Warszawski indeks blue-chipów otworzył się na poziomie 2 216,15 punktów i po kilkunastu minutach tracił już 0,8 proc. Jednak kupujący nie chcieli skapitulować zbyt szybko, co pozwoliło im na graniczenie spadków do 0,5-procentowego minusa. Utrzymanie tego poziomu okazało się zbyt trudne i godzinę po otwarciu indeks tracił ponad 1 proc. znajdujac się na poziomie 2 203 punktów.
Najbardziej tracili Bank BRE (-2,63 proc.), PZU (-1,58 proc.) oraz Jastrzębska Spółka Węglowa (-1,48 proc.), której w zeszłym tygodniu udało się dość sporo urosnąć. Po 60 minutach handlu, jedyną spółką, która utrzymywała się nad kreską był PGNiG zyskujący 0,48 proc. PEKAO utrzymywał się na poziomie piątkowego zamknięcia, a TPSA traciła jedyne 0,39 proc.
Na najważniejszych parkietach w Europie Zachodniej również dominował czerwony kolor. Brytyjski FTSE100 tracił 0,43 proc., francuski CAC40 1,05 proc., a giełdy w Mediolanie, Frankfurcie i Madrycie spadały o 1,2 proc. Po godzinie 10:00 traciło także złoto, notowane na nowojorskiej giełdzie Comex. Za jedną uncję płacono wówczas 1 690$, czyli o 1.6 proc. mniej niż w piątek.
Inwestorzy obawiają się, że wraz z zakończeniem szczytu przywódców Unii Europejskiej, na rynkach ponownie uaktywnią się agencje ratingowe, generując falę obniżek wiarygodności kredytowej krajów Strefy Euro. (Po szczycie UE - co powie Standard & Poor's?). Wyraźnym sygnałem do potwierdzenia obecnego kierunku ruchu indeksów lub zatrzymania spadków, mogą być wyniki aukcji włoskich 12-miesięcznych bonów skarbowych. W poniedziałek nie pojawią się żadne istotne raporty gospodarcze.
K.G.































































