Mieszkańcy Kozanowa we Wrocławiu rozpaczają, "wszyscy obiecywali, że wały wytrzymają, to dlaczego nie wytrzymały?"- pyta w Radiu Wrocław mieszkanka osiedla.
Rozpatrywana jest możliwość ewakuacji osiedla, ale na razie brane pod uwagę są jedynie obszary najbardziej zagrożone. Część osób już opuściła swoje domy. Jak powtarzali mieszkańcy Kozanowa i osoby zaangażowane w akcje ratunkowe - najgorszy jest brak informacji, który zdecydowanie utrudnia pomoc.
"Mamy tylko dobre chęci, ale nie mamy wiedzy" - mówił zdenerwowany słuchacz Radia Wrocław, broniący wałów na osiedlu Maślice. "Nikt ze sztabu kryzysowego u nas się nie pojawił, walczymy z żywiołem, ale nie wiemy jak umacniać namoknięte wały, żeby nie narobić szkód".
Specjalna linia telefoniczna Radia Wrocław - (71) 339 90 60
Wczoraj ok. godz. 13.00 woda wdarła się na wrocławskie osiedle Kozanów. Wał, który miał chronić osiedle, przygotowany wcześniej przez służby i mieszkańców został przerwany w dwóch miejscach. Także na ulicach w pobliżu Dworca Nadodrze jest już woda.
Na początku woda podmyła bloki przy ulicy Ignuta w nowej części wrocławskiego osiedla Kozanów, które najbardziej ucierpiało w czasie powodzi w 1997 roku. Zalany został około 5-10 hektarów, na którym znajduje się kilkanaście bloków. Sześć z nich zostało zalanych do wysokości kilkudziesięciu centymetrów. Ewakuować musiało się kilkaset mieszkańców, zalanych zostało wiele samochodów, które nie zostały wcześniej przeparkowane. Woda niestety zaczęła przedostawać się w dalsze części osiedla ulicą Dokerską i Kozanowską. Pływają tam już pontony, które ewakuują kolejnych mieszkańców. Na osiedlu wyłączono prąd i ciepłą wodę. Przez jakiś czas prądu nie było także na innych osiedlach w północnej części Wrocławia. W związku z brakiem prądu nie działała przepompownia przy ulicy Bystrzyckiej, przez co ciepłej wody nie ma także na Nowym Dworze, Gądowie, Maślicach i Popowicach.
Po godzinie 16-tej kierowanie akcją ratunkową na Kozanowie przejęło wojsko. W akcji ratunkowej pracuje około 800 żołnierzy, mieszkańcy osiedla oraz mieszkańcy innych części Wrocławia. W akcji ma pomóc 600 żołnierzy z jednostki w Świętoszowicach. Na Kozanów jadą także wywrotki z piaskiem eksportowane przez policję.
Specjaliści wyjaśniają, że zalanie Kozanowa to wynik tzw. cofki. Woda płynąca Ślęzą nie mogła dostać się do Odry cofnęła się z powrotem do koryta Ślęzy. Przez Wrocław przepływa teraz fala powodziowa. Wcześniej jednak eksperci zapewniali, powołując się na wyliczenia modeli komputerowych, że do takiej sytuacji nie dojdzie. W wypowiedzi dla TVN24 Krzysztof Stępień z wrocławskiej straży pożarnej wyjaśniał, że„napór wody był tak duży, że położyła się część zapory”.
Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz zapewniał wcześniej, że ma stuprocentową pewność, że woda na Kozanów się nie dostanie. Po przerwaniu wałów powiedział, że taka sytuacja nie powinna się wydarzyć, ale natura okazała się silniejsza. Zapowiedział także, że wieczorem, po uszczelnieniu wałów, ma się rozpocząć akcja wypompowywania wody z osiedla.
Woda pojawiła się także w okolicach dworca kolejowego Nadodrze. Tam wybiły studzienki kanalizacyjne. Ulicami Pomorską i Trzebnicką, pod wiaduktami kolejowymi płynie woda o głębokości kilkudziesięciu centymetrów.
Radio Wrocław uruchomiło akcję wzajemnej pomocy powodzianom. Do Radia można dzwonić z ofertami pomocy, można także zgłaszać się po pomoc. Telefon do studia: (0 71) 78 02 200.
M.D.
Zobacz też:
» Wrocław: komunikat o zamkniętych szkołach i przedszkolach
» Fala powodziowa przemieszcza się na północ kraju
» Wilanów, Dolny Mokotów: poziom wody nie wzrasta, ale możliwa ewakuacja
» Wrocław: komunikat o zamkniętych szkołach i przedszkolach
» Fala powodziowa przemieszcza się na północ kraju
» Wilanów, Dolny Mokotów: poziom wody nie wzrasta, ale możliwa ewakuacja



























































