01.07. Warszawa (PAP) - Zakład Ubezpieczeń Społecznych spłacił w środę zaciągnięty we wtorek kredyt w wysokości 200 mln zł - powiedział w środę PAP rzecznik ZUS-u Przemysław Przybylski.
W środę "Rzeczpospolita" i "Gazeta Wyborcza" podały, że ZUS zaciągnął kredyt na 200 mln zł, by mieć pieniądze na wypłatę ren i emerytur. Gazety podały, że w tym roku ZUS-owi może zabraknąć 5-8 mld zł na wypłatę świadczeń.
"Kredyt, który wczoraj zaciągnęliśmy, dzisiaj już spłaciliśmy. Wczoraj rano, gdy zlecaliśmy wypłatę świadczeń, stan finansów Funduszu Ubezpieczeń Społecznych nie pozwalał na wypłatę wszystkich świadczeń. Dlatego musieliśmy zaciągnąć kredyt. W ciągu dnia wpłynęły jednak na nasze konto składki i okazało się, że jest ich na tyle dużo, że możemy te 200 mln zł oddać. Natychmiast to zrobiliśmy" - wyjaśnił Przybylski. Zapewnił, że emeryci nie mają o co się martwić. "Po to mamy otwartą linię kredytową, żeby w takich sytuacjach z niej korzystać" - powiedział. (PAP)
Były wiceminister finansów Stanisław Gomułka szacuje braki w kasie ZUS nawet na 10 mld zł. W tym roku budżet dorzuca do rent i emerytur 31 mld zł. Nieoficjalnie "Wyborcza" dowiedziała się w Ministerstwie Finansów, że z brakami ZUS musi sobie poradzić sam. Budżet nic już nie da, bo sam jest w tarapatach. Według Gomułki Były wiceminister finansów Stanisław Gomułka szacuje braki w kasie ZUS nawet na 10 mld zł. W tym roku budżet dorzuca do rent i emerytur 31 mld zł. Nieoficjalnie "Wyborcza" dowiedziała się w Ministerstwie Finansów, że z brakami ZUS musi sobie poradzić sam. Budżet nic już nie da, bo sam jest w tarapatach. Według Gomułki rząd pożyczyłby te pieniądze taniej, ale nie chce tego robić z powodów propagandowych. Na papierze będzie miał mniejszy deficyt budżetowy. Ale dla Brukseli, która ocenia stan naszych finansów, nie liczy się deficyt budżetu, tylko całego sektora finansów publicznych (to nie tylko długi budżetu, ale też państwowych funduszy i samorządów). A ten przez takie pożyczki znacznie spuchnie. Według Komisji Europejskiej w tym roku wyniesie on w Polsce aż 80 mld zł, czyli 6,6 proc. PKB. A za przekroczenie 3 proc. PKB - to jeden z warunków niezbędnych do przyjęcia euro - Bruksela będzie musiała nas ukarać. Teoretycznie grozi nam nawet odebranie części funduszy unijnych, choć nigdy jeszcze do tego nie doszło.
Co to za pytanie?? Nie wiesz na czym polega linia kredytowa?? Nie ma kasy pożyczasz spływają pieniądze oddajesz i tyle a czepianie się tego akurat jest idiotyzmem jest wiele innych słabości ZUS=u :)
Wiem, że ZUS jest mistrzem w marnowaniu i marnotrawieniu naszych pieniędzy w większych ilościach niż odsetki za pożyczone pieniądze ale nie ma linii kredytowych za darmo dlatego się czepiłem.
Takie manewry (1-dniowe) też kosztują a praktycznie niczego nie załatwiają stąd mój komentarz.