Ministerstwo zasobów ludzkich Zjednoczonych Emiratów Arabskich zaczęło naliczać kary wobec firm, które nie spełniły wymogów tzw. emiratyzacji i nie zatrudniły w ubiegłym roku wystarczająco wielu obywateli ZEA - poinformował w piątek portal dziennika „Gulf News”.


Zgodnie z prawem firmy prywatne zatrudniające powyżej 50 osób powinny były zwiększyć odsetek pracowników emirackich o 2 proc., mniejsze przedsiębiorstwa winne zaś były zatrudnić co najmniej jednego obywatela Emiratów. Przedsiębiorstwa, którym nie udało się spełnić tego wymogu, będą musiały zapłacić po 108 tys. riali (ok. 106 tys. zł) od każdego stanowiska, które zgodnie z wytycznymi powinien był zająć Emiratczyk.
U źródła kampanii emiratyzacji leżą dysproporcje demograficzne. W ZEA obywatele stanowią niespełna 12 proc. ludności. Pozostałe 88 proc. to cudzoziemcy: zarówno robotnicy pochodzący głównie z krajów Azji Południowo-Wschodniej, jak i zajmujący wysokie stanowiska międzynarodowi specjaliści. Zdaniem władz w rezultacie liczne stanowiska w firmach prywatnych zajmują przyjezdni, a ich zarobki w dużej mierze wypływają z kraju.
Przedstawiciele pracodawców krytykowali wdrażane rozwiązania, podnosząc, że w wielu branżach trudno jest znaleźć obywateli ZEA o odpowiednich kwalifikacjach oraz że oczekują oni wynagrodzeń i warunków porównywalnych z tymi, jakie zapewniają państwowe instytucje, w tym dłuższych urlopów.
Resort zasobów ludzkich ostrzegł, że firmy pozorujące emiratyzację (zatrudniając obywateli na synekurach) naruszają prawo i mogą ponieść konsekwencje - przekazał „Gulf News”, dodając, że emirackich kandydatów zachęca się do informowania władz o łamaniu prawa.

Firmy, które wypełniły wymóg, mogą liczyć na korzystne rozwiązania, w tym priorytetowy dostęp do państwowych przetargów - podał dziennik.(PAP)
os/ akl/































































