Nie możemy pomagać Ukrainie tak, jak robiliśmy to do tej pory - powiedziała na antenie stacji LCI kandydatka skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN) w wyborach prezydenckich Marine Le Pen. Zaznaczyła, że nie jest to „wrogi akt wobec Ukrainy".


- Czy możemy dalej pomagać Ukrainie finansowo w takiej skali w jakiej robimy to teraz, co jest znaczące. I my mówimy, że nie możemy już tego robić - oznajmiła w środę wieczorem Le Pen na antenie LCI, odnosząc się do wypowiedzi wiceprzewodniczącego RN Louis Aliota, który udzielił wywiadu telewizji BFMTV i w odpowiedzi na pytanie o możliwość „zakręcenia kurka” z pomocą dla Ukrainy, polityk powielił to sformułowanie, mówiąc: „zakręcamy kurek”. Ta wypowiedź spotkała się z ostrą krytyką ze strony innych kandydatów.
- To nie jest wrogi akt wobec Ukrainy. Możemy dalej ćwiczyć ich żołnierzy, ich armię, możemy dalej dostarczać im sprzęt, aby mogli się bronić. Jednak finansowo, nie możemy już. Już nie możemy - zaznaczyła Le Pen.
Le Pen w 2014 roku ogłosiła, że popiera aneksję Krymu przez Rosję, referendum na półwyspie było w pełni legalne, a Moskwa ma prawo do Krymu ze względu na „tradycje historyczne oraz swe interesy na Morzu Czarnym”. Ponadto kandydatka RN wielokrotnie wypowiadała się przychylnie o przywódcy Rosji Władimirze Putinie i w 2017 roku w trakcie kampanii wyborczej została przyjęta na Kremlu.
Do tej pory w sondażach prowadzi Le Pen, której poparcie wynosi ponad 30 proc. Po drugiej stronie sceny politycznej przywódca skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Melenchon uzyskuje w sondażach około 15 proc. głosów.
Kandydatami centrum są byli premierzy Emmanuela Macrona. Edouard Philippe, który w sondażach dostaje między 14 a 21 proc., a poparcie dla Gabriela Attala wynosi między 6-15 procent.(PAP)

awm/ kj/































































