REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wyniki tureckiego referendum podważane przez opozycję

Robert Szklarz2017-04-17 18:45redaktor
publikacja
2017-04-17 18:45
Dodaj Bankier.pl w Google

W niedzielę zakończyło się w Turcji referendum, w którym naród zaakceptował propozycje parlamentu, by zmienić konstytucję państwa i zastąpić system gabinetowo-parlamentarny prezydenckim. Różnica była jednak nieznaczna, a część działaczy wprost oskarża rządzącą partię AKP o fałszerstwa.

Wyniki tureckiego referendum podważane przez opozycję
Wyniki tureckiego referendum podważane przez opozycję
/ FORUM

Według wyników podanych w niedzielę wieczorem przez turecką agencję prasową Anadolu zwolennicy przyznania prezydentowi Turcji dodatkowych uprawnień wygrali referendum w stosunku 51,4 proc. do 48,6 proc przy frekwencji około 86 proc., co daje różnicę między opcjami na poziomie około 1,4 mln głosów. Tym samym zaakceptowane zostały zmiany w konstytucji w znaczący sposób zwiększające uprawnienia prezydenta kraju. Za zmianami opowiedzieli się mieszkańcy centralnej Anatolii i mniejszych miast oraz diaspora w większości krajów Zachodniej Europy. Przeciwko byli przede wszystkim mieszkańcy większych miast, wybrzeża Morza Egejskiego oraz Śródziemnego, a także Kurdowie z południowo-wschodniej części kraju.

Opozycja wskazuje jednak na liczne nieprawidłowości przy głosowaniu i nie uznaje wyników głosowania. Szczególne kontrowersje zaczęły się zaraz po zamknięciu lokali wyborczych, kiedy okazało się, że na części kart do głosowania nie złożono oficjalnych stempli. YSK, czyli turecka Centralna Komisja Wyborcza uznała wówczas, że głosy nieostemplowane także będą ważne. Jedynie w przypadku udowodnienia, że zostały one dorzucone do urn z zewnątrz, będą odrzucone. Zasada ta dotyczy jedynie głosów oddanych w Turcji, nieopieczętowane karty z zagranicy nadal będą nieważne.

Według opozycyjnej partii CHP otworzyło to drogę do dorzucenia do puli oddanych głosów kart sfałszowanych. Partia kwestionuje ważność około 2,5 mln głosów, zaznaczając, że mniej więcej 1,5 mln kart zostało nieopieczętowanych. Oskarżają oni także o kradzież 500 tys. głosów.

Zastrzeżenia do przebiegu wyborów ma także prokurdyjska partia HDP, która prowadziła kampanię za opcją "nie" na południowym wschodzie kraju. Mają oni zastrzeżenia do zawartości około 2/3 urn wyborczych, wskazując na możliwe manipulacje. Twierdzą także, że na terenach objętych konfliktem z kurdyjską partyzantką PKK od lipca 2015 r., wielu ludziom utrudniano, lub wręcz uniemożliwiano głosowanie, a do niektórych lokali wyborczych nie wpuszczono zagranicznych obserwatorów.

Wakacje na giełdzie

Zdaniem polityków HDP kluczowe jest teraz policzenie rozkładu nieopieczętowanych głosów. Wówczas dopiero możliwe będzie oszacowanie skali kontrowersji.

Późnym wieczorem w niedzielę republikańska partia CHP oskarżyła Agencję Anadolu o manipulacje, kiedy ta podała oficjalne wyniki wyborów, podczas gdy zdaniem opozycji, YSK policzyła jedynie 90 proc. głosów. Ta informacja była jednak niemożliwa do zweryfikowania, ponieważ w tym czasie strona internetowa YSK już nie działała. Zdaniem CHP, gdy wykryto niezgodność pomiędzy danymi Agencji i Komisji Wyborczej, ta druga zaprzestała wysyłania bieżących informacji do partii. W tej sytuacji wezwała ona swoich działaczy pracujących w komisjach wyborczych powrót do nich, w celu pilnowania urn przed manipulacjami i ewentualnym ponownym zliczeniem głosów.

W tym samym czasie w większych miastach w Turcji rozpoczynały się już demonstracje przeciwników zmian. Stosunkowo nieduża grupa ludzi wyszła na ulice, jednak większa część pojawiła się na balkonach, gdzie w ramach protestu uderzała w garnki. Tymczasem w Ankarze tysiące zwolenników rządu świętowało zwycięstwo.

W poniedziałek międzynarodowi obserwatorzy z Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OSCE) wydali oświadczenie podsumowujące działania komisji wyborczej. Zgodnie z nim, referendum było dobrze zorganizowane, choć działania ciał wyborczych nie były do końca transparentne. Obserwatorzy zwracają uwagę, że w wyniku czystek przeprowadzonych po próbie puczu z lipca 2016 r. 221 pracowników komisji wyborczych niższego szczebla zostało zastąpionych. Zaznaczyli także, że nie obyło się bez nieprawidłowości w procesie wyborczym, choć miały one raczej lokalny charakter i nie było większych problemów w tej kwestii.

Zastrzeżenia OSCE dotyczyły przede wszystkim kampanii wyborczej. Według obserwatorów obie strony nie miały równego dostępu do środków masowego przekazu, gdzie dominowała kampania opcji "tak". Ponadto w niektórych regionach władze lokalne wykorzystywały przepisy związane ze stanem wyjątkowym, by ograniczać wolności obywatelskie, w szczególności wolność zgromadzeń i wypowiadania poglądów.

- Ogólnie referendum nie spełniało standardów Komisji Europejskiej, a otoczenie prawne było niewystarczające do utrzymania prawdziwie demokratycznego sukcesu -­ podsumowuje OSCE.

Przewaga opcji "tak" w referendum była stosunkowo niewielka, szczególnie biorąc pod uwagę wagę głosowania, którego stawką była zmiana konstytucji, a w efekcie także zmiana ustroju państwa. Relatywnie niewielka różnica między obiema opcjami wskazuje, że zmiana ustawy zasadniczej nie będzie oparta na zasadzie konsensusu społecznego – niemal połowa społeczeństwa sprzeciwia się zmianom. Biorąc pod uwagę kontrowersje związane z przebiegiem głosowania, opozycja będzie kontestować zmiany, co może powodować dalsze podziały społeczne i niepokoje.

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~markel
Ale o co chodzi ? w EU to normalność...
~silvio_gesell
51% powoduje, że wynik jest kwestionowany.
~aristo
Pewnie wyniki sfałszowane, tak jak fałszuje się w Białorusi, czyli w rzeczywistości jest dla Łukaszenki poparcie 99 %, a fałszuje się na 90 %, by Europa uwierzyła :)
Jak się nie zna mentalności euroazjatów, to się nie powinno komentować ich polityki. Europejczycy nie potrafią zrozumieć, pewnie i przez zazdrość, że ktoś może mieć
Pewnie wyniki sfałszowane, tak jak fałszuje się w Białorusi, czyli w rzeczywistości jest dla Łukaszenki poparcie 99 %, a fałszuje się na 90 %, by Europa uwierzyła :)
Jak się nie zna mentalności euroazjatów, to się nie powinno komentować ich polityki. Europejczycy nie potrafią zrozumieć, pewnie i przez zazdrość, że ktoś może mieć olbrzymie poparcie swojego narodu. Ostatnio rozmawiałem w Baku z wieloma ludźmi i wszyscy chwalą swojego prezydenta Azerbejdżanu, choć wg euro polityków, to też dyktator.
~Robert_Szklarz
"mentalność euroazjatów"... poznałem dość Turków z różnych regionów tego pięknego kraju, by stwierdzić, że coś takiego nie istnieje. Może są pewne wspólne cechy kulturowe, ale społeczeństwo jako takie jest bardzo mało homogeniczne, a wyniki tego referendum są tego najlepszym dowodem.
~antylewak
Miałem sen „w wyniku referendum w Polsce została wzmocniona władza prezydencka kosztem zwolenników programu 500+, mieszkanie +, redystrybucji podatkowej (decydowania przez urzędnika-ministra jak są wydawane Moje pieniądze). Obudziłem się. Ten sen nie spełnił się w Polsce szLACHeckiej tylko w TURCJI!!! Nie dajmy się wciągnąć w odsiecz Miałem sen „w wyniku referendum w Polsce została wzmocniona władza prezydencka kosztem zwolenników programu 500+, mieszkanie +, redystrybucji podatkowej (decydowania przez urzędnika-ministra jak są wydawane Moje pieniądze). Obudziłem się. Ten sen nie spełnił się w Polsce szLACHeckiej tylko w TURCJI!!! Nie dajmy się wciągnąć w odsiecz Wiednia (i Berlina), bo nas rozbiorą.
-Polska powinna mieć silną władzę prezydencką a najlepiej monarchę np. Kazimierza Dużego (jak go zwał tak go zwał ważne żeby był monarcha-gospodarz)
- PIS to skrajna lewica.
- Polska wielkimi krokami zdąża do bankructwa.
- Sprawiedliwy podatek to max 10%
~PATRYJOTA
Lewacy jak zwykle wszystko podwazaja..
~PiS_da_500
Bo lewaki to niezbyt rozgarnięci ludzie.

Powiązane: Turcja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki