REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Zagraniczne media o szczycie w Brukseli

2012-11-24 12:02
publikacja
2012-11-24 12:02
Zagraniczne media surowo oceniają dwudniowe rozmowy na temat budżetu UE na kolejne siedem lat. Złośliwości i krytyki nie brakowało między innymi po stronie Włoch.

prasa
Źródło: SXC

Francuskie media dzielą skórę na europejskim niedźwiedziu


Francja i Niemcy wychodzą z brukselskiego fiaska obronną ręką. Unia i Wielka Brytania to przegrani debaty o budżecie. To komentarze prasy nad Sekwaną, dotyczące unijnego szczytu.

"W Brukseli oficjalnie dano początek zjawisku, które można nazwać europejską chorobą" - stwierdza "Le Parisien". Dziennik - podobnie jak inne francuskie media - podkreśla, że na szczycie w stolicy Belgii interesy narodowe zatriumfowały nad poczuciem wspólnego dobra europejskiego.

»Europa lubi szczyty „ostatniej szansy”

"Cameron przybył do Brukseli, żeby ciąć budżet w maksymalny sposób. Proponował zmniejszenie liczby pracowników administracji, Wspólnej Polityki Rolnej i ograniczenie polityki spójności. Ale ani miauknął na temat 4-miliardowej ulgi, jaką Brytyjczycy cieszą się od 1984 roku" - z satysfakcją podkreśla francuska prasa.

"Hollande wygrał dla Francji co się dało, czyli finanse na rolnictwo, ale przegrał Europę. Sukces prezydenta Francji był możliwy dzięki sojuszowi z Polską, co było znakomitym pociągnięciem" - stwierdza francuska prasa, która podkreśla, że duet Merkel - Hollande też ma swoje ograniczenia. Trudno jednak mówić o nowym układzie, który stacja telewizyjna France 24 nazywa "Merkenon" lub "Camerkel", czyli o osi Londyn - Berlin.

Niemieckie media po szczycie: Europa podzielona


Niemieckie media komentując fiasko unijnego szczytu w Brukseli podkreślają, że w Europie znowu górę wzięły narodowe interesy. Dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" ocenia, że brak porozumienia uwidacznia jak bardzo Unia jest podzielona.

Jak czytamy, nie tylko Wielka Brytania ponosi winę za fiasko budżetowego szczytu. W Brukseli starło się ze sobą tak wiele różnych interesów, że nawet przy najlepszej woli uczestników spotkania kompromis byłby cudem. "Frankfurter Allgemeine" dodaje, że wszyscy członkowie Unii powinny teraz wykorzystać czas do kolejnego szczytu, aby wyjaśnić co jest dla nich ważne we Wspólnocie. Jak na razie, cały świat znowu przekonał się bowiem o tym, jak bardzo Europejczycy są podzieleni.

euro
Źródło: SXC

Komentator niemieckiego publicznego radia ocenia zaś, że niewiele zostanie z zapowiedzi nowoczesnego i przyszłościowego budżetu. Tak jak za dawnych czasów, każdy z szefów rządów walczy o swoje własne interesy. Negocjacjom przyświeca egoizm, a nie tak chętnie wspominany w pompatycznych przemowach - europejski duch - komentuje brukselski korespondent niemieckiego radia.

"Partnerzy europejscy zamienili się w dłużników i wierzycieli"


Wiele złośliwej ironii jest w komentarzach włoskiej prasy na temat fiaska brukselskiego szczytu na temat unijnego budżetu. Najlepiej wyraża to turyńska La Stampa, której zdaniem liderzy europejscy złożyli już świąteczne życzenia obywatelom swoich krajów i obiecali powrócić w karnawale.

La Stampa nazywa uczestników szczytu ślepcami i cytuje ewangelię św. Mateusza: Jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną. Taki jest rezultat odkładania na później ważnych decyzji i próby zyskania na czasie, stwierdza turyńska gazeta. Przywódcy europejscy zachowują się jak członkowie elitarnego klubu, nie liczący się z nastrojami ulicy, ironizuje La Stampa, podkreślając, że w odrzuconym przez nich projekcie budżetu nie było ani słowa o zmniejszeniu wydatków na unijne instytucje i ich funkcjonariuszy.

W jednym momencie partnerzy europejscy zamienili się w dłużników i wierzycieli, zauważa Corriere della Sera. Innymi słowy dali dowód, że trudno im znaleźć wspólny język, gdy kurczą się fundusze, a opinia publiczna poszczególnych krajów nie dba o dobro wspólne, lecz przerażona jest wzrostem bezrobocia. To koniec europejskiej solidarności, wyrokuje największa włoski dziennik, zarysował się bowiem taki sam podział, jak wcześniej w strefie euro. A przede wszystkim okazało się raz jeszcze, że Unia nie ma przywódców, zdolnych zapanować nad tą sytuacją.

Skandynawskie media: Wielka Brytania i Francja hamulcem UE


Duńskie media część winy za nieudany szczyt UE składają na nerwowe działania Davida Camerona, grożącego od momentu pojawienia się w Brukseli wetowaniem niewygodnych dla jego kraju decyzji. Zdaniem komentatorów stał się on teraz bohaterem nie tylko brytyjskich eurosceptyków.

»UE bez budżetu, ale nikt nie dramatyzuje

Dania starająca się o zwiększenie swego rabatu, a z nią dwa pozostałe kraje skandynawskie Szwecja i Finlandia stają wobec niewesołej perspektywy. Jeśli spór będzie się przedłużał i nie będzie uchwalany wieloletni budżetu UE, przestaną obowiązywać wszelkie rabaty przyznane płatnikom do budżetu netto. O takiej możliwości przypominają duńskie i szwedzkie media.

Media szwedzkie zwracają też uwagę na trudne do pogodzenia w przyszłych rokowaniach różnice między państwami w ich stosunku do wysokości nakładów na rolnictwo. Obserwatorzy szwedzcy twierdzą, że głównym hamulcowym w tej dziedzinie jak to nazywają, jest Francja domagająca się zwiększania tych nakładów. Obok niej, ale w innych dziedzinach, podobną role odgrywa Wielka Brytania odrzucająca kompromisy i prowadząca mało konstruktywną politykę.

Fińskie media zaś, wyrażają żal z takiego zakończenia szczytu. Stało się to w sytuacji gdy ich kraj osiągnął jeden ze swych głównych celów. Było nim utrzymanie specjalnych dopłat dla farmerów prowadzących gospodarstwa w trudnych klimatycznie, północnych rejonach Finlandii.

IAR/HH
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Powiązane: Francja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki