Można powiedzieć, że "skok na emerytury" na zagranicznych obserwatorach nie zrobił wrażenia. Jak ocenia sama agencja, dla stabilności naszej gospodarki jest to raczej przesłanka neutralna w minimalnym stopniu o odcieniu negatywnym, ponieważ może być zinterpretowane jako przyznanie się do trudnej sytuacji budżetowej.
A kondycja naszego budżetu naprawdę jest trudna. Używając terminologii bliskiej premierowi, można napisać że wręcz podbramkowa. Na szczęście dopóki piłka w grze i pole manewru na przeksięgowania, takie jak przesuwanie pieniędzy z konta na konto, aby zmniejszyć oficjalną wartość deficytu oraz "pożyczenie" na dzisiejsze wypłaty z kieszeni przyszłych emerytów, mecz nie jest przegrany.
Dostrzega to arbiter w postaci agencji Moody's, który nie zmieniając oceny wiarygodności Polski niejako akceptuje kierunek działań naszego rządu. Ewentualne obniżenie perspektywy ratingu (a więc sama zapowiedź takiej możliwości) byłaby żółtą kartką. Samo obniżenie oceny wiarygodności Polski to już kartka czerwona, która niestety mogłaby rzeczywiście wyeliminować nas z gry.
Pod względem wiarygodności kredytowej polska gospodarka to nie Liga Mistrzów, ale nadal środek tabeli lokalnej pierwszej ligi. Moody's naszą wypłacalność ocenia na A2, co jest szóstym "oczkiem" w tabeli wiarygodności. Aby spaść do miana niewiarygodnego dłużnika musielibyśmy zostać zdegradowani o kolejne pięć stopni. Jak widać zamach na drugi filar emerytalny, to za mało nawet żeby o takiej ewentualności myśleć. Rząd tym razem się obronił.
Jarosław Ryba
Bankier.pl
Zobacz też:
» Agencje ratingowe rządzą rynkami
» Czy Francja straci elitarny rating?
» Czarno na Białym: Zmiany w podatku Belki
» Agencje ratingowe rządzą rynkami
» Czy Francja straci elitarny rating?
» Czarno na Białym: Zmiany w podatku Belki




























































