Istnieje wiele strategii inwestycyjnych. Ich zwolennicy zapewniają, że są skuteczne. Jedni proponują, by uważać na fazę cyklu koniunkturalnego, inni na to, czy na giełdzie indeksy pną się w górę, czy spadają. Warto poznać te koncepcje, choć nie można ich bez zastanowienia naśladować. Obserwacja otoczenia makroekonomicznego jest jednym z elementów, jakie bierzemy pod uwagę, gdy decydujemy się na sposób inwestowania pieniędzy, ale nie najważniejszym.


Tylko jednej zasadzie musimy być wierni: zanim zdecydujemy się na sposób oszczędzania czy inwestowania pieniędzy, musimy rozumieć, na czym polegają reguły metody, jaką wybraliśmy. A to oznacza, że umiemy oszacować przyszłe zarobki (zysk), ale też znamy i rozumiemy rodzaje ryzyka związane ze sposobem inwestowania. Czyli to: jakie musimy uregulować opłaty, ile wyniosą nas podatki, w jakiej wysokości i na jakich zasadach instytucja finansowa gwarantuje zysk, a jaka część naszego potencjalnego zarobku będzie powiązana z warunkami makroekonomicznymi.
Warto zwrócić uwagę na takie wskaźniki ekonomiczne, jak inflacja, wzrost gospodarczy, czy zorientować się, w jakiej fazie cyklu koniunkturalnego znajduje się gospodarka. Wiedza ta powinna być dla nas informacją dodatkową, jednym z wielu elementów, jakie bierzemy pod uwagę, gdy decydujemy o inwestowaniu.
Zobacz także
Gospodarka rozwija się w różnym tempie. Raz może przyspieszyć, raz zwolnić. Niekiedy dotykają ją kryzysy. Ekonomiści zauważyli, że w gospodarce występują powtarzające się fazy. Są to: ożywienie gospodarcze, boom, spowolnienie gospodarcze i recesja. Najczęściej następują po sobie cyklicznie. Jeszcze pod koniec poprzedniego wieku ekonomiści zakładali, że poszczególne fazy cykli występują systematycznie, co trzy – cztery lata. Rzeczywistość okazała się jednak bogatsza od naukowych analiz. W niektórych krajach (np. w Polsce) fazy cyklu koniunkturalnego skróciły się. W innych (np. w Japonii) wydłużyły się. Co więcej, coraz częściej zdarza się, że gospodarka „przeskakuje”, pomijając jakąś fazę, np. recesji.
Inwestorzy powinni zwracać uwagę na: tempo wzrostu gospodarczego określane przez wartość Produktu Krajowego Brutto (PKB). W tym kontekście ważna jest też sytuacja na rynku pracy. Szczególnie warto popatrzeć na poziom zatrudnienia i bezrobocia. Sprawdzić jaki jest trend: spadkowy czy wzrastający. Istotne dla analizy inwestora jest też tempo, w jakim realnie (czyli ponad inflację) rosną płace. Przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych warto też przyjrzeć się inflacji (czyli temu, jak szybko rosną ceny), jaka jest kondycja finansowa przedsiębiorstw (czy są rentowne, ile sprzedają towarów i usług, czy inwestują oraz ile mają zapasów). Dla osób, które zastanawiają się, jakie wybrać formy oszczędzania, fundamentalne informacje znajdują się na Giełdzie Papierów Wartościowych. Warto zwrócić uwagę na dane dotyczące rynku kapitałowego, np. na wysokość indeksów giełdowych, wartość obrotów na GPW. Pasjonaci ekonomii mogą też wsłuchać się w opinie członków Rady Polityki Pieniężnej na temat kondycji gospodarki.
Tak jak decyzje osób indywidualnych i firm w sprawie konsumpcji i oszczędzania wpływają na sytuację makroekonomiczną, tak to, co się dzieje w gospodarce, ma przełożenie na rynek finansowy.
Inwestowanie powiązane z cyklem koniunktury zakłada, że w różnych fazach rozwoju rynku finansowego różne rodzaje inwestycji pozwalają uzyskać wyższy lub niższy zysk. Ktoś, kto obserwuje sytuację makroekonomiczną i do niej dostosowuje swoją strategię inwestycyjną reaguje szybko: przenosi oszczędności z jednej formy aktywów (np. akcji) do innej (np. obligacji lub gotówki), w zależności od sytuacji w gospodarce. Tyle założenia.
Rzeczywistość może być znacznie bardziej skomplikowana. W tej chwili stopy procentowe NBP są na historycznie najniższym poziomie. Niskie jest także oprocentowanie depozytów, lokat oraz obligacji rządowych. Od kilku miesięcy rosną jednak ceny. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że wraz ze wzrostem inflacji za jakiś czas zmienią się stopy procentowe NBP, a w konsekwencji podniesie się oprocentowanie bezpiecznych instrumentów finansowych. Ktoś, kto przygląda się gospodarce, zauważy tę prawidłowość. Nie zawsze jednak będzie umiał przewidzieć czas zmian oraz ich trwałość. Nie wiemy na przykład, kiedy zacznie się ożywienie, jak długie będzie, które sektory gospodarki najbardziej na nim skorzystają. Ta ostatnia informacja jest szczególnie ważna dla osób, które chcą inwestować w akcje lub fundusze akcyjne.
Skuteczny inwestor, wnikliwy obserwator cykli koniunkturalnych musi szybciej i trafniej niż inni przewidzieć to, co stanie się w przyszłości. Nie wystarczy sama znajomość wskaźników gospodarczych. Część ekonomistów uważa, że w ciągu kilku miesięcy ceny wzrosną o ponad 2,5 proc. w skali roku, a inni – w tym członkowie RPP – że nawet jeśli wzrosną, to na krótko, a potem inflacja się zmniejszy. Dla osób trzymających oszczędności na rachunkach oszczędnościowych lub chcących założyć lokaty trafność tych przewidywań jest ważna, bo muszą zdecydować, czy zakładają lokaty na krótszy czy dłuższy czas.
Liczni inwestorzy powtarzają jak mantrę zasadę „kupuj tanio – sprzedawaj drogo”, czyli kupuj wtedy, gdy akcje firm są tanie (w czasie bessy na giełdzie), a sprzedawaj, gdy ceny są wysokie, (czyli w czasie hossy). Z tym tylko, że gdy większość chce się tak zachować, to decyzje inwestycyjne poszczególnych osób zsumowane wpływają na poziom indeksów na GPW. Jeśli wiele osób w tym samym czasie chce kupić akcje jakiejś firmy po niskiej cenie, to ich wartość natychmiast rośnie. Podobnie dzieje się w przypadku gwałtownej i powszechnej sprzedaży – cena akcji bez względu na fazę cyklu koniunkturalnego spada. Skuteczny inwestor wyprzedza więc powszechne działania pozostałych. Nie jest to proste i mało kto to umie.
Jak oszczędzamy w cyklu koniunkturalnym
W fazie rozkwitu gospodarki część osób, zamiast oszczędzać, decyduje się na zakup luksusowych artykułów. Część chętniej zaciąga kredyty, gdy jest bardziej pewna pozycji zawodowej i satysfakcjonujących zarobków. A niektórzy zmniejszają pulę oszczędności w związku ze spadkiem oprocentowania oszczędności w tej fazie koniunktury. Natomiast ci, którzy sumiennie inwestują (oszczędzają), są bardziej skłonni zaakceptować instrumenty finansowe o wyższym poziomie ryzyka, ale także wyższej oczekiwanej stopie zwrotu niż w fazie spowolnienia i kryzysu. A co się dzieje, gdy wzrost gospodarczy wyraźnie hamuje? Stajemy się bardziej ostrożni, a oszczędzanie często staje się koniecznością, aczkolwiek nie dotyczy to oszczędzania o charakterze długookresowym, na przykład w funduszach na zabezpieczenie starości. Preferujemy bezpieczne instrumenty finansowe, ba, godzimy się nawet na niższe stopy zwrotu z inwestycji. Im sytuacja w gospodarce jest trudniejsza, tym więcej osób zaczyna poważnie myśleć o odkładaniu pieniędzy „na czarną godzinę”, tym więcej rodzin rezygnuje ze zbytków i rozsądnie planuje wydatki. W czasie recesji gospodarstwa domowe częściej decydują o rezygnacji z programów systematycznego czy dodatkowego oszczędzania na starość, niż gdy gospodarka pędzi. W fazie ożywienia, gospodarstwa domowe w dalszym ciągu oszczędzają na niespodziewane wydatki i nie decydują się na zaczęcie długookresowych form gromadzenia oszczędności. W sytuacji utrzymywania się ożywienia gospodarczego cele oszczędzania z wolna nabierają charakteru konsumpcyjnego, co może także prowadzić do obniżenia się stopy oszczędzania, mierzonego jako relacja oszczędności do dochodów.
*na podstawie artykułu Sylwestra Białowąsa i Iwony Olejnik „Oszczędności gospodarstw domowych w różnych fazach cyklu koniunkturalnego”, Studia Oeconomica Posnaniensia 2015, tom 3, nr 4.

Projekt realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.




























































