Hanna Szczepanowska nosiła listy poczty polowej jako 15 letnia dziewczyna. Aleje Jerozolimskie wzdłuż były w rękach niemieckich a w poprzek w rękach powstańców i - jak zaznacza Szczepańska- trzeba było przebiec pomiędzy czołgami przez aleje na drugą stronę. Jak wspomina, najczęściej przenosiła pocztę o 4 nad ranem.
Izabela Rybicka pracowała na poczcie głównej na dzisiejszym Placu Powstańców Warszawy podkreśla, że wspomnienia z tamtych czasów są żywe do dziś.
Dla harcerzy z Szarych Szeregów, którzy przenosili listy możliwość pokazywania biało-czerwonych opasek była wielkim szczęściem podkreślił Tadeusz Jarosz wiceprezes szarych Szeregów. Jak wspomina pierwszego dnia zobaczył na wieżowcu w stolicy biało-czerwony sztandar. Barwy, których przez pięć lat nikt nie mógł oglądać. "Takich chwil się nie zapomina" dodaje Jarosz.
Cała kolekcja poczty powstańczej mieści się w trzech klaserach lub na 2 metrach kwadratowych. Jak podkreślił minister kultury Bogdan Zdrojewski jest to fragment pięknej historii z czasów powstania.
Harcerska Poczta Polowa była zorganizowana i prowadzona przez "Zawiszaków" - najmłodszych harcerzy Szarych Szeregów.
Wystawa "Listy z powstania. Nieznana kolekcja poczty polowej zakupiona przez Muzeum Powstania Warszawskiego na aukcji w Duesseldorfie" będzie udostepniona publiczności od jutra do końca lipca.
Źródło:IAR



























































