REKLAMA
BADANIE

Wybierz pomiędzy dziećmi a podatkami

Krzysztof Kolany2009-12-29 09:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2009-12-29 09:00
Ostatnio często się słyszy o nadchodzącej zapaści demograficznej, która czeka zarówno Polskę jak i większość Europy. Proces starzenia się społeczeństwa oraz malejący przyrost naturalny stwarzają ryzyko upadku systemu emerytalnego oraz poważnych problemów gospodarczo-politycznych.

Dlatego też wiele europejskich państw zainicjowało tzw. politykę prorodzinną. Jej głównym celem jest zwiększenie liczby urodzin, co ma przeciwdziałać starzeniu się społeczeństwa i zapewnić państwu stały dopływ świeżych podatników utrzymujących niewydolny system emerytalny rodem z końca XIX wieku . System, w którym świadczenia dla obecnych emerytur finansowane są z podatków (tzw. „składek”) pracujących w sektorze prywatnym. Środkami wspierającymi realizację tego szczytnego celu są rozmaite dopłaty do płodzenia dzieci (tzw. becikowe), zasiłki rodzinne, urlopy macierzyńskie, tacierzyńskie czy wychowawcze i ulgi podatkowe. We wczesnym PRL-u elementem „polityki prorodzinnej” były ekstra podatki dla ludzi nieposiadających dzieci (bykowe). Takie działania państwa budzą jednak przynajmniej dwie poważne wątpliwości: jedne są natury moralnej a drugie dotyczą ich skuteczności.


Przede wszystkim wydawałoby się, że w demokratycznym i wolnym społeczeństwie decyzje dotyczące prokreacji powinny być wyłączną domeną dwojga ludzi, którzy na taki akt się decydują. Nikt, a zwłaszcza rząd i aparat państwowy, nie ma prawa ich do tego skłaniać, zmuszać ani zniechęcać. Ingerencja w osobiste sprawy wolnych i dorosłych ludzi nie powinna w ogóle mieć miejsca. Społeczeństwo, które poddaje jednostkę pod presję posiadania dzieci dla „dobra ogółu”, wykazuje oznaki totalitaryzmu. Dziś każdy z nas jest nakłaniany do oddania dziecka pod skrzydła ZUS-u, by państwo mogło poszerzyć „bazę podatkową”.

Drugą kwestią dotycząca polityki prorodzinnej jest problem jej skuteczności. Na zachodzie Europy jest ona prowadzona już od kilku dekad. Rezultat jest żałosny: żadne unijne państwo nie może pochwalić się współczynnikiem dzietności przekraczającym 2,1. Oznacza to, że rdzenna populacja tych krajów z roku na rok maleje pomimo miliardów euro wyszarpanych podatnikom i opłacających politykę pronatalną. W tym momencie należy postawić fundamentalne w tej kwestii pytanie: dlaczego ludzie w ogóle chcą mieć dzieci? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Przyjmijmy, że w tej kwestii jednostkami przez tysiąclecia kierowały dwa motywy. Pierwszy jest czysto biologiczny i każe naszemu gatunkowi rozprzestrzeniać własne geny w możliwie jak najskuteczniejszy sposób. Natura ukryła ten cel w postaci satysfakcji z posiadania potomstwa, dumy z osiągnięć naszych pociech, potrzeby macierzyństwa itp. Drugą funkcją dzieci od wieków było zabezpieczenie bytu rodziców na starość. Dzieci stanowiły więc swoistą inwestycję (swoisty zamknięty fundusz emerytalny), która wysokie nakłady rekompensowała spokojną starością. Nie zawsze jednak tak się działo – cóż, nie ma inwestycji bez ryzyka.

Źródło: Eurostat. Dane za 2007 rok.

Teraz przejdźmy do kwestii, dlaczego działania europejskich rządów, chcących zwiększyć liczbę urodzeń nowych obywateli okazały się nieskuteczne. Na wstępnie zaznaczę, że sprawa jest niesamowicie złożona. Ale generalnie chodzi o problem redystrybucji dochodów. Europejskie państwo socjalne, chcąc zapewnić wszystkim „równe szanse”, potrzebuje w tym celu ogromnych pieniędzy. Koszty emerytur, zasiłków socjalnych, potrzebnej (?) w tym celu biurokracji są gigantyczne. Do tego dochodzą wydatki na politykę prorodzinną: ulgi podatkowe, budowa i utrzymanie żłobków i przedszkoli, dopłaty do budownictwa mieszkaniowego, zasiłki rodzinne itp. Wszystko to drenuje kieszenie podatników, czyli właśnie rodzin, które przecież miały być wspierane. Rezultatem jest sytuacja, w której 40-50% dochodu narodowego pochłaniają rozmaite podatki.


Przejdźmy teraz do konkretnych przykładów działania tego mechanizmu. W Polsce dwójka ludzi otrzymujących płacę minimalną (1276 złotych) co miesiąc ma do dyspozycji ledwie 1910 złotych (takiej rodzinie państwo co miesiąc zabiera 1117 zł.). Jak z takich pieniędzy utrzymać cztero czy pięcioosobową rodzinę?! Nawet gdy sztuka ta się udaje, to oznacza skazanie siebie i swoich dzieci na biedę. Nie dziwi więc, że wielu ludzi w takiej sytuacji decyduje się na nieposiadanie dzieci lub świadomie ogranicza ich liczbę. Oczywiście, większość Polaków zarabia więcej niż 1300 złotych brutto. Najnowsze dane GUS-u pokazują, że połowa pracujących otrzymuje wynagrodzenie nie wyższe niż 2640 złotych brutto. Przy czteroosobowej rodzinie, gdy dwoje ludzi zarabia właśnie tyle, otrzymujemy 953 złote na osobę. To tylko nieco więcej niż minimum socjalne. Gdyby wynagrodzenia te były zwolnione z podatków, to otrzymalibyśmy kwotę 1565 złotych – a więc o 64% wyższą.


Powyższe obliczenia wskazują, że przeciętnej polskiej rodzinie przy obecnym poziomie wynagrodzeń oraz ich opodatkowania po prostu nie stać na dwójkę dzieci. Przy tym luksus posiadania potomstwa oznacza konieczność rezygnacji z pracy zarobkowej przez jednego z rodziców. Wówczas jedna pracująca osoba musi przez kilka lat (załóżmy minimalnie cztery lata przy dwójce dzieci) utrzymać trójkę ludzi. Załóżmy koszt utrzymania na poziomie minimum socjalnego (patrz: http://www.ipiss.com.pl/opracowania_min.html), a otrzymujemy kwotę 2741,6 zł. Czyli osoba utrzymująca rodzinę musiałaby co miesiąc zarabiać przynajmniej 3984 złote brutto. Skądinąd z danych Głównego Urzędu Statystycznego wiemy, że pensję wyższą od średniej krajowej (3312 zł) otrzymuje 35% pracujących. Więc skąd pozostałe 70% społeczeństwa ma znaleźć pieniądze na utrzymanie i wychowanie dwójki lub więcej dzieci?

Mediana wieku w poszczególnych krajach. Mediana światowa to 27,6 lat. Źródło: Wikipedia

Odpowiedź jest prosta. Polacy nie potrzebują „polityki prorodzinnej”. Wystarczy, aby państwo polskie przestało prowadzić politykę antyrodzinną, polegającą na horrendalnym opodatkowaniu dochodów z pracy. Wówczas problem niskiego współczynnika dzietności zapewne by zanikł, a gospodarka otrzymałaby stabilny dopływ świeżych pracowników. Ale nasze władze wolą wydawać dziesiątki miliardów złotych na emerytury, renty i zasiłki, odbierając te pieniądze ludziom, którzy mogliby (i pewnie często chcieliby) mieć więcej dzieci. Jako społeczeństwo musimy postawić sprawę jasno: czy kosztem malejącego przyrostu naturalnego wolimy utrzymywać rosnącą rzeszę emerytów, czy też obniżając świadczenia dla osób starszych pozostawimy więcej środków dla ludzi w wieku rozrodczym. Być może takie postawienie sprawy nie jest zbyt poprawne politycznie, ale takie są realia. Konflikt pokoleniowy będzie się w Polsce nasilał z każdym rokiem, a w demokratycznym państwie czas gra na korzyść starszych. Być może najbliższe wybory będą ostatnimi, w których ludzie przed 40-stką będą mieli jakiekolwiek szanse, by poprzeć korzystne dla siebie rozwiązania.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl
Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~myślący
jest dokładnie jak pisze Pan Kolany


kiedy słucham kobiet podczas róznych dyskusji to one wyraźnie chcą by państwo dawało jak najwięcej - no ale żeby najpierw dało musi sporo zabrać to już nie ważne. Drobiazgami nikt się nie przejmuje


baba otrzymuje 1000 zł becikowego ale przez 9 miesięcy ciąży płacąc VAT, dochodowy
jest dokładnie jak pisze Pan Kolany


kiedy słucham kobiet podczas róznych dyskusji to one wyraźnie chcą by państwo dawało jak najwięcej - no ale żeby najpierw dało musi sporo zabrać to już nie ważne. Drobiazgami nikt się nie przejmuje


baba otrzymuje 1000 zł becikowego ale przez 9 miesięcy ciąży płacąc VAT, dochodowy i inne podatki w każdym towarze odda tych podatków z 4-5 tysięcy

przykładów można mnożyć bez liku - dlatego nie mogę pojąć jak można dalej głosowac na beton PO-PiS-PSL-SLD który za ten stan rzeczy odpowiada
~DanielDanielewicz
Kobiety to chyba rozumie.Kobieta chce miec tu i teraz nie zastanawia sie skad to pochodzi(oczywiscie nie kazda,ale przewaznie).Natomiast mezczyzni powinni to wiedziec(oczywiscie tez nie wszyscy,ale przewaznie).Zauwazmy,ze robi sie wszystko aby mezczyn zmienic w kobiety.Cala propaganda zwrocona jest w tym kierunku.Z przerazeniem trzeba Kobiety to chyba rozumie.Kobieta chce miec tu i teraz nie zastanawia sie skad to pochodzi(oczywiscie nie kazda,ale przewaznie).Natomiast mezczyzni powinni to wiedziec(oczywiscie tez nie wszyscy,ale przewaznie).Zauwazmy,ze robi sie wszystko aby mezczyn zmienic w kobiety.Cala propaganda zwrocona jest w tym kierunku.Z przerazeniem trzeba stwierdzic,ze mezczyzni sa przez to bardziej zniewiesciali i glosuja na lewactwo,chca miec watpliwe bezpieczenstwo kosztem przyrodzonej wolnosci.I jeszcze ten ostatnio wprowadzony PARYTET.Juz zaczela mnie od tego bolec glowa.Coraz wiecej ESTROGENU w srodowisku naturalnym mezczyzny to katastrofa cywilizacji Zachodu.
~Agnieszka B.
największym problemem jest egoizm...
ciągłe pytanie, kto będzie na mnie robił, na czyj kosz mam żyć?
jak człowiek żyje i żre to powinien też pracować na siebie - to powinno być oczywiste
~Lopez
Poproszę o artykuł na temat "Wybierz pomiędzy dzieckiem i kredytem mieszkaniowym". Takiego właśnie wyboru musi dzisiaj dokonać większość młodych małżeństw. Proszę zwrócić uwagę, że dziecko w temacie występuje w liczbie pojedynczej.
~Lucid
A może tak zlikwidować ZUS?

Takie rozwiązanie raczej nie przejdzie no bo z czego urzędasy będą żyć no i jak niby mieliby kontrolować ludzi.

Rząd straciłbym wielkie źródło dochodów - normalni ludzie by tyle samo zyskali i to się niektórym nie podoba.

Ciekawe czy ktokolwiek przeczyta nareszcie program wyborczy
A może tak zlikwidować ZUS?

Takie rozwiązanie raczej nie przejdzie no bo z czego urzędasy będą żyć no i jak niby mieliby kontrolować ludzi.

Rząd straciłbym wielkie źródło dochodów - normalni ludzie by tyle samo zyskali i to się niektórym nie podoba.

Ciekawe czy ktokolwiek przeczyta nareszcie program wyborczy UPRu albo choćby WiPu.
I nie ma wymówek że nie lubicie Korwina albo kogokolwiek. Głosujecie na program partii a nie na ludzi nimi kierujących.

Skupcie się w końcu na programie libertariańskim a nie na kolorze krawatów i pięknych słówkach.

Dopóki Polacy nie zrozumieją, że głosując na kolektywistów (Pis, Po, komuchy i inne krzykacze) oddają zbyt dużo władzy garstce ludzi. Głosując na libertarian władzę odbierasz ludziom na szczycie zyskując wolność decydowania o sobie i o swoim majątku.
infinum odpowiada ~ty
Jeżeli po uczciwie przeprowadzonej weryfikacji nadal renta będzie Ci przysługiwała, to oczywiście ją dostaniesz, bo takie masz prawo.

Pieniądze (tak jak i teraz) będą pochodzić od całego społeczeństwa, ale nowe renty będą bardzo małe (od utrzymywania ludzi niezdolnych do pracy jest rodzina, a nie państwo), więc nie będzie
Jeżeli po uczciwie przeprowadzonej weryfikacji nadal renta będzie Ci przysługiwała, to oczywiście ją dostaniesz, bo takie masz prawo.

Pieniądze (tak jak i teraz) będą pochodzić od całego społeczeństwa, ale nowe renty będą bardzo małe (od utrzymywania ludzi niezdolnych do pracy jest rodzina, a nie państwo), więc nie będzie to drenować kieszeni przyszłych pokoleń.

Z ZUSem będzie podobnie - obecni emeryci dostaną swoje pieniądze ze specjalnie wydzielonego w tym celu funduszu, a młodzi ludzie będą już zarabiać na swoje emerytury z tego co sami wypracują. Kto zechce to odda te pieniądze na przetrzymanie do OFE, ktoś inny schowa je do skarpety, ktoś inny wszystko roztrwoni, a jeszcze inny zainwestuje.

Ostatecznie każdy dostanie to, na co sobie sam zasłuży i dlatego warto popierać liberalne partie jak np. Wolność i Praworządność.
~Lopez
Jak znam polityków, to pewnie wkrótce wprowadzą eutanazję - rozwiązanie na ich poziomie.
~Robert
Wtedy napewno bardziej sie oplaci mlodym ludziom wyjechac na zachod do pracy.
Beda wieksze wplywy ale ie w PL.
Problemem nie jest przyrost naturalny a emigracja. Mlodzi ludzie wyjezdzaja niech tylko na 5 lat do pracy w innych krajach to 15% okresu skladkowego.
Podniesmy podatki napewno nie oplaci sie zyc w tym kraju
~JK
Chocholi taniec, ale to się kiedyś rozsypie jak PRL, RWPG,ZSRR. Ale wtedy będzie strasznie szczególnie dla tych którzy będą wtedy rządzić. I nie pomoże policja,wojsko, straż miejska,CBA,ABW i co tam jeszcze stworzą. Totalitaryzm pod płaszczykiem demokracji jest jeszcze gorszy niż ten czysty. Bo wtedy jest wszystko jasne.

Powiązane: Dzieci

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki