, że w skład PZM wchodzi aż dziewięć ogólnopolskich związków zawodowych oraz szereg innych organizacji, stowarzyszeń i grup skupiających zawody medyczne. PZM ocenia też, że jest najbardziej reprezentatywnym gronem dla niemal 600 tys. pracowników służby zdrowia.
Bez natychmiastowej i znacznej poprawy finansowania publicznej ochrony zdrowia w Polsce nie zlikwiduje się kolejek do lekarzy, nie poprawi dostępu do skutecznego leczenia i nowoczesnego diagnozowania, nie zwiększy ilości personelu medycznego, nie poprawi jakości usług - ocenia PZM.
Zdaniem Porozumienia, przygotowane przez resort zdrowia propozycje ustawy o wynagrodzeniach pracowników służby zdrowia są zatrważające. Przez najbliższych 6 lat ma być zamrożony dotychczasowy (często skrajnie niski) poziom płac, a zaproponowane po tym okresie stawki stanowią obrazę dla ciężko pracujących, wysoko kwalifikowanych pracowników, codziennie ratujących ludzkie zdrowie i życie, i ponoszących wielką za nie odpowiedzialność uważa PZM.
Jak Polacy mają uwierzyć, że rząd dba o polskiego pacjenta, gdy tak nisko ceni tych, którzy codziennie, bezpośrednio służą mu pomocą? pytają autorzy listu i deklarują, że pracownicy służby zdrowia nie zgadzają się na taki stan rzeczy.
Konieczny jest natychmiastowy istotny wzrost nakładów na publiczną ochronę zdrowia i wzrost pracowniczych wynagrodzeń. Wzywamy Rząd do dialogu społecznego w tej sprawie z udziałem pracowników służby zdrowia. Po raz kolejny zwracamy się do Pani Premier o spotkanie z przedstawicielami naszego Porozumienia - głosi list.
W czasie manifestacji zbierane są podpisy pod obywatelskim projektem dot. wynagrodzeń w ochronie zdrowia.
Radziwiłł do PZM: Stan służby zdrowia to efekt wieloletnich zaniedbań
Służba zdrowia jest w bardzo złej kondycji, to efekt wieloletnich zaniedbań; rząd z wielka energią i wolą przystępuje do zmian - powiedział w sobotę minister zdrowia Konstanty Radziwiłł podczas manifestacji Porozumienia Zawodów Medycznych w Warszawie.
Minister przybył na końcową część manifestacji PZM i został zaproszony na scenę.
Służba zdrowia w Polsce jest w bardzo złej kondycji, wiemy to wszyscy, to oczywistość. To jest coś co stało się nie dzisiaj, nie wczoraj, ale narasta od bardzo wielu lat. Mamy do czynienia z permanentnym niedofinansowaniem systemu służby zdrowia i widzimy wszyscy bardzo złą organizację powiedział minister.
Jak mówił, w ciągu ostatnich ośmiu lat państwo postanowiło się wycofać z odpowiedzialności za służbę zdrowia. Minister zapewnił, że rząd przystępuje z wielką energią i wielką wolą do zmian, które już następują.
Minister Konstanty Radziwiłł wezwał demonstrujących w sobotę w Warszawie przedstawicieli zawodów medycznych do dialogu i ponowił zaproszenie na wtorkowe spotkanie.
Radziwiłł podkreślił, że przygotowywane są przepisy, które - jak zapewnił "już od przyszłego roku, systematycznie doprowadzą do podwyższania nakładów na służbę zdrowia".
"Nie stanie się to z dnia na dzień, ale gwarantuję, że nakłady na służbę zdrowia będą coraz wyższe z każdym rokiem. To przełoży się na sytuację pacjentów, którzy będą leczeni lepiej, ale także na lepszą sytuacje wszystkich pracowników służby zdrowia" - mówił.
"Mam nadzieję, że zrobimy to razem, razem z państwem w dialogu. Już w najbliższych wtorek spotkamy się z państwa przedstawicielami żeby zastanawiać się jak to zrobić najlepiej" - zaznaczył i ponownie zaprosił na to spotkanie.
Tuż po wystąpieniu minister opuścił scenę, nie odpowiadał na pytania manifestujących.
(PAP)
ozk/ pru/ itm/





























































