Planowany na połowę września zjazd Związku Polaków na Białorusi ze względów bezpieczeństwa nie odbędzie się w tym terminie; został przeniesiony na marzec 2027 r. - poinformowała w sobotę prezes ZPB Andżelika Borys. Andrzej Poczobut zapowiedział, że mimo zmiany terminu zjazdu niedługo wyjedzie na Białoruś.


W Białymstoku - jak mówiła Borys „ze względów logistycznych?” - odbyło się w sobotę posiedzenie Rady Naczelnej ZPB w poszerzonym składzie. Wzięło w nim udział ponad 50 osób - prezesi oddziałów Związku, dyrektorzy polskich szkół na Białorusi; byli też przedstawiciele polskich władz.
Podjęto decyzję, że zjazd Związku Polaków na Białorusi zostaje przeniesiony na marzec 2027 r. Powodem są względy bezpieczeństwa.
- Będziemy orientować się w sytuacji. Jeżeli nie będzie możliwości, oczywiście ze względów bezpieczeństwa naszych ludzi, przeprowadzić zjazd na Białorusi, będziemy myśleć, jak to zrobić dalej - mówiła dziennikarzom w przerwie obrad prezes Borys.
Wziął w nich udział m.in. Andrzej Poczobut, który po wyjściu na wolność pod koniec kwietnia br. od razu deklarował, że wróci na Białoruś. Padła wówczas data połowy września - właśnie z powodu zaplanowanego na ten termin zjazdu.
W sobotę w Białymstoku po obradach Poczobut powiedział dziennikarzom, że swoich planów nie zmienia. - Jadę na Białoruś, do domu. To dzisiejsze spotkanie tylko potwierdza, że powinienem pojechać na Białoruś. Na spotkanie z ludźmi, przecież niektórych ludzi pięć lat nie widziałem - podkreślił.

Poczobut powiedział, że planuje wyjazd na Białoruś już w przyszłym tygodniu. - Proszę sobie wyobrazić, ile sił Polska oddała na wsparcie mniejszości polskiej na Białorusi, ile sił oddano na wspieranie Związku Polaków na Białorusi w ciągu tych wszystkich lat. Ja tam jadę nie z motywów osobistych. To jest sprawa, której poświęciłem znaczącą część swojego życia, i chcę, by ta sprawa funkcjonowała, by związek się rozwijał - podkreślił.
Dodał, że - biorąc pod uwagę jaka jest sytuacja na Białorusi - pozytywnie ocenia stan ZPB.
Andżelika Borys poinformowała również, że podejmowane są próby zalegalizowania działalności Związku, którego od ponad 20 lat nie uznaje reżim Alaksandra Łukaszenki. - Zostałam przez Radę Naczelną upoważniona do wypracowania i podjęcia działań związanych z legalizacją działalności Związku Polaków na Białorusi - mówiła.
Zaznaczyła jednak, że takie działania podejmie dopiero wtedy, gdy polskie władze będą miały oficjalne informacje i zgodę władz białoruskich. - Że możemy zalegalizować naszą działalność - dodała.
Pytany o to Poczobut, zwrócił uwagę, że od 2005 roku każdy swój zjazd ZPB kończył apelem do władz białoruskich o legalizację. - Ja żadnego newsa w tym (apelu - pap) nie widzę, ale wszystkim zależy na tym, żeby Związek działał legalnie. Głównym problemem zawsze były władze białoruskie - powiedział.
ZPB opiekuje się obecnie ponad 50 punktami nauki - szkołami społecznymi na Białorusi, w których ponad 3 tys. dzieci uczy się języka polskiego. Jak podawała prezes Borys, w strukturach Związku jest ok. 60 m.in. oddziałów i stowarzyszeń. Troszczy się też on o miejsca polskiej pamięci narodowej.
Organizacja została przez reżim łukaszenkowski zdelegalizowana; na Białorusi działalność ta jest penalizowana, grozi za to nawet do 8 lat więzienia.
- Proces legalizacji Związku jest w przygotowaniu, tak by nie zaszkodzić żadnej ze szkół, żadnemu z podmiotów, żadnemu z działaczy - tłumaczyła dziennikarzom Agnieszka Jędrzak z Kancelarii Prezydenta RP, która brała udział w spotkaniu w Białymstoku.
Oceniając zarówno zmianę terminu zjazdu, jak i podjęcie - w sposób ostrożny - procesu legalizacji ZPB, wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski, również uczestniczący w posiedzeniu, mówił, że to dobre decyzje, dające czas na sprawdzenie warunków do ewentualnych działań. - W tych sprawach należy postępować bardzo roztropnie. Pamiętajmy w jakich warunkach działa ZPB. Że ci ludzie poddawani są codziennej opresji władzy Łukaszenki - dodał.(PAP)
rof/ ugw/






























































