Pomimo konfliktu na Bliskim Wschodzie zainteresowanie finansowaniem bankowym pozostaje na stabilnie rosnącym poziomie, nie ma istotnych opóźnień w realizacji inwestycji ani zwiększonego napływu kapitału do naszego regionu - poinformował PAP Biznes dyrektor w mBanku Tomasz Niewola. Ocenił, że warto obecnie rozważyć refinansowania długu korporacyjnego, by zabezpieczyć marże na kolejne lata.


"Zainteresowanie finansowaniem bankowym pozostaje na stabilnie rosnącym poziomie, a banki nadal aktywnie wspierają nowe projekty, oferując bardzo atrakcyjne warunki kredytowe w porównaniu do poprzednich lat. To świetny moment na rozważenie refinansowania długu korporacyjnego, co pozwala zabezpieczyć korzystne marże na kolejne lata" - powiedział PAP Biznes dyrektor departamentu finansowania strukturalnego i mezzanine w mBanku Tomasz Niewola.
"Na tę chwilę nie dostrzegamy istotnych opóźnień w realizacji inwestycji ani zwiększonego napływu kapitału do naszego regionu w związku z niepokojami na Bliskim Wschodzie. Decyzje tego typu zwykle wymagają więcej czasu i nie można wykluczyć, że pojawią się, jeśli blokada cieśniny Ormuz będzie się przedłużać" - dodał.
Dyrektor zwrócił uwagę, że przedsiębiorcy mierzą się obecnie z większą zmiennością, zwłaszcza kosztów paliw i gazu.
"Te wzrosty dotyczą całego rynku i w większości przypadków będą przekładane na końcowych odbiorców w cenach produktów i usług. Zauważalnie wzrosła także zmienność kursów walut oraz stóp procentowych, co skłania firmy do inicjowania transakcji zabezpieczających w krótkim i średnim terminie" - powiedział Niewola.

Wskazał, że w rozmowach ze spółkami coraz częściej pojawia się temat łańcuchów dostaw i ryzyk związanych z transportem – obecnie analizowanych głównie pod kątem średnioterminowego wpływu na modele biznesowe, ponieważ bezpośrednie zagrożenia dla inwestycji są nadal niewielkie.
"Równocześnie zalecamy przedsiębiorcom czujność i elastyczne podejście w zarządzaniu ryzykiem oraz obserwowanie dynamicznie zmieniającego się otoczenia rynkowego" - powiedział Niewola.
Arkadiusz Balcerowski, ekonomista mBanku zwrócił uwagę, że główną obawą firm w krótkim terminie są ceny paliw, które najbardziej uderzyć mogą w branżę transportową.
"Dla firm, które nie mają zabezpieczonych dostaw energii, problematyczna staje się też ta kwestia" - powiedział Balcerowski.
"Niemniej patrząc szerzej, na horyzoncie pojawiają się też inne ryzyka w postaci wyższych stóp procentowych (potencjalna odpowiedź NBP na wzrost inflacji) oraz spowolnienie popytu krajowego" - dodał.
Jego zdaniem ten ostatni element może być pokłosiem konieczności przeznaczenia większej części budżetów na paliwa, a w przyszłym roku być może także na nośniki energii, o ile wysokie ceny surowców energetycznych utrzymają się i URE zatwierdzi wyższe taryfy.
Sebastian Karbarczyk (PAP Biznes)
seb/ osz/































































