Indeks Nasdaq100 osiągnął najwyższy poziom od pęknięcia bańki internetowej w 2000 roku. S&P500 odrobił straty po sierpniowym załamaniu i mierzy w rekord wszech czasów. Lecz zarówno wyniki spółek jak i dane makro nie zachwycają.
W poniedziałek Dow Jones zyskał 0,94% i osiągnął najwyższą wartość od lipca, wychodząc na minimalny plus względem ostatniej sesji 2014 roku. S&P500 rósł przez cały dzień (+1,18%) i po raz pierwszy od sierpnia zakończył sesję powyżej 2.100 punktów. Na wysokości 2.134 pkt. znajduje się nominalny rekord wszech czasów z maja 2015 r.
Najlepiej spisał się Nasdaq, rosnąc o 1,45% i zbliżając się na zaledwie 2% do historycznego rekordu (5231,84 pkt.) z lipca. Ale całe show skradł indeks Nasdaq100 (zrzeszający sto największych spółek notowanych na giełdzie Nasdaq), który po zwyżce o 1% znalazł się najwyżej od szczytu bańki internetowej. Gwoli ścisłości dodajmy, że Nasdaq Composite swój milenijny rekord pobił już w marcu.
Trudno znaleźć jakieś przekonujące uzasadnienie dla optymizmu amerykańskich inwestorów. Indeks ISM mierzący koniunkturę w przemyśle USA w październiku osunął się o 0,1 pkt. do 50,1 pkt. To poziom sygnalizujący stagnację (formalnie: minimalny wzrost) w sektorze wytwórczym. Niepokojący był zwłaszcza silny spadek subindeksu zatrudnienia.

Bez rewelacji prezentują się także wyniki amerykańskich spółek za trzeci kwartał. Raporty kwartalne przedstawiło już 70% spółek z indeksu S&P500. Na tej podstawie uzupełnionej o prognozy analityków dla pozostałych 30% spółek FactSet prognozuje, że zyski przypadające na S&P500 (tj. EPS) będą o 2% niższe niż przed rokiem, co byłoby pierwszym spadkiem EPS-u od 2009 roku.
Co prawda byłby to wciąż rezultat lepszy niż -5% oczekiwane przed otwarciem sezonu raportów kwartalnych, ale to raczej nie jest informacja uzasadniająca atak na rekord wszech czasów. Optymiści pocieszają się tym, że za spadek zysków odpowiadają taniejąca ropa i ogólna bessa w surowcach. Bez uwzględnienia sektora energetycznego (spadek zysków o 58,6% rdr!!), EPS przypadający na S&P500 wzrósłby o 5% rdr.
Jednak nawet słabość branży naftowej nie tłumaczy aż 3-procentowego spadku przychodów spółek. A bez rosnących przychodów i przy rekordowo wysokich marżach nawet amerykańskim korporacjom trudno będzie poprawić rentowność. Rezultat? Najwyższa od 6 lat relacja C/Z dla indeksu S&P500, która po ostatnich wzrostach tego ostatniego przekroczyła 22. Na Wall Street jest już pioruńsko drogo, a to na dłuższą metę nie wróży dobrze cenom akcji.































































