REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Waluty: EUR/USD bez powodzenia atakuje linię bessy

Piotr Kuczyński2005-12-15 09:00główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion
publikacja
2005-12-15 09:00
Dodaj Bankier.pl w Google
W środę rano EUR/USD próbował osłabiać się po nocnym wzroście wynikającym ze znacznego wzmocnienia jena do dolara, ale była to tylko słaba realizacja zysków. Już po 9.00 dolar zaczął znowu tracić. Czekano na dane makro z USA. Były bardzo słabe, ale nikomu to specjalnie nie przeszkadzało. Okazało się, że ceny w imporcie spadły o 1,7 proc., ale ceny importu paliw spadły aż o 8 proc., więc bez ropy ceny importu wcale nie były niskie. Eksport za to się nie popisał, bo ceny spadły o 0,9 proc. (największy spadek od 1991 r.), a bez żywności spadły najmocniej od 1989 r. Może to sygnalizować zmniejszenie dynamiki zysków osiąganych przez amerykańskich eksporterów. Fatalny był bilans handlu zagranicznego - deficyt był największy w historii USA, a oczekiwano sporego spadku. Po raporcie o spadających cenach importu, ale przede wszystkim po przemyśleniu wczorajszego komunikatu Fed, gracze stwierdzili, że koniec podwyżek stóp jest bliżej niż myśleli, więc popyt na obligacje gwałtownie się
zwiększył w wyniku czego mocno spadła ich rentowność.

Wydawałoby się, że takie zachowanie rynku obligacji w połączeniu z bardzo dużym deficytem handlowym wywołają znacznie osłabienie dolara, ale tak się nie stało. Owszem kurs EUR/USD zaatakował linię trendu spadkowego, ale nie udało mu się jej przebić, więc zawrócił. W stosunku do wtorkowego zamknięcia zyskał, ale był to wzrost mniejszy nawet niż wypracowany w nocy z wtorku na środę. Rynek nie jest jeszcze gotowy do pokonania linii trendu. Nie jest wykluczone, że czekanie na decyzję UE w sprawie budżetu powstrzymuje graczy przed zakupem euro za dolary. Mocny spadek rentowności obligacji był za to wystarczającym impulsem do podtrzymania dobrych nastrojach na rynku akcji, ale doszedł do niego niezły raport o tygodniowej zmianie zapasów paliw w USA. Po jego opublikowaniu cena ropy trochę spadła pomagając bykom. Poza tym w informacjach ze spółek było 2:1 dla byków. Boeing wygrał walkę z Airbusem o kontrakt na dostawę ponad stu samolotów do Australii, a Honeywell podniósł prognozę
zysku. Minusem było tylko obniżenie rekomendacji dla Apple przez Bank of America i Bear Stearns przez co indeks NASDAQ zachowywał się nienajlepiej. Jednak DJIA i S&P 500 wzrosły, chociaż wzrosty były o tyle nieprzekonujące, że wyraźnie spadł wolumen.

W czwartek na rynek trafi mnóstwo ważnych dla rynku raportów makroekonomicznych z USA. Najważniejsze wydają się być dane o inflacji w listopadzie oraz indeksy NY Empire State i Fed z Filadelfii pokazujące, jaka w grudniu jest sytuacja w gospodarkach regionu Nowego Jorku i Filadelfii. W tych raportach też zresztą najważniejsza może być nie liczba główna, a subindeksy cenowe. Tak więc to inflacja będzie grała główną rolę w dzisiejszym show. Główna miara CPI ma, zgodnie z prognozami, pokazać deflację, co jest bardzo prawdopodobne, bo ceny benzyny w listopadzie spadały. Inflacja bazowa ma nieznacznie wzrosnąć, a reakcja rynku zależy od tego jak mocno wzrośnie. Gdyby okazało się, że inflacja jest większa niż oczekiwano to zaszkodziłoby akcjom, ale mogłoby pomóc dolarowi. Mniejsza od prognoz inflacja miałaby odmienny skutek. Podobnych reakcji można oczekiwać po publikacji subindeksów cenowych z Nowego Jorku i Filadelfii. Tam jednak sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana, bo
jeśli na przykład mniejsza inflacja będzie szła w parze z dużo mniejszym wzrostem gospodarki to oczywiście akcjom nie pomoże. Będzie też opublikowany raport o przepływach kapitałów do USA. Jeszcze kilka tygodni temu miał on duże znaczenie dla rynku. To się zmieniło, ale chyba tylko dlatego, że do końca roku działa Home Investment Act (ustawa o specjalnym opodatkowaniu sprowadzanych do USA zysków). Trudno oczekiwać, żeby firmy czekały z takim transferami do samego końca roku. Jest więc prawdopodobne, że wkrótce (niekoniecznie dzisiaj) dane rynek negatywnie zaskoczą, a to byłoby dla dolara niekorzystne.

W czwartek rozpoczyna się szczyt Unii Europejskiej, a najważniejszym tematem będzie budżet UE na lata 2007 - 2013. Trudno oczekiwać, że propozycja brytyjska zostanie natychmiast przyjęta albo odrzucona, ale pierwsze reakcje mogą nam już coś o sytuacji powiedzieć. To może mieć znaczenie zarówno dla euro, jak i dla złotego. Im bliżej będzie porozumienia tym lepiej dla europejskich walut i gorzej dla dolara. Nie ma specjalnego znaczenia grożenie przez Polskę wetem. Oczywiście tak długo jak nie zostanie to zrealizowane, ale tego w czwartek się nie dowiemy.

Kurs EUR/USD utworzył formację podwójnego dna z zakresem wzrostu w okolice 1,20. Gdyby poziom 1,2020 został przełamany to oznaczałoby, że trend zmienia się na zwyżkowy. Wtedy pierwszy opór byłby na poziomie 1,2150. Wsparciem jest poziom 1,1842.

Źródło:Informacja prasowa
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki