REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wojewoda zachodniopomorski: po zleconej kontroli są przypadki zaprzestania działalności escape room

2019-01-04 23:16, akt.2019-01-05 16:51
publikacja
2019-01-04 23:16
aktualizacja
2019-01-05 16:51
Dodaj Bankier.pl w Google

Ze wstępnych ustaleń koszalińskiej prokuratury wynika, że przyczyną piątkowego pożaru w escape roomie był ulatniający się gaz, dostarczany do obiektu w butlach gazowych. Pięć 15-letnich dziewcząt zmarło w wyniku zatrucia tlenkiem węgla.

fot. / / YAY Foto

W piątek po godz. 17.00 w tzw. escape roomie w Koszalinie doszło do pożaru, w którym zginęło pięć osób. Nieoficjalnie zatruły się tlenkiem węgla. O ofiarach śmiertelnych poinformował PAP rzecznik zachodniopomorskiej straży pożarnej Tomasz Kubiak. Jak powiedział, nie żyje pięć kobiet, a jeden mężczyzna jest ciężko poparzony. Liczbę ofiar potwierdziła także policja.

Prokuratura Okręgowa w Koszalinie wszczęła śledztwo. Jest ono prowadzone w kierunku spowodowania pożaru skutkującego śmiercią osób. Czyn ten zagrożony jest karą do 12 lat pozbawienia wolności. Obecnie nikt nie usłyszał zarzutów.

Odbyły się już sekcje zwłok zmarłych pokrzywdzonych. W wyniku tych sekcji ustalono, ze wszystkie osoby zmarły w wyniku zatrucia się tlenkiem węgla. To jest wstępna ekspertyza - powiedział w sobotę na konferencji prasowej rzecznik prokuratury Ryszard Gąsiorowski.

Poinformował, że to gaz najprawdopodobniej był przyczyną pożaru. Bezpośrednia przyczyną ognia, jak wynika ze wstępnych ustaleń, było jakieś rozszczelnienie butli, które zostały zainstalowane w piecykach tego budynku - zaznaczył.

Wakacje na giełdzie

Dodał, że oględziny trwają i eksperci będący na miejscu zdarzenia swoje kategoryczne opinie najprawdopodobniej sformułują za kilka dni. Gąsiorowski podkreślił jednak, że wstępnie wykluczyli oni instalację elektryczną jako przyczynę i źródło pożaru. Upatrują jej w tych gazowych urządzeniach - powiedział.

Według ustaleń śledztwa, takich urządzeń było cztery. Na pewno były w tzw. poczekalni tego pokoju zagadek i to tam najprawdopodobniej rozpoczął się pożar - poinformował rzecznik prokuratury.

Ogień miał skutecznie odciąć pracownika od uczestników gry będących w pokoju zagadek, odciąć mu możliwość odblokowania drzwi. Takie są tragiczne wstępne ustalenia. Pokrzywdzone samodzielnie obiektu nie mogły opuścić, bo niestety tak konstruowane są escape roomy. Ich idea tkwi w tym, że trzeba rozwiązać zagadkę, by wyjść, by otworzyć drzwi - powiedział Gąsiorowski.

Pytany przez dziennikarzy o to, czy w tym konkretnym escape roomie był tzw. przycisk bezpieczeństwa, pozwalający w sytuacjach zagrożenia na wyjście z pokoju, powiedział, że to jest w trakcie ustalania.

Urządzenia systemu awaryjnego zostały przejęte przez śledczych i przekazane do laboratorium kryminalistycznego policji w Szczecinie. My po zbadaniu tych urządzeń odtworzymy, w jaki sposób monitoring miał przekształcać się w system bezpieczeństwa - powiedział Gąsiorowski.

Dodał, że po rodzaju obrażeń, jakie doznał pracownik, należy założyć, że nie został bezczynny, gdy wybuchł pożar (), próbował pomóc pokrzywdzonym. Obecnie jego przesłuchanie nie jest możliwe. Jak poinformował prokurator, 25-letni mężczyzna został poważnie poparzony i przebywa w centrum leczenia ciężkich oparzeń szpitala specjalistycznego w Gryficach. Jest w śpiączce farmakologicznej.

Śledztwo ma też wyjaśnić, kto dostarczał gaz do obiektu. Gaz ten nie był z sieci, dostarczany był w butlach i obecnie trwają ustalenia, która z firm ten gaz dowoziła i ewentualnie instalowała w urządzeniach grzewczych - powiedział Gąsiorowski.

Wstępnie przesłuchani zostali już właściciel budynku i wynajmujący pomieszczenia, w których prowadzona była działalność gospodarcza. Prokuratura planuje powtórzenie tych czynności. Rzecz jest o tyle skomplikowana, że to nie właściciel obiektu prowadził działalność, ale inna osoba i do tego ta nie czyniła tego osobiście, a angażując pracowników - powiedział Gąsiorowski.

To wynajmujący, który w lokalizacji przy ul. Piłsudskiego w lutym 2018 r. rozpoczął działalność gospodarczą, jest w zainteresowaniu prokuratury. Ta osoba będzie pytana o organizację całego tego przedsięwzięcia; jakie tam były urządzenia, system zabezpieczenia, jaki był regulamin gry - zaznaczył Gąsiorowski.

Śledczy spodziewają się otrzymać główną ekspertyzę medyczną dotyczącą badań przeprowadzonych przez biegłego lekarza z zakresu medycyny sądowej - 11 stycznia. W podobnym terminie mają wpłynąć wyniki z badań prowadzonych przez biegłych z zakresu pożarnictwa. Niezwłocznie ma być też gotowa opinia ekspertów z laboratorium kryminalistycznego.

W piątek utworzony został zespół śledczy, kilku prokuratorów wraz z funkcjonariuszami miejskiej i wojewódzkiej komendy policji wykonuje czynności procesowe w tej sprawie. 

Zleciliśmy pilne kontrole w tego typu działalności gospodarczej na terenie Koszalina; wiem, że są przypadki zaprzestania jej w dniu dzisiejszym - poinformował na wieczornej konferencji prasowej w piątek wojewoda zachodniopomorski Tomasz Hinc

Było wiele niedociągnięć

W pomieszczeniu, w którym prowadzono działalność, było wiele niedociągnięć; do tragedii doszło przede wszystkim na skutek braku zapewnienia właściwej ewakuacji - poinformował w sobotę komendant główny PSP gen. brygadier Leszek Suski, odnosząc się do tragedii w tzw. escape roomie w Koszalinie. Suski powiedział, że prokuratura i policja badają przyczyny tej tragedii.

"Ze wstępnych naszych ustaleń w obiekcie, w którym prowadzona była ta działalność, było wiele niedociągnięć. Urządzenia ogrzewcze prawdopodobnie były zbyt blisko materiałów palnych. W pomieszczeniu znaleźliśmy również świece, więc prawdopodobieństwo używania ognia otwartego również istnieje. Instalacje elektryczne były prowadzone w sposób prowizoryczny" - powiedział.

Poinformował, że pomieszczenie, w którym doszło do tragedii miało 7,3 m kw. i znajdowały się w nim m.in. dwa fotele i lampa. "Dla samych osób przebywających w tym pomieszczeniu miejsca było mało" - ocenił Suski.

"Strażacy przyjechali na miejsce zdarzenia bardzo szybko; wyjechaliśmy po jednej minucie od telefonu o tym zdarzeniu" powiedział Suski. "Dojazd zajął nam cztery minuty; jest to odległość 3,5 kilometra. Pierwsze osoby wydobyliśmy od chwili przyjazdu po niecałych 15 minutach" dodał.

"Niestety nie udało nam się ich uratować. Śmierć nastąpiła prawdopodobnie na skutek działania substancji toksycznych produktów spalania materiałów, które tam się w środku znajdowały" - kontynuował.

Komendant główny PSP zaznaczył, że w regulaminie firmy prowadzącej działalność była informacja, że osoby niepełnoletnie mogą przebywać w tym pomieszczeniu i brać udział w zabawie pod opieką osoby dorosłej.

"Osoba, która była odpowiedzialna za prowadzenie tej działalności, tej zabawy - jest to 26-letni mężczyzna - w chwili wybuchu pożaru prawdopodobnie nie znajdował się w środku w tym pomieszczeniu, więc udzielenie pomocy mogło być wątpliwe, bądź nieskuteczne. Gaśnice, które były w środku w tym pomieszczeniu, nie zostały użyte, ale do tragedii doszło przede wszystkim na skutek braku zapewnienia właściwej ewakuacji osób, które tam w środku się znajdują" - ocenił Suski.

Przypomniał, że zgodnie z art. 4 ustawy o ochronie przeciwpożarowej, osoba, która prowadzi taką działalność, ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim osobom, które tam się znajdują. "To bezpieczeństwo nie było zapewnione i dlatego doszło do tej tragedii" - dodał.

Rzecznik prasowy zachodniopomorskiej straży pożarnej młodszy kapitan Tomasz Kubiak pytany był później przez dziennikarzy m.in., czy straż pożarna weryfikowała pod względem zabezpieczenia przeciwpożarowego koszaliński lokal, w którym doszło do pożaru.

"Jest to działalność gospodarcza w prywatnym pomieszczeniu. Nie było możliwości, nie było żadnego zgłoszenia, które by pozwalało nam domniemywać zagrożenia i wykonywać jakąkolwiek kontrolę w tym kierunku" odpowiedział Kubiak.

O rozpoczętych kontrolach tego typu pomieszczeń Kubiak powiedział, że "Będą one dotyczyć przede wszystkim zabezpieczenia przeciwpożarowego i możliwości szybkiej ewakuacji z tych pokoi uczestników tych gier i zabaw".

Kubiak był pytany także, czy za pożar odpowiedzialny jest wybuch butli z gazem, która miała tam się znajdować. "Straż pożarna podczas swoich działań nie zaobserwowała i nie było wybuchu butli gazowej na miejscu zdarzenia. Co do dokładnych elementów ogrzewania tego pomieszczenia i znajdujących się tam elementów w tej chwili nie mogę się wypowiadać w związku z tym, że prowadzone jest dochodzenie. W tym momencie na miejscu również jest biegły, który to wszystko ocenia" odpowiedział Kubiak.

Rzecznik zachodniopomorskiej straży pożarnej powiedział również, że strażacy mieli problem z wejściem do budynku. "Specyfika takich budynków polega na tym, że bardzo często jest to właśnie trudny dostęp do wewnątrz i zewnątrz. Stąd też strażacy używali specjalistycznego sprzętu i siły fizycznej, żeby się tam dostać" dodał.

Dziennikarzy pytali także, czy w lokalu były zabite okna. "Okna były zasłonięte. Tak, jak wskazuje sama nazwa escape room; kwestia ciemności i niemożliwości wydostania się łatwego - na tym polega ta +zabawa+".

"Pożar był rozwinięty w pomieszczeniu obok pomieszczenia, w którym odnaleziono te ofiary tego zdarzenia" odpowiedział Kubiak pytany, gdzie miał miejsce pożar.

W kraju ruszyły kontrole escape roomów

W całej Polsce trwają kontrole w tzw. escape roomach. Oczekuję od właścicieli, aby do czasu ich zakończenia powstrzymali się od prowadzenia tej działalności - napisał w sobotę na Twitterze szef MSWiA Joachim Brudziński, odnosząc się do tragedii w tzw. escape roomie w Koszalinie.

Dodał, że polecił komendantom policji i straży pożarnej oraz właściwym departamentom MSWiA szczegółową analizę obecnych przepisów prawnych, regulujących prowadzenie działalności gospodarczej typu escape room. "Będę rekomendował zmianę tych przepisów. Już po wstępnych kontrolach widać, że część z tych #escaperoom zostało zarejestrowanych jako zwykła działalność gospodarcza. Właściciele muszą liczyć się z konsekwencjami prawnymi za spowodowanie zagrożenia zdrowia i życia. Tym bardziej, że szczególnie narażone mogą być dzieci" - ocenił Brudziński.

Komendant główny PSP Leszek Suski, powiedział, że tego typu działalność prowadzona jest pod różnymi szyldami; "jako działalność zabawowa, zarobkowa, szkolenia, zajęcia intelektualne, więc bardzo trudno jest trafić za takimi firmami. Wiele z tych firm istnieje również tylko tymczasowo, szczególnie w miejscowościach turystycznych" powiedział.

Komendant główny PSP zaapelował o rozwagę. "Do wszystkich państwa, którzy mają zamiar skorzystać w najbliższym czasie z tej formy zabawy, a do właścicieli tego typu firm chciałbym zaapelować, żeby w pierwszej kolejności zapewnili bezpieczeństwo osobom, które tam się znajdują. Jeżeli mają jakiekolwiek wątpliwości, proszę zablokować prowadzenie takiej działalności" - dodał na zakończenie.

"Z informacji uzyskanych od Policji wynika, że w Polsce działa ponad tysiąc obiektów typu escape room. Lista lokali została przekazana do Komendy Głównej PSP i komend wojewódzkich. Do pożaru w budynku, w którym funkcjonował tzw. escape room, doszło w piątek około godziny 17:00. W jego wyniku zginęło pięć osób, a jedna jest ciężko poparzona" - podało w sobotę w komunikacie MSWiA.

"Ogromna tragedia"

Pięć dziewcząt, uczennic III klasy Gimnazjum nr 9 w Koszalinie, niestety wczoraj zmarło. To ogromna tragedia - powiedział w sobotę wiceprezydent Koszalina Przemysław Krzyżanowski.

W sobotę o godz. 12 w Kościele pw. św Kazimierza w Koszalinie rozpoczęła się msza św. w intencji ofiar pożaru i ich rodzin. Na terenie parafii mieści się szkoła, do której uczęszczały ofiary pożaru. We mszy uczestniczy głównie młodzież szkolna, nauczyciele, mieszkańcy osiedla oraz przedstawiciele lokalnych władz.

Pięć dziewcząt, uczennic III klasy Gimnazjum nr 9, aktualnie wchodzącego w skład SP nr 18 w Koszalinie, niestety wczoraj zmarło. To ogromna tragedia - powiedział w sobotę tuż przed mszą św. podczas briefingu prasowego wiceprezydent Koszalina. Dodał, że chwilę wcześniej odbyła się nadzwyczajna rada pedagogiczna SP nr 18. Wspólnie z psychologami i z kuratorem podzieliliśmy się informacjami, w jaki sposób będziemy teraz obejmować opieką psychologiczno-pedagogiczną uczniów tej placówki - powiedział Krzyżanowski.

26-latek poparzony w pożarze to prawdopodobnie pracownik escape roomu. Mężczyzna po zaopatrzeniu w koszalińskim szpitalu jeszcze w piątek został przetransportowany do centrum oparzeniowego Zachodniopomorskiego Szpitala Specjalistycznego w Gryficach - poinformowała rzecznik koszalińskiej policji podkom. Monika Kosiec. Tę informację potwierdził również rzecznik koszalińskiego szpitala Cezary Sołowij.

Lekarz dyżurujący w centrum leczenia ciężkich oparzeń w gryfickim szpitalu odmówił udzielenia jakichkolwiek informacji dotyczących stanu zdrowia pacjenta.

W piątek przesłuchano wstępnie właścicielkę budynku, w którym znajdował się escape room oraz najemcę pomieszczeń. Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi czynności, by ustalić, co było przyczyną zaprószenia ognia i dlaczego przebywające w "escape roomie" osoby nie mogły się z niego wydostać.

Prezydent Koszalina Piotr Jedliński na wieczornej konferencji prasowej podał, że trwa zabezpieczanie miejsca pożaru i prowadzone są czynności prokuratorskie.

Jedliński poinformował, że rodziny ofiar pożaru zostały otoczone opieką psychologów i psychiatrów, zorganizowano też ich spotkanie z zastępcą prezydenta miasta i prokuratorem. Dla bliskich ofiar zostały zapewnione pomieszczenia w Szkole Podstawowej nr 10, położonej najbliżej miejsca zdarzenia.

Od soboty - jak poinformował Jedliński - pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie będą gotowi do udzielenia bieżącej pomocy w postaci zasiłków losowych dla rodzin ofiar.

Prezydent Koszalina ogłosił też, że niedziela będzie w tym mieście dniem żałoby. Proszę wszystkich, którzy organizują imprezy, o ich odwołanie - zaapelował. Piątkowy koncert w Filharmonii Koszalińskiej został poprzedzony minutą ciszy.

Czym jest escape room?

"Escape roomy", czyli "pokoje zagadek" to popularna od kilku lat forma spędzania czasu, zwłaszcza młodzieży. Według serwisu lockme.pl w Polce działają obecnie 364 firmy, będące właścicielami 1027 pokoi. Najwięcej pokoi jest w Warszawie - 122. W Koszalinie funkcjonuje 8 takich miejsc.

"Escape room" wywodzi się z gier komputerowych, w których użytkownik miał za zadanie uciec z zamkniętego pomieszczenia po rozwiązaniu wszystkich zagadek i rebusów. Później grę postanowiono przenieść z wirtualnej rzeczywistości do tej prawdziwej. Pierwszy "realny" escape room powstał w 2007 roku w Japonii. Do Europy zabawa dotarła przed ośmioma laty - pierwszy "pokój zagadek" powstał na Węgrzech w 2011 roku.

Zbudować, zamknąć, zarobić

Boom na escape roomy w Polsce oznacza szalony wzrost i milionowe przychody. Obecnie w tej branży łatwo dobrać się do zysków.

Escape room, jak można przeczytać na portalu lockme.pl, wymaga przede wszystkim współpracy w grupie, ponieważ tylko sprawny zespół jest w stanie wyjść z pokoju przed ustalonym limitem czasowym, który wynosi zwykle od 45 do 90 minut. W tym czasie gracze zapoznają się ze scenariuszem i pokojem pełnym różnych rekwizytów; ich zadaniem jest rozwiązywanie zagadek i branie udziału w innych mini grach, które pozwalają zrealizować cel ostateczny - ucieczkę.(PAP)

autor: Inga Domurat, Olga Zakolska, Kacper Reszczyński

ing/ mkr/

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (16)

dodaj komentarz
marxs
a teraz zagadka wyobraźmy sobie że teraz rządzi PO a premierem jest Donald Tusk co powiedziałby o tym tragicznym wydarzeniu Pan Ziobro,Pan Kaczyński czy Pan Brudziński?
karbinadel
Niech zgadnę: że to wina Tuska?
marxs odpowiada karbinadel
oczywiście prawidłowa odpowiedź wina Tuska nie budzi żadnych wątpliwości
specjalnie_zarejestrowany2
Brakuje najważniejszej informacji czy gaz był ruski czy amerykański?
open_mind
Ja jestem w szoku że w Polsce jest ponad 1000 obiektów tego typu. Z powodu tej tragedii przelała się w mediach fala na temat : Jak mogło do tego dojść i dlaczego drzwi się nie otworzyły automatycznie i takie inne. Ale nie znalazłem pytania. Jak mogło powstać tyle kretyńskich punktów. Jak widać ludzie niczego się nie nauczyli z tej Ja jestem w szoku że w Polsce jest ponad 1000 obiektów tego typu. Z powodu tej tragedii przelała się w mediach fala na temat : Jak mogło do tego dojść i dlaczego drzwi się nie otworzyły automatycznie i takie inne. Ale nie znalazłem pytania. Jak mogło powstać tyle kretyńskich punktów. Jak widać ludzie niczego się nie nauczyli z tej tragedii, a mianowicie.

Jak można, a może to ze zbytków czy fałszywej mody jak zaraza nacierająca z głupawych programów zachodnich popaść w takie imbecylstwo i jeszcze nazywać to zabawą. Na tej bazie polecam pójście za ciosem i propagowanie jedzenia różnych obrzydliwych insektów w programach np. Magdy Gessler. Wiem że znaleźli by się inteligentnie inaczej a kamery telewizyjne zrobiły by z nich liderów nowoczesnego postępowania.
januszbizensu
Escape roomy wymyślono w Japonii a nie na zachodzie inteligencie
marxs odpowiada januszbizensu
w ogóle nie dziwię się że tam takie durnoty wymyslili ale co spodziewać się po narodzie który morduje delfiny i wieloryby
open_mind odpowiada januszbizensu
Japonia to też zachód, wszystko zależy od punktu spostrzegania.
hfjdj
Gdyby państwo nie dbało o bezpieczeństwo obywateli to nikt by się nie dał zamknąć w piwnicy. Nawet dziecko. To koniec escape roomów w Polsce.
eagleeye
@oko1 niestety u nas działalność gospodarcza nie jest regulowana tylko jest tzw. wolna amerykanka i kto coś głupszego wymyśli ten w danej chwili jest na topie. Ja za dzieciak bawiłem się w tzw. podchody gdzie tez były znaki i klucze lub inne zadania a co najważniejsze było to na wolnym powietrzu a z reguły w lesie i jedyne co mogłem @oko1 niestety u nas działalność gospodarcza nie jest regulowana tylko jest tzw. wolna amerykanka i kto coś głupszego wymyśli ten w danej chwili jest na topie. Ja za dzieciak bawiłem się w tzw. podchody gdzie tez były znaki i klucze lub inne zadania a co najważniejsze było to na wolnym powietrzu a z reguły w lesie i jedyne co mogłem sobie zrobić złego to zadrapać się na nogach. Proszę mi wierzyć ja o takiej zabawie dowiedziałem się przy okazji wczorajszej tragedii.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki