Od stycznia utrzymuje się nieznaczny trend spadkowy w ujęciu rok do roku. W pierwszych trzech miesiącach 2011 r. ogłoszono o około 6 proc. mniej bankructw niż rok temu, co przy tak małej bazie należy uznać za wynik na tym samym poziomie. Kolejne miesiące potwierdzą, czy powolna tendencja spadkowa będzie się nasilała.
Rok 2010 dość powszechnie określa się jako czas, w którym świat powoli podnosił się z recesji. Nie bez znaczenia dla polskiej branży spożywczej, która w dużej mierze jest uzależniona od eksportu, jest sytuacja na świecie. W krajach będących głównymi odbiorcami naszego eksportu poprawa okazała się większa niż zakładano na początku roku. Niestety, w przypadku większości krajów wzrost okazał się zbyt słaby, by poziom produktu krajowego choć wyrównał stan notowany w 2008 r. W kraju wyraźnie poprawiła się dynamika spożycia indywidualnego, na co złożyło się przełamanie negatywnych tendencji na rynku pracy, ale również skierowanie na rynek konsumpcyjny części środków dotąd angażowanych w zakupy nieruchomości oraz oszczędności. Początek roku 2011 zdaje się przynosić potwierdzenie dotychczasowych korzystnych tendencji.
Wciąż notowana jest znacząca dynamika produkcji oparta tak na popycie wewnętrznym, jak i zagranicznym.
Spożywka stabilna
Nie można zaobserwować, aby podaż wierzytelności związanych z rynkiem produkcji żywności była znacząco większa na poziomie rynku. - Branża spożywcza składa się z wielu podbranż i jako całość wykazuje się dość dużą stabilnością. Najbardziej eksponowane na rynku wierzytelności związanych z branżą spożywczą są tradycyjnie podmioty związane z obrotem i przerobem mięsa oraz ryb. Nie zauważamy, aby wśród podmiotów związanych z rynkiem spożywczym zwiększył się znacząco wskaźnik ogłoszonych upadłości - mówi Jakub Holewa, wiceprezes firmy GF Premium.
![]() | Raporty produktów finansowych dla firm |
Surowce i środki produkcji
Ostatnie wydarzenia na świecie w postaci niepokojów i rozruchów w szeregu państw czy kataklizmu w Japonii wyraźnie odbiły się na notowaniach cen surowców, w szczególności tych energetycznych. - Trzeba z mocą podkreślić, że uderzyło to w przetwórstwo spożywcze podwójnie.
Po pierwsze ponownie rozkręciło spiralę wzrostów cen płodów rolnych niezbędnych do produkcji. Po drugie zaś, poprzez ceny energii, wyraźnie podniosło koszty związane z przygotowaniem i dystrybucją produktów. W sytuacji, kiedy handel, w obawie przed utratą popytu, wywiera silną presję na utrzymanie cen na niezmienionym poziomie, wzrost kosztów gwałtownie ogranicza możliwy do wypracowania zysk i pogłębia problemy z zachowaniem płynności - mówi Piotr Soroczyński, główny ekonomista Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.
Jego zdaniem, mimo poprawy popytu i wzrostu sprzedaży, nie można mówić o szybko postępującej poprawie kondycji finansowej przedsiębiorstw. Potwierdzają to dane Głównego Urzędu Statystycznego, które w przypadku przedsiębiorstw branży spożywczej wskazują na wyraźne pogorszenie rentowności i płynności w czwartym kwartale ubiegłego roku.
Sieci handlowe
Także w opinii Jakuba Holewy, wzrost cen artykułów spożywczych może spowodować wzrost zobowiązań sieci handlowych wobec producentów spożywczych poprzez większą wartość obrotu. - Sieci mogą zacząć opóźniać płatności, kredytując się kosztem dostawców. Jest to dobre rozwiązanie dla dużych producentów, lecz tym samym może być to cios dla średnich i mniejszych dostawców - mówi wiceprezes GF Premium.
Podkreśla przy tym, że udzielanie kredytu kupieckiego zawsze powinno się odbywać w sposób systemowy, obejmujący etapy weryfikacji wstępnej kształtu i zakresu projektowanej współpracy, wdrożenia i utrzymywania standardów w tym zakresie oraz okresowej weryfikacji zabezpieczeń oraz kondycji kontrahenta. Warto zwrócić uwagę, aby sfera sprzedaży była oddzielona od sfery szacowania ryzyka. Nie powinno się dopuszczać do sytuacji, aby osoba odpowiedzialna za wolumen sprzedaży była jedynym ogniwem oceniającym ryzyko.
Nie płacą głównie uczciwi
Na ciekawe zjawisko zwraca uwagę Piotr Soroczyński. - Okres kryzysu jeszcze raz potwierdził obserwowaną dotychczas regułę, że brak zapłaty za przesłane towary w bardzo niewielkim stopniu jest spowodowany trafieniem na nieuczciwego partnera, nastawionego na wykorzystanie dobrej woli dostawców. Wśród firm, które nie regulują swoich zobowiązań, zdecydowanie dominują firmy dotąd uczciwe, prowadzone z zaangażowaniem, które z powodów niezawinionych doświadczyły poważnych trudności - mówi. Jego zdaniem, zazwyczaj problemy są konsekwencją zawirowań gospodarki, spadku popytu czy utraty należności. Niestety, ich pojawienie się coraz bardziej przypomina funkcję losową.
Wszak dużo podmiotów balansuje na krawędzi i handel z nimi przypomina wyliczankę "uda się, nie uda...". - Kiedyś modne były porady wskazujące, jak samodzielnie zmniejszyć ryzyko. Niestety, sprawdzały się one w czasach spokojnych.
Wtedy wysoki poziom bezpieczeństwa można było osiągnąć, eliminując z portfela kilku najbardziej niepewnych odbiorców. Reguły proponowane wtedy, a zastosowane dziś, by wyeliminować w niektórych przypadkach więcej niż połowę kontrahentów, nie nadają się do użytku. Lepiej więc utrzymać możliwie wysoki poziom sprzedaży, ale przy scedowaniu ryzyka na podmiot trzeci, np. ubezpieczyciela - podpowiada główny ekonomista KUKE.
http://www.portalspozywczy.pl/rynekspozywczy/artykuly/w-upadlosciach-idzie-ku-lepszemu,53289.html
Roman Wieczorkiewicz
Zobacz też:
» Liczba upadłości firm w latach 2011-2012 lekko w dół
» Zakończenie upadłości to nie koniec kłopotów
» W pierwszym kwartale 2011 roku sądy ogłosiły 158 upadłości firm
» Liczba upadłości firm w latach 2011-2012 lekko w dół
» Zakończenie upadłości to nie koniec kłopotów
» W pierwszym kwartale 2011 roku sądy ogłosiły 158 upadłości firm






























































