Vollgeld. Czy Szwajcarzy zdecydują się na monetarną rewolucję?

główny analityk Bankier.pl

[Aktualizacja] Szwajcarzy nie zdecydowali się na wprowadzenie pieniądza suwerennego. Aż 72 proc. głosujących wypowiedziało się przeciwko odebraniu bankom komercyjnym prawa do kreowania elektronicznego pieniądza przez udzielanie kredytów. 

 Już w najbliższą niedzielę - 10 czerwca 2018 roku - Szwajcarzy staną przed szansą wywołania monetarnej rewolucji. Helweci mogą rozstrzygnąć o losach wielkich banków i systemu monetarnego.

Zaprenumeruj nasznewsletter o rynku złota

Inicjatywa Vollgeld - w wolnym tłumaczeniu pieniądza suwerennego - to swego rodzaju kontrrewolucja w systemie pieniądza fiducjarnego. Zakłada ona powrót do pełnej rezerwy w bankowości, czyli porzucenie panującego współcześnie reżymu rezerwy cząstkowej. Vollgeld postuluje odebranie bankom komercyjnym przywileju kreacji pieniądza. Zwolennicy tego postulatu chcą, aby za całą podaż franków szwajcarskich odpowiadał tylko i wyłącznie Szwajcarski Bank Narodowy - czyli bank centralny Szwajcarii.

O co w tym wszystkim chodzi?

Aby zrozumieć wagę i istotę szwajcarskiego referendum, musimy się cofnąć w czasie i zapoznać z zasadami działania współczesnej bankowości. Dawno, dawno temu bankier mógł pożyczyć tylko tyle pieniędzy (czyli złotych lub srebrnych monet), ile otrzymał na przechowanie od swych klientów (deponentów). Ale u samego zarania bankowości istniała pokusa, aby pożyczyć więcej pieniędzy, niż się posiadało, emitując tzw. pieniądz bankowy (czyli kwit pozwalający wymienić go na określoną ilość złota lub srebra). Sprytni bankierzy zorientowali się, że spora część deponentów, ufając w stabilność banku, płaci papierami przez ten bank emitowanymi. I że dzięki temu te same pieniądze można bez większego ryzyka pożyczyć kilku dłużnikom.

Praktyka ta została usankcjonowana prawnie w XX wieku w systemie bankowości centralnej i rezerwy cząstkowej. W ramach tego systemu twoje 1000 złotych zdeponowane w banku może być pożyczone kilku (kilkunastu?) innym osobom, przy zachowaniu pewnej minimalnej rezerwy utrzymywanej w banku centralnym (w Polsce to zaledwie 3,5%). Dzięki rezerwie cząstkowej banki mogą udzielić więcej kredytu, niż przyjęły depozytów, dokonując kreacji pieniądza. I na tym przywileju każdego roku zarabiają miliardy.

W gruncie rzeczy jest to wielkie szalbierstwo. Bank obiecuje, że na każde Twoje żądanie wyda powierzoną mu gotówkę. Ale w gruncie rzeczy nie jest w stanie zawsze wywiązać się ze złożonej obietnicy. Bowiem Twoje pieniądze zostały użyte na kreację kredytu i pożyczone kilkukrotnie. Gdyby po swoje wkłady jednocześnie zgłosiło się 20-30% klientów, to żaden bank by tego nie wytrzymał. Takie zdarzenie - gdy klienci masowo wycofują depozyty bankowe - nazywamy runem na bank.

Źródło kryzysów finansowych

Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego pomiędzy rokiem 1970 a 2011 na świecie przydarzyło się 147 kryzysów bankowych. Czyli średnio ponad trzy kryzysy rocznie. Dziwnym trafem masowe kryzysy finansowe rozpoczęły się po tym, jak w roku 1971 Stany Zjednoczone jednostronnie zerwały wymienialność dolara na złoto. System monetarny pozbawiony "złotej kotwicy" stał się bardzo niestabilny. W ciągu ostatnich czterech dekad system bankowy przekształcił się z bezpiecznej i nudnej branży w wybuchową mieszankę silnie zlewarowanych i połączonych ze sobą instytucji. W rezultacie kontrolowane przez państwo banki centralne w znacznym stopniu utraciły kontrolę nad procesem kreacji pieniądza.

Współcześnie bank centralny kontroluje jedynie ilość dostarczanej do gospodarki gotówki (czyli fizycznie istniejących monet i banknotów) oraz poziom rezerw banków komercyjnych. To tzw. baza monetarna (agregat M0), która warunkach szwajcarskich stanowi ledwie 10% podaży pieniądza. Pozostałe 90% znajduje się pod kontrolą banków komercyjnych - są to wszelkiego rodzaju depozyty stanowiące jedynie zapis w księgach banków. Depozyt bankowy jest tylko roszczeniem do pieniądza banku centralnego. Na podaż pieniądza bankowego bank centralny ma wpływ jedynie pośredni - poprzez ustalanie stopy rezerwy obowiązkowej i stóp procentowych.

(SNB.)

Pieniądz narodowy

Idea Vollgeld – czyli pieniądza narodowego (suwerennego) – zakłada odebranie bankom komercyjnym możliwości kreacji pieniądza poprzez wprowadzenie wymogu 100% rezerwy obowiązkowej. W ramach nowego systemu jedynym emitentem pieniądza w Szwajcarii byłby bank centralny. „Pieniądz suwerenny jest pieniądzem wprowadzonym do obiegu przez bank centralny” piszą zwolennicy Vollgeld. Natomiast banki komercyjne mogłyby pożyczyć tylko tyle pieniędzy, ile zebrały od deponentów, pożyczyły na rynku (np. emitując obligacje) albo od banku centralnego. W systemie pieniądza suwerennego banki komercyjne utraciłyby przywilej kreacji nowego długu – czyli nowego pieniądza.

Sama idea pieniądza suwerennego nie jest nowa. Z krytyką rezerwy cząstkowej wyszli już sto lat temu ekonomiści szkoły austriackiej. Po nich pod koniec Wielkiej Depresji w roku 1933 ekonomiści z Uniwersytetu Chicago zaproponowali wprowadzenie obowiązku 100-procentowej rezerwy w systemie bankowym. Sześć lat później ukazała się publikacja Irvinga Fischera zatytułowana „100% Money and the Public Debt” popierająca propozycję znaną już jako „Plan Chicago”. Rzecz jasna nic z tego nie wyszło, bo Hitler rozpętał II wojnę światową, a rządy Aliantów potrzebowały bankierów i kreowanych przez nich pieniędzy do sfinansowania działań wojennych. A po wojnie nastała epoka lorda Keynesa, głównego autora układu z Bretton Woods wiążącego dolara ze złotem.

Idee pieniądza suwerennego odżyły dopiero po wybuchu kryzysu finansowego w 2007 roku. W 2012 roku Międzynarodowy Fundusz Walutowy opublikował raport przypominający i popierający postulaty ekonomistów z Chicago. System rezerwy cząstkowej jako główną przyczynę kryzysu finansowego przedstawił też islandzki raport Frosti Sigurjonssonona opublikowany w kwietniu 2015 roku. Islandczycy także postulowali wprowadzenie pieniądza suwerennego lub realizację "Planu Chicago".

Kilka dni temu inicjatywa Vollgeld otrzymała dość nieoczekiwane wsparcie od naczelnego komentatora ekonomicznego „Financial Times” – czyli gazety promującej interesy światowej finansjery. „Radykalne przemyślenie tego, jak działa system finansowy, można uznać za kwestię zasadniczą po dewastującym kryzysie sprzed dekady (...) Dlatego mam nadzieję, że wbrew sondażom Szwajcarzy zagłosują za propozycją Vollged w referendum 10 czerwca. Finanse potrzebują zmiany. I dlatego potrzebują eksperymentów” – napisał na łamach „FT” Martin Wolf.

Wady i zalety pieniądza suwerennego

Pieniądz suwerenny ma swoje niepodważalne zalety. Po pierwsze, jest modelem zdecydowanie bardziej uczciwym od obecnego systemu, w którym wąska grupa prywatnych banków komercyjnych mających państwowy monopol na kreację pieniądza bankowego zgarnia olbrzymie zyski kosztem realnej gospodarki. Vollgeld im ten nieuczciwy przywilej odbiera. Po drugie, pieniądz suwerenny znacząco zwiększa bezpieczeństwo bankowych depozytów. Stuprocentowa rezerwa właściwie wyklucza możliwość upadku banku w wyniku masowego wycofywania przez klientów depozytów na żądanie i eliminuje główną przyczynę kryzysów bankowych. Jest to propozycja rewolucyjna i nietrudno się domyśleć, że napotkała potężny opór świata finansów, polityków i wielkiego biznesu.

Są to argumenty mocne i w zasadzie bezdyskusyjne. Lecz z drugiej strony na tym pozytywy pieniądza suwerennego się kończą. Głównym mankamentem tej idei jest to, że utrzymany zostaje szkodliwy monopol na kreację pieniądza. Różnica sprowadza się zasadniczo do tego, że zyski z tego procederu czerpać będzie jedynie państwo kontrolujące bank centralny. I że zamiast kartelu prywatnych banków otrzymamy centralne planowanie w wykonaniu państwowych urzędników. Rodzi się więc pokusa, że politycy będą mocniej naciskać na SNB, aby kreował jak najwięcej pieniądza. Bo zyski z jego emisji trafią przecież jako dywidenda do akcjonariuszy, którymi w znacznej części są szwajcarskie kantony.

Po drugie, ten monetarny eksperyment w swojej początkowej fazie zapewne okaże się dość bolesny dla szwajcarskiej gospodarki. Vollgeld oznaczałby bowiem drastyczne ograniczenie akcji kredytowej i uderzył w sektor bankowy, stanowiący jeden z filarów alpejskiej gospodarki. Otwarte pozostaje pytanie, czy zagraniczni inwestorzy dziś traktujący franka jako bezpieczną przystań, nadal będą go tak traktować, gdy na szwajcarskie banki nałoży się kredytowy kaganiec. Tego dziś nikt nie jest w stanie przewidzieć.

Po trzecie, trudno odmówić pewnych racji prezesowi SNB Thomasowi Jordanowi, który w styczniu ostro sprzeciwił się inicjatywie Vollgeld. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że SNB uznaje obecny system za skuteczny i że sterowanie stopami procentowymi jest wystarczającym mechanizmem kontroli banków i akcji kredytowej. „Taka zmiana pod znakiem zapytania postawiłaby tradycyjny, dobrze znany i sprawdzony podział zadań między bank centralny oraz banki komercyjne” – dodał Jordan.

Przejęcie przez bank centralny wyłączności na kreację pieniądza zasadniczo oznaczałoby powrót do porzuconej w latach 90. koncepcji prowadzenia polityki monetarnej za pomocą bezpośredniej kontroli nad podażą pieniądza. O ile takie sterowanie gospodarką przez bank centralny na pierwszy rzut oka wydaje się prostsze, o tyle doświadczenie pokazała, że polityka celu inflacyjnego w praktyce okazała się bardziej skuteczna.

Po czwarte, tego typu monetarna rewolucja w stosunkowo niewielkiej Szwajcarii ze wszystkich stron otoczonej przez strefę euro (rządzonej przez „drukującego” euro bez opamiętania Mario Draghiego) byłaby szalenie ryzykownym wyjściem przed szereg. O ile konieczność zmiany obecnego systemu monetarnego w mojej ocenie nie podlega dyskusji, to otwarte pozostaje pytanie, czy opłaca się być tym, kto zrobi to pierwszy, narażając się na gniew potężnego lobby bankowego. Tego typu posunięcie dla samych Szwajcarów może nieść ze sobą więcej ryzyka niż korzyści.

Pozostaje też wątpliwość – że tak powiem – kardynalna. Po co eksperymentować z nietestowanymi nigdy wcześniej rozwiązaniami, skoro na stole od dawna leży gotowy, sprawdzony i pewny system monetarny. Czyli po prostu pieniądz oparty o złoto bądź jakikolwiek inny nośnik materialny. W końcu gdzie, jak nie w Szwajcarii, która jako ostatni kraj zerwała parytet ze złotem, łatwiej byłoby przywrócić solidny i bezpieczny standard złota? Tyle że w ogólnonarodowym referendum przeprowadzonym w grudniu 2014 roku Szwajcarzy miażdżącą większością głosów (77% do 23%) odrzucili inicjatywę zobowiązującą SNB do trzymania w złocie przynajmniej 20% aktywów.

Szanse i zagrożenia

Zapewne także inicjatywa Vollgeld zostanie przez Szwajcarów odrzucona. Przeciwko opowiedziały się Szwajcarski Bank Narodowy, Rada Federacyjna i parlament, co u z natury ostrożnych Helwetów ma pewne znaczenie. Ostatnie sondaże zapowiadają zdecydowaną porażkę inicjatywy pieniądza suwerennego. Według SRG tylko 34% respondentów deklaruje gotowość do głosowania „za”. Natomiast 54% opowiada się przeciw inicjatywie Vollgeld. Niezdecydowanych było 12% ankietowanych. Sondaż z początku maja szacował poparcie dla suwerennego pieniądza na 35% przy 49% przeciw i 16% niezdecydowanych. Ale referendum rządzi się swoimi prawami i wiele będzie zależało od frekwencji. Nic nie jest zatem przesądzone. Zaś same sondaże bywają zwodnicze, o czym dobitnie przekonaliśmy się w 2016 roku podczas referendum brytyjskiego i wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

Z inwestycyjnego punktu widzenia najważniejsze jest przewidzenie reakcji rynków na wynik szwajcarskiego referendum. Jeśli Helweci zagłosują za pieniądzem suwerennym, będzie to oznaczało szok na rynku franka szwajcarskiego. To scenariusz w mojej ocenie mało prawdopodobny, ale niebezpiecznie byłoby go zignorować. Teoretycznie realizacja postulatów Vollgeld w przyszłości oznaczałoby znacznie mocniejszego franka. Ponieważ podaż szwajcarskiego pieniądza uległaby istotnemu ograniczeniu. Ale w krótkim terminie pozytywny wynik referendum mógłby doprowadzić do zapaści na giełdzie w Zurychu (zwłaszcza akcji dwóch wielkich banków: UBS i Credit Suisse). Obawy o stan szwajcarskiej gospodarki mogłyby zaszkodzić frankowi i wystrzelić kurs EUR/CHF powyżej bariery 1,20. A to przy utrzymaniu obecnego kursu euro (ok. 4,28 zł) oznaczałoby szybkie zejście kursu franka w okolice 3,50 zł.

Z kolei odrzucenie idei Vollgeld zapewne przyniosłoby zwyżkę ulgi na szwajcarskim rynku akcji. Ale reakcja franka byłaby w tym scenariuszu trudna do przewidzenia. Prawdopodobnie nie byłaby jednak zbyt mocna. Dziś chyba mało kto wierzy w szanse powodzenia szwajcarskiego referendum i raczej nie zajmuje pozycji na franku, „grając” pod wynik niedzielnego głosowania. Paradoksalnie odrzucenie przez Szwajcarów idei pieniądza suwerennego na krótką metę mogłoby franka umocnić względem euro, choć raczej nie będzie to ruch znaczący.

Przy całym szacunku dla inicjatorów szwajcarskiego referendum nie jest to obecnie kwestia, która zaprzątałaby głowy świata finansów. Dziś ważniejsze są wydarzenia na chińsko-amerykańskiej wojnie handlowej, sytuacja polityczna we Włoszech oraz skala nadchodzących podwyżek stóp procentowych w Rezerwie Federalnej. I to zapewne od tych czynników będą zależały notowania franka w najbliższych tygodniach.

Natomiast w dłuższym terminie kwestię globalnej reformy monetarnej trudno przeszacować. To temat o fundamentalnym znaczeniu dla przyszłości nie tylko banków i rynku finansowego, ale też całej gospodarki i pomyślności (lub jej braku) miliardów ludzi na całej Ziemi. Najpierw Islandczycy, a teraz Szwajcarzy poruszyli kamyk, który w mojej ocenie zapoczątkuje lawinę niszczącą obecny ład monetarny. Jeszcze kilka lat temu byłoby nie do pomyślenia, aby takie ostoje mainstreamowych mediów jak "Financial Times" czy Bloomberg pisały o takich "herezjach" jak pieniądz suwerenny. Na razie rozważamy, czy nowy pieniądz ma być kartelowy (jak dziś) czy państwowy (jak proponuje Vollgeld). Wciąż czekamy na propozycję, aby pieniądz mógł być także prywatny i podlegać wolnorynkowej konkurencji. Na to chyba jednak potrzebujemy jeszcze przynajmniej jednego kryzysu.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 t72

Jak się ma armię to się ma rezerwy . A w Polsce do jednostek WOT wstępują ludzie całkowicie bez przeszkolenia .

! Odpowiedz
0 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
3 1 the_mind_renewed

Czy świat będzie się bić za banksterów? Tak będzie i to jest pewnik. Z ostatniej chwili.:
Tysiące rezerwistów armii Izraela otrzymało polecenie natychmiastowego zgłoszenia się do służby, z pełnym wyposażeniem, bezpośrednio ze swoich domów i miejsc pracy.
Izba bezpieczeństwa Izraela spotkała się dziś na 3 godziny. Bardzo rzadko zdarzają się tak długie sesje.
To szybko rozwijająca się historia.! "Coś bardzo ważnego wydarzy się w ciągu 24 godzin".

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 1 the_mind_renewed

Kilka godzin po tym, jak zaczęło się powołanie rezerwy, powiedziano mi, że "ponad 150 000 rezerwistów zgłosiło do tej pory, a kolejne przybywają z każda godziną ".

! Odpowiedz
1 5 the_mind_renewed

Pisałem od początku ze to nie możliwe –the_mind_renewed 2018-06-08 14:24 „Z całą pewnością można powiedzieć że do tego w Szwajcarii nie dojdzie – Można o światowej banksterce mówić różne rzeczy ale głupcami to oni nie są. Ps. Od złotej kotwicy już dawno złoty łańcuch się urwał i teraz jednostka jest na rozszalałym oceanie, a banksterzy rzucają w panice na prawo i lewo papierowe pontony (Międzynarodowy Fundusz Walutowy zgodził się udzielić rządowi Argentyny wsparcia w wysokości do 50 miliardów dolarów.) „

Banksterka nie dopuści. Zaczęli straszyć o zahamowaniu wzrostu ekonomicznego ltd., A mają na myśli wzrost dodruku. Jedno jest w tym dobra że: Do ludzi zacznie wreszcie docierać jak są oszukiwani. Znaczy my ciężko pracujemy oni po prostu ”dodrukowują” Bogowie z bąblem w nosie! Ludzie po prostu są zastraszeni i się boją.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
8 10 pull_up

Szwajcaria vs. Propaganda made in Russia 1:0

! Odpowiedz
1 4 silvio_gesell

Helweci to mądry naród, odrzucili też w referendum dochód podstawowy.

https://wpolityce.pl/m/swiat/295528-zdumiewajace-szwajcarzy-odrzucili-w-referendum-pomysl-gwarantowanego-dochodu-dla-kazdego-to-sie-nazywa-odpowiedzialnosc

! Odpowiedz
1 1 pull_up odpowiada silvio_gesell

Popatrz, w czymś się zgadzamy.

! Odpowiedz
1 3 silvio_gesell odpowiada pull_up

Myślę że w wielu rzeczach. Zazwyczaj jednak rozmawiamy o tym, w czym się nie zgadzamy, bo to jest bardziej konstruktywne. :) Co powiesz o tym, że w Szwajcarii są ujemne stopy -0,75%, opodatkowanie wartości gruntu i bezpośrednie świadczenia na dzieci 200-400 CHF? :)

! Odpowiedz
1 3 pull_up odpowiada silvio_gesell

Skoro frank jest traktowany jako bezpieczna przystań, skoro są eksporterami zaawansowanych technologii, to co się dziwić że waluta jest mocna.

A co do opodatkowania wartości gruntu czy świadczeń na dzieci, kto bogatemu zabroni :)

! Odpowiedz
ZŁOTO -0,41% 1 224,80
2018-10-22 16:02:00
USD/PLN 0,33% 3,7398
2018-10-22 16:04:00
EUR/PLN -0,01% 4,2911
2018-10-22 16:03:00
EUR/USD -0,35% 1,1474
2018-10-22 16:04:00
CHF/PLN 0,40% 3,7523
2018-10-22 16:03:00

Znajdź profil